Choć powódź z 1997 roku zaznaczyła się wyższymi stanami wód, niektórzy przyrównują obecny stan do tego sprzed czterech lat. Padające cyklicznie rzęsiste deszcze powodują coraz większe zniszczenia. W dwóch powiatach ogłoszono stan alarmowy. Wczoraj odpowiedzialnym za to służbom trudno było nawet oszacować straty, zwłaszcza że na noc z wczoraj na dziś przewidywane były następne opady. I zniszczenia.
Na terenie powiatu nowotarskiego ogłoszono stan alarmowy. Ucierpiała prawie każda miejscowość. Na pytanie, gdzie panuje najgorsza sytuacja, dyżurny oficer straży pożarnej w Nowym Targu odpowiada: – Wszędzie!
Do godziny 16 strażacy interweniowali 55 razy.
- Co z tego, że wypompowujemy wodę, jak za pół godziny jest to samo! Zdarza się i tak, że strażacy wypompowują przez kilkadziesiąt minut, a stan wody nie obniża się. Aby sytuacja poprawiła się, muszą opaść wody gruntowe – mówi oficer dyżurny. Największe zagrożenie niesie Dunajec. Woda przeroczyła stan ostrzegawczy na Kowańcu w Nowym Targu (o 44 centymetry), w Sromowcach Wyżnych (52 cm) i w Krościenku (54 cm). Zagrożenie dla poszczególnych miejscowości stanowią także potoki przez nie przepływające: Czerwonka w Łopusznej, Niedziczanka, Łapszanka. Straż ewakuowała siedmiu mieszkańców Waksmunda oraz trzech mieszkańców Lipnicy Wielkiej, którzy nie zdążyli wydostać się z bacówki. Straż pomogła przewieźć także owce oraz sprzęt. Woda podmyła domy oraz jezdnie m.in. w Nowym Targu (m.in. na Kokoszkowie, Generała Galicy) Waksmundzie i Niedzicy. Zagrożone są zabytkowe kościółki w Łopuszne i Harklowej. Wciąż nieczynna jest droga z Nowej Białej do Kempach, z powodu wyrwy w moście na Białce. Wstępne straty na terenie powiatu nowotarskiego wynoszą milion 46 tysięcy złotych.
- Za wcześnie jednak na dokładne szacowanie strat. Na razie nie ma na to po prostu czasu – mówi Adam Ligęza z Powiatowego Komitetu Przeciwpowodziowego.
Swojego rozgoryczenia nie ukrywali mieszkańcy nowotarskiego osiedla Nadmłynówka, którym woda zalała całą drogę. ?Gazeta Podhalańska? już dwukrotnie, bezskutecznie interweniowała w ich sprawie i nic. Chodzi o sztuczny ciek wodny sprzed lat, który kiedyś odprowadzał wodę z ul. Kasprowicza w stronę Czarnego Dunajca. Mieszkańcy prosili już na sesji rady miejskiej o udrożnienie go z powrotem i nic.
Wczoraj opowiadali “Podhalańskiej”, że jak zadzwonili do starostwa usłyszeli, że przecież woda do góry nie płynie, więc nie mogą być zalani. – Zobaczy pan, woda zejdzie, to sprawa przycichnie aż do następnego razu – złościła się Elżbieta Odziomek pożyczając wędkarskie wodory naszemu reporterowi, który inaczej nie mógłby się poruszać po najmłodszej części osiedla Nadmłynówka. Odprowadzona bowiem z ul. Kasprowicza woda z kanalizacji burzowej wypłynęła dokładnie na położone niżej domy. Jeden z zalanych przyniósł do Sanepidu słoik z wodą ze studni, usłyszał jednak, że próbki muszą pobrać inspektorzy, a ci wczoraj mieli mnóstwo pracy. Nie trzeba jednak być fachowcem żeby poznać, że w tak mętnej wodzie strach się umyć, a co dopiero ją wypić. Mieszkańcy Nadmłynówki pompowali wodę ze swoich piwnic cali w obawach kiedy woda sięgnie do skrzynek elektrycznych i zmuszony sytuacją zakład elektryczny czasowo odetnie prąd.
W całym powiecie tatrzańskim, również na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, ogłoszony został stan pogotowia przeciwpowodziowego, a w dwóch gminach, gdzie sytuacja wygląda najgorzej: w Bukowinie i Białym Dunajcu – stan alarmowy.
- Na wczorajszym posiedzeniu powiatowego komitetu przeciwpowodziowego ustaliliśmy pełne dyżury, stały kontakt między poszczególnymi służbami, zabezpieczyliśmy miejsca ewentualnej ewakuacji – mówi Andrzej Łęcki, inspektor w powiatowym wydziale zarządzania kryzysowego, ochrony ludności i spraw obronnych w Zakopanem. – Niestety, meteorolodzy nadal zapowiadają intensywne opady deszczu, szczególnie na noc. Stan wód wszędzie się szybko podnosi. Na wszystkich rzekach i potokach przekroczone zostały stany alarmowe: na Białce jest 295 cm (alarmowy – 240), na Porońcu – 278 cm (stan alarmowy – 250). Najgorzej sytuacja wygląda w Bukowinie i Białym Dunajcu, gdzie ogłosiliśmy stany alarmowe. Wstępnie oszacowaliśmy straty: w Bukowinie – 4 mln 190 tys. zł, w Białym Dunajcu – 383 tys. zł, w Poroninie – 657 tys. zł, Zakopane oraz Kościelisko nie wykazało nam jeszcze strat, ale wiemy, że i tu będą.
Oczywiście są to na razie szacunkowe kwoty, te sumy będą na pewno znacznie większe.
Groźnie wygląda w Kośnych Hamrach, u uległa zamuleniu i zalaniu oczyszczalnia ścieków. Może dojść do skażenia. Jeżeli deszcze nie przestaną padać, sytuacja może wyglądać dramatycznie, zwłaszcza że podmyta została też kanalizacja na Jasienkówce i zalana sieć kanalizacyjna w Poroninie. Zaczynają wylewać też pojedyncze szamba.
Na terenie gminy Biały Dunajec sytuacja – ze względu na poranne ulewy – jeszcze się pogorszyła. Zalane są domy, drogi, wodociągi, kanalizacja i mnóstwo przepustów. Na Białym Dunajcu utrzymuje się cały czas wysoki stan woda. Zagrożony jest most do Gliczarowa dolnego.
- Oszacowaliśmy straty po ulewach, jakie przeszły w nocy z poniedziałku na wtorek: domy prywatne – na 84 tys. zł, mienie komunalne – na 245 tys. 600 zł – podsumowuje Jan Gąsienica Walczak, wójt gminy Biały Dunajec. Z dzisiaj jeszcze nie mamy naliczeń. Ale już teraz wiemy, że kwoty będą wielokrotnie wyższe. W części domostw jeszcze teraz stoi woda, ale na razie nikogo nie ewakuowaliśmy.
600 strażaków pracuje cały czas.
- Praktycznie od kilku dni zarówno strażacy z PSP, jak i z OSP pracują bez przerwy – mówi Stanisław Bańka, komendant PSP w Zakopanem. – Od 24 godzin w ciągłym pogotowiu pozostają 4 zastępy JRG – 13 osób i wszystkie zastępy OSP z całego powiatu – ogółem 600 osób. W nocy był spokój, zaczęło się dopiero nad ranem, gdy przeszła gwałtowna ulewa nad Podtatrzem. Zakopiańskie ulice zamieniły się w rwące potoki sięgające po kostki. Nie można było przejść np. przez park miejski, bo alejki zalane były na 30 cm.
Mieliśmy ok. 50 zgłoszeń, w Zakopanem głównie do wypompowywania wody z piwnic. Mieliśmy też zgłoszenie, że w Dzianiszu podmyło budynek, a w Białym Dunajcu zalało szkołę, w kotłowni woda sięgała na metr.
Obfite opady deszczu w powiecie suskim postawiły w stan gotowości wszystkie służby. Dziesięć minut po północy poziom wody rzeki Skawy przekroczył stan alarmowy. Starosta ogłosił alarm powodziowy.
Zniszczone są drogi, przepusty i mosty. Strażacy pracują bez wytchnienia przy umacnianiu wałów, usuwaniu gałęzi, wypompowywaniu wody z piwnic. Przez kilka godzin nieprzejezdna była droga na trasie Zembrzyce – Budzów z powodu zamknięcia mostu na Skawie. Ogromne konary drzew niesione przez wodę oparły się na przysiółkach mostu, grożąc jego uszkodzeniem. Bardzo groźna sytuacja powstała w pobliżu Ośrodka Wypoczynkowego Jazzy w Makowie Podhalańskim. Dziesięć zastępów strażaków przez cztery godziny umacniało wał, który groził przerwaniem. Duże zagrożenie stwarzał zatkany przepust w Makowie Dolnym. Woda wylała się na drogę krajową, która zamieniła się we rwącą rzekę. Ruch odbywał się wahadłowo. W chwili zamknięcia dzisiejszego numeru Podhalańskiej sytuacja nie została opanowana. Wody na drodze wciąż przybywało. Rosła również liczba okolicznych posesji z zalanymi ogrodami i piwnicami. Mieszkańcy uzbrojeni w plastykowe łopaty walczyli początkowo z małym strumieniem wody. Ale kiedy przerodził się we rwącą rzekę, zrezygnowali.
Bardzo duże szkody wyrządziła powódź w gminie Budzów. Pozrywana jest większość mostów na rzece Paleczce. Mieszkańcy pozbawieni są dojazdu do swoich domów. – Sytuacja jest dramatyczna. Zaczynamy szacować straty. To będą ogromne sumy – mówi wójt Jan Najdek.
Silna i nagła nawałnica nie tylko deszczu, ale i gradu spowodowała, że nie przejezdna była droga pomiędzy Budzowem a Baczynem.
Również duże starty wielka woda wyrządziła na jordanowszczyźnie. W Jordanowie z osiedla Zagrody Malejowskie ewakuowano mieszkańców dwóch domów wraz z inwentarzem. Budynki stoją bowiem w półtora metrowej wodzie. Dla bezpieczeństwa odcięto również prąd.
O mały włos a nieprzejezdna była by droga Osielec Jordanów, bez możliwości alternatywy objazdu, ponieważ Skawa zaczęła podmywać przysiółki mostu. Ale sytuację udało się opanować.
- Woda zniszczyła 28 odcinków dróg powiatowych, 60 przepustów i 10 mostów. Wstępnie oszacowane straty w mieniu powiatowym wynoszą dwa miliony sześćset tysięcy złotych – mówi Marek Mrugacz z Powiatowego Komitetu Przeciwpowodziowego, w którym całodobowe dyżuru prowadzone są od wtorku i prawdopodobnie będą kontynuowane do końca tygodnia, ponieważ synoptycy przewidują obfite opady deszczu, aż do niedzieli.
Autor artykułu: ASz, HAK, ema, rap