Wisła walczy o puchar


Wprawdzie skończyły się ligowe zmagania, ale w przypadku Wisły na podsumowanie sezonu jeszcze nie czas. Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski podopieczni Adama Nawałki grają teraz o Puchar Polski. Od tego trofeum dzielą ich dwa mecze z Amiką Wronki. Pozostałe zespoły ekstraklasy mają już wakacje, ale dla Wisły i Amiki ten wydłużony finisz karą nie jest. Grają przecież o ostatnie, jakże cenne, trofeum tego sezonu.

Wydział Gier PZPN konstruując kalendarz rozgrywek z premedytacją w ostatniej kolejce skojarzył parę Legia – Wisła. Według wszystkich znaków na niebie i ziemi taki mecz mógł decydować o mistrzowskim tytule. Jak się później okazało, były to przewidywania na wyrost, bo konsekwencją w zdobywaniu punktów wszystkich zaskoczyła Polonia, lecz spotkanie na Łazienkowskiej oczywiście swoją stawkę miało. Grano bowiem nie tylko o prestiż, ale i o miejsce w europejskich pucharach. Z tej potyczki zwycięsko wyszła Wisła, co w kontekście wcześniejszego występu ligowego krakowian przeciwko Amice było pewnym zaskoczeniem. Wiślacy zagrali bowiem przy ul.Łazienkowskiej o trzy klasy lepiej niż kilka dni wcześniej na swoim stadionie, a teoria futbolu aż takich skoków formy w ciągu trzech dni nie przwiduje. Jak do tego doszło?

- Moim zdaniem w przypadku Wisły można mówić o taktyce, o konsekwentnym realizowaniu trenerskich założeń – mówi Krzysztof Budka, który w swojej piłkarskiej karierze grał zarówno w Wiśle, jak i Legii. – Natomiast Legia grała niczym na podwórku, w ich grze defensywnej nie było widać żadnych założeń, to była jedna wielka wpadka. Przy pierwszej bramce strzelonej przez Frankowskiego skompromitował się reprezentacyjny obrońca Zieliński, przy drugim golu tych skompromitowanych legionistów było jeszcze więcej.

Podobne opinie do tych wyrażanych przez Budkę przewijały się również podczas konferencji prasowej. Dziennikarze warszawscy w odpowiedzi na wywody trenera Franciszka Smudy o złym przygotowaniu do sezonu niektórych zawodników (i braku ambicji przy okazji!) przypomnieli, że to on przepracował z nimi całą zimę. Mimo tych uszczypliwości wiele wskazuje na to, że Smuda będzie budował nową Legią, z myślą o mistrzostwie w kolejnym sezonie. Ale czy to jest możliwe w sytuacji, gdy trener mówi, że trzeba zmienić ponad połowę składu?

W Wiśle tego lata aż takich rewolucji raczej nie będzie. Klub zadeklarował chęć sprzedania definitywnego Dubickiego (ostatnio wypożyczony do Zagłębia) oraz Kaliciaka i Nicińskiego. Rozważana jest również opcja powrotu do Krakowa bramkarza Wierzchowskiego, a wtedy być może Sarnat wyjechałby do jednego z zagranicznych klubów.

Mimo dyskwalifikacji, jaką nałożył na Baszczyńskiego PZPN, piłkarz ten przeprowadza się z Chorzowa do Krakowa. Ciągle nie jest wyjaśniona sprawa ewentualnego pozyskania Ledwonia (Borussia Moenchengladbach nie weszła do I Bundesligi i Ledwoń deklaruje chęć powrotu do Polski), za to w ostatnich dniach trwają dość zaawansowane rozmowy w sprawie pozyskania Szymkowiaka z Widzewa.

W czwartek o godz.17 Wisła w ramach przygotowań do finału PP zagra na swoim stadionie sparing z Ruchem Chorzów.

Autor artykułu: JK

Comments are closed.