Sąd aresztował więźnia


Tarnowski Sąd Rejonowy aresztował na 3 miesiące mężczyznę podejrzanego o to, że zatelefonował do szpitala św. Łukasza z infomacją o podłożeniu bomby. Przeprowadzona wówczas częściowa ewakuacja placówki kosztowała kilkanaście tysięcy złotych. Okazało się, że podejrzany dzwonił zÉ więzienia.

32-letni Ryszard P. dzwonił z Zakładu Karnego w Tarnowie-Mościcach. Odsiadywał tam karę za kradzieże. Aparat, z którego 29 marca rozmawiał z oficerem dyżurnym Komendy Miejskiej Policji znajdował się na więziennym placu spacerowym. Dostęp miało do niego wówczas 300 skazanych. Było to możliwe, gdyż mościcki zakład jest półotwarty. Osadzeni tu więźniowie, którzy popełnili niegroźne przestępstwa, mogą wychodzić na przepustki oraz korzystać z telefonu.

Z więziennego aparatu Ryszard P. przekazał informację o tym, że w szpitalu św. Łukasza jest podłożona bomba. Dyrekcja placówki podjęła decyzję o częściowej ewakuacji szpitala. Część chorych kilka godzin spędziła na przyszpitalnym parkingu. Podejrzanego udało się zidentyfikować dzięki zapisowi rozmowy nagranej przez oficera dyżurnego. Fakt, że właśnie Ryszard P. mógł wykonać telefon, potwierdziła także ekspertyza fonoskopijna przeprowadzona w laboratorium kryminalistyki w Warszawie.

Okazało się, że mężczyzna kilka miesięcy wcześniej telefonował także z informacją o podłożeniu bomby na dworcu autobusowym w Tarnowie.

Za oba czyny grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Został również przeniesiony z więzienia w Tarnowie-Mościcach do zamkniętego Zakładu Karnego przy ul. Konarskiego.

Autor artykułu: ab

Comments are closed.