Już w najbliższy weekend sympatycy lekkiej atletyki w Krakowie będą mieli okazję zobaczyć w akcji najlepszych naszych zawodników. Na stadionie AWF odbędą się bowiem mistrzostwa Polski. Wystartuje m.in. Marcin Urbaś, który jak na razie nie ma jeszcze minimum olimpijskiego, ale na igrzyska na pewno pojedzie, gdyż PKOl. zdecydował się przymknąć oko w przypadku zawodników, którzy prezentują odpowiednio wysoki poziom. W przypadku Urbasia nikt nie ma chyba wątpliwości, że zawodnik na olimpijski start zasługuje.<p>
- Jak czuje się Pan przed mistrzostwami Polski w rodzinnym mieście? <p>
- Powiem krótko, bardzo pozytywnie podchodzę do tej imprezy. <p>
- Czy fakt, że nie uzyskał Pan jeszcze minimum olimpijskiego nie deprymuje Pana trochę?<p>
- Nie. Podchodzę do tego ze spokojem. Zwłaszcza, że brakuje mi bardzo mało, aby to minimum uzyskać. <p>
- Czego Pana zdaniem zabrakło, żeby odpowiedni wynik mieć już wcześniej?<p>
- Przede wszystkim czasu. Trochę za długo dochodziłem do siebie po kontuzji. To odbiło się na cyklu treningowym i stąd takie a nie inne wyniki. Wierzę jednak, że jest jeszcze czas by wszystko nadrobić przed Sydney. <p>
- Podczas krakowskiej imprezy liczy Pan oczywiście na złoto na 200 metrów. <p>
- Oczywiście chciałbym wygrać, ale może być o to trudno. Już w biegach eliminacyjnych muszę wystartować na pełnych obrotach, do tego dojdzie jeszcze sztafeta. Mam nadzieję, że nie wyeksplatuję się za bardzo i zachowam wystarczająco dużo sił na bieg finałowy. Podstawowym celem jaki jednak stawiam sobie przed mistrzostwami Polski to minimum olimpijskie. Mam nadzieję, że wreszcie je uzyskam. <p>
- Kiedy przyjeżdża Pan do Krakowa?<p>
- We wtorek. Będę oczywiście przygotowywał się na obiektach AWF. Wierzę, że krakowski start będzie udany.
Autor artykułu: BK