Za wielką niespodziankę trzeba uznać porażkę i zarazem pożegnanie Wisły Kraków z tegoroczną edycją Pucharu Polski. ,Biała Gwiazda” stworzyła sobie w Łęcznej mnóstwo sytuacji podbramkowych. Mogła ten mecz spokojnie wygrać. W futbolu liczą się jednak bramki, a krakowianie strzelili tylko jedną, wobec dwóch zdobytych przez górników. Wicemistrz Polski ma zatem jeden laur już z głowy.
Siódma, aktualnie, drużyna drugiej ligi okazała się lepsza od wicelidera ekstraklasy, jednocześnie wicemistrza Polski i finalisty ostatniej edycji Pucharu Polski. Sensacja? Biorąc pod uwagę specyfikę pucharowych zmagań, wolno chyba jednak mówić o dużego kalibru niespodziance. A sympatykom Białej Gwiazdy pozostało się pocieszać, że w sezonie 1998/99 ich faworyci odpadli w 1/8 PP (listopad, 1:3 w Radomsku), by wiosną sięgnąć po mistrzostwo ligi…
Poza tym górnicy potwierdzili, że w bieżącym sezonie są zespołem własnego boiska – w lidze 4 wygrane u siebie i 4 wyjazdowe porażki plus sobotnie wyeliminowanie Wisły.
Nie doszłoby jednak do takiego rozstrzygnięcia, gdyby krakowianie zaprezentowali w sobotę choćby 20-procentową skuteczność. Stworzyli sobie bowiem przynajmniej 6-7 sytuacji, w których nieskierowanie piłki do siatki wydawało się niemożliwe. A jednak…
Albo skutecznie (i poniekąd z dużem szczęściem) interweniował Mańka, albo piłka lądowała na słupkach i poprzeczce bramki gospodarzy, albo leciała gdzieś poza boisko. Najwięcej okazji zmarnowali Żurawski z Iheanacho, ale większość ich kolegów też ,swoje” dorzuciła i teraz wszyscy będą mieli tzw. materiał do przemyślenia. Tylko raz, w swoim stylu, przymierzył Kałużny. W 11 min wykonywał rzut wolny z ok. 25 metrów, strzelił bardzo mocno, a piłka przełamując dłonie bramkarza Mańki wpadła do siatki.
Było to wyrównanie strat przez przyjezdnych, gdyż niecałe 120 sekund wcześniej bramkę dla Górnika strzelił Rośmiarek.
Po trafieniu Kałużnego kibice oglądali ambitne zmagania górników z Wisłą, która niby zdecydowanie przeważała, ale niewiele z tej dominacji wynikało.
W 81 min (po rzucie rożnym i wybiciu) piłka trafiła do Bugały, stojącego w okolicach linii 16 metrów. Górniczy pomocnik zdecydował się na strzał i piłka tuż przy słupku znalazła drogę do siatki.
Bramki: Rośmiarek 9, Bugała 81 – Kałużny 11. Sędziował K. Zdunek z Łodzi. Żółte kartki: Wydmuszek, Timko, Zagrodniczek – Głowacki. Widzów ponad 2 tys.
GÓRNIK: Mańka – Czarniecki, Timko, Zagrodniczek, Różański – Feliksiak, Bugała (89. Ostrowski), Jarzynka, Wydmuszek (61. Koniarczyk) – Adamowicz (66. Wójcik), Rośmiarek.
WISŁA: Piekutowski – Głowacki, Moskal, Baszczyński – Pater (28. M. Zając), Kałużny, Czerwiec (67. Kulawik), Niciński (82. Frankowski), Kosowski – Iheanacho, Żurawski.
Fot. Jacek ZAjąc
Autor artykułu: bat