Wczoraj rolnik z Trzetrzewiny zaatakował wójta Chełmca butelkami z benzyną grożąc podpaleniem. Chłop ma pretensje do gminy o pole zniszczone podczas budowy drogi. Dzisiaj o losie desperata zadecyduje sąd.
Wójt StanisÅ‚aw PorÄ™ba może mówić o dużym szczęściu. Wczoraj, jak co dzieÅ„, parÄ™ minut po ósmej zajechaÅ‚ autem na parking przed UrzÄ™dem Gminy. Marian G. już tam czekaÅ‚. – PodbiegÅ‚ do mnie krzyczÄ…c, że minÄ…Å‚ termin dwutygodniowego ultimatium i teraz wymierzy mi sprawiedliwość. Podpali benzynÄ… mnie i mój dom! – opowiada wójt. PorÄ™ba nie sprawdzaÅ‚, czy w dwóch półtoralitrowych petach, którymi chÅ‚op wymachiwaÅ‚, jest faktycznie benzyna, tylko wziÄ…Å‚ nogi za pas. PobiegÅ‚ na pobliski komisariat, gdzie rzÄ…dzi wójtowy szwagier, aspirant sztabowy Jerzy SoÅ‚tys.
Zaalarmowani krzykami policjanci błyskawicznie obezwładnili rolnika. Ten zapach nie pozostawiał żadnych wątpliwości: benzyna!
Desperat ma 64 lata, prowadzi z synem pięciohektarowe gospodarstwo w Trzetrzewinie, kiedyś pracował w Sądeckich Zakładach Elektrod Węglowych.
Å»ona Mariana G. jest bardzo zmartwiona – chÅ‚op w kryminale.
- PrzeżyÅ‚am z mężem 42 lata – opowiada pani Wanda. – Nigdy nie miaÅ‚ do czynienia z prawem. Starszy, schorowany czÅ‚owiek, ma zszarpane nerwy. Doprowadzili męża do ostatecznoÅ›ci, to i wybuchnÄ…Å‚.
Rolnik rano ubrał się i pojechał do gminy. Nie zwierzył się kobiecie, z jakim zamiarem.
O co chodzi? Przed trzema laty gmina budowała drogę prowadzącą od nowego cmentarza w Trzetrzewinie ku płynącej w dole rzece. Teren stromy, podmokły, podczas wybierania fosy obsunął się grunt na niedawno zakupionym polu Mariana G., na długości kilkunastu metrów. Nie wjedzie tam ciągnikiem ani końmi.
Rolnik trzy lata chodziÅ‚ do gminy, najpierw proszÄ…c, a potem żądajÄ…c naprawienia szkody lub odszkodowania. Ostatnio wysyÅ‚aÅ‚ wójtowi listy z pogróżkami, że tak czy siak, ale swoje wywalczy. – Wójt perfidnie Å›miaÅ‚ siÄ™ ojcu w oczy, sam widziaÅ‚em – mówi syn desperata, dodajÄ…c, że tata groziÅ‚ podpaleniem nie tylko wójta, ale i siebie. Wczoraj cheÅ‚mieccy policjanci wezwali Bogdana G., aby odebraÅ‚ z parkingu ojcowego malucha. Z ojcem siÄ™ nie widziaÅ‚, stary G. siedziaÅ‚ już w Nowym SÄ…czu zamkniÄ™ty na cztery spusty.
Wersja wójta jest trochÄ™ inna. PorÄ™ba mówi, że to nie gmina lecz powódź zniszczyÅ‚a pole Mariana G., zresztÄ… na mikroskopijnej powierzchni. – ChciaÅ‚ wyÅ‚udzić od gminy 3 tysiÄ…ce zÅ‚otych – mówi wójt. – Ludzie nie takie szkody majÄ… i jakoÅ› żyjÄ…. PosyÅ‚aÅ‚em tam pracowników, żeby mu wyrównali pole, nadsypali ziemi, to raz o maÅ‚o nie doszÅ‚o do tragedii: traktor siÄ™ wywróciÅ‚.
Urzędnicy z gminy twierdzą, że wszystkiemu winna jest mimika wójta. Otóż Stanisław Poręba ma piękne, białe zęby, które szczerzy przy byle okazji. Wydaje się, że wójt się śmieje, a on wcale się nie śmieje, tylko ma taki wyraz twarzy. To być może zmyliło Mariana G.
- Tak ludzi traktujÄ…, to siÄ™ doczekali – mówiÄ… z kolei zawiedzeni petenci, bo ekipie rzÄ…dzÄ…cej obecnie w CheÅ‚mcu nie brakuje wrogów.
Inna sprawa, że mieszkaÅ„cy Trzetrzewiny sÅ‚ynÄ… z krewkiego temperamentu, co historycy przypisujÄ… domieszce krwi tatarskiej. Jeden z królów Polski miaÅ‚ przed wiekami w tych okolicach osiedlić skoÅ›nookich mieszkaÅ„ców Krymu czy dalszych stepów. Do tej ludnej wsi, malowniczo rozÅ‚ożonej przy szosie za LimanowÄ…, nawet policja boi siÄ™ jeździć. WrÄ™cz mówi siÄ™, że ,tam, gdzie koÅ„czy siÄ™ prawo, zaczyna siÄ™ Trzetrzewina”. Tu jest regionalne centrum handlu zbożem.
- A ja ich tak lubiÅ‚em – wzdycha wójt PorÄ™ba.
Wczorajszą noc rolnik spędził w policyjnym areszcie. Dzisiaj zostanie doprowadzony do prokuratora.
- SprawÄ™ traktujemy poważnie – mówi prokurator rejonowy Józef Górski. – To nie sÄ… żarty: czynna napaść na funkcjonariusza publicznego, co jest zagrożone karÄ… do 3 lat wiÄ™zienia. Nie wykluczam nawet wniosku do sÄ…du o areszt tymczasowy. Przecież on może powórzyć swój czyn, z tragicznym tym razem skutkiem.
Tymczasem, jak dowiaduje siÄ™ ,Krakowska”, w obronie Mariana G. ad hoc zawiÄ…zuje siÄ™ spoÅ‚eczny komitet. Gmina CheÅ‚miec ma swojego Leppera.
Autor artykułu: Henryk SZEWCZYK