Z Ruchem na pieńku


W sobotę o godz. 17.00 piłkarze Wisły zainaugurują rozgrywki ekstraklasy w sezonie 2000/2001. Tym samym w przyszłym roku finiszować już będą w XXI wieku! A pierwszy ligowy rywal w nowym sezonie to Ruch Radzionków.<p>
Z tym zespołem ,Biała Gwiazda" ma na pieńku. Choćby za wiosenne 1:4 na stadionie w Bytomiu-Stroszku. Trener Orest Lenczyk oświadcza: – Po tamtym meczu było wiele komentarzy. Mam nadzieję, że moi zawodnicy o tym pamiętają. Wtedy można było zadać sobie pytanie – czy Wisła, mając dobrych piłkarzy, nie ma zespołu, czy też był to tylko przypadek? Generalnie jednak cudów nie ma. Trzeba walczyć, biegać, strzelać gole, imponować ambicją. A wówczas kibice potrafią wybaczyć nawet przegraną… Porównując składy Wisły i radzionkowian, to z pewnością suma umiejętności i możliwości wypada na naszą korzyść. Chciałbym, aby drużyna kontynuowała zwycięską passę z meczów kontrolnych. Pod warunkiem, że obrona będzie obroną, a atak atakiem…<p>
W ostatnim sezonie krakowianie nie obronili mistrzowskiego tytułu, zadowalając się srebrnym medalem oraz awansem do finału Pucharu Polski. Wymgania kibiców pozostały jednak takie same, jak przed rokiem – ich Wisła winna być na czele ligowej stawki… Trener Lenczyk stwierdza: – Oczekiwania i wymagania nadal są ogromne, choć euforia po zdobyciu mistrzostwa opadła. Kibice dali temu wyraz choćby swoją mniejszą frekwencją. Zawodnicy też to odczuli i nie tylko w sferze emocjonalnej. Teraz jest szansa, aby ci co zostali, a także ci, którzy mniej grali, a zgłaszali o to pretensje, pokazali na boisku co potrafią. Oni, w głównej mierze, stanowią przecież o wynikach drużyny. <p>
Po zakończeniu ostatniego sezonu z niecierpliwością oczekiwano roszad personalnych wśród piłkarzy i kolejnych transferów do Wisły. Szefostwo SSA poszło jednak trochę inną drogą. Wiślacki szkoleniowiec nie uważa, że złą: – Ekonomia klubu, a także obawa przed popełnieniem rażących błędów spowodowały, że mamy teraz taką kadrę, a nie inną. Czekamy jednak na naszych juniorów i ewentualne transfery, ale po wnikliwej analizie gry drużyny, jej postawy w ogniu ligowej i pucharowej walki. Wtedy podjęte zostaną określone decyzje, a piłkarze będą ewentualnie kupowani na ściśle określone pozycje, aby rzeczywiście wzmocnić zespół.<p>
W sezonie 1998/99 Tomasz Frankowski zdobył dla Wisły 21 goli i został królem strzelców ekstraklasy. Miniony sezon zakończył z 16 golami na koncie, przy wyraźnie zwyżkującej formie w końcówce rozgrywek. Kibice liczą, że odzyska tytuł najlepszego snajpera.<p>
Na zdjęciu przy piłce Tomasz Frankowski<p>
Fot. Jacek KOZIOŁ

Autor artykułu: BAT

Comments are closed.