Do siatkarek Wisły trzeba na prawdę mieć mocne nerwy. To co wyprawiają podopieczne trenera Leszka Kędryny momentami zakrawa na kpinę z kibiców. Tak było i wczoraj, gdy w rozgrywkach Pucharu Polski po raz kolejny wiślaczki przegrały mecz, którego przy odrobinie rozsądku przegrać się nie dało. WISŁA Solidex Kraków – Okfens NIKE Węgrów 1:3 (25:18, 25:27, 16:25, 22:25).
Siatkarki Wisły rozpoczęły spotkanie z dużym animuszem, ich najsilniejszą bronią był szczelny blok, a że nie popełniały zbyt wielu błędów w zagrywce i ataku, to set pierwszy zakończył się szybko wynikiem 25:18.
Druga partia już nie zaczęła się tak udanie, ale skoro zespół ze stanu 8:12 wyszedł na prowadzenie 15:12, to trudno było stracić optymizm co do ich gry.
Ten optymizm zdawało się potwierdzać prowadzenie 24:20, trzeba było tylko wykorzystać jedną piłkę setową. Nic z tego, seria błędów Wisły zakończyła tego seta na korzyść rywalek.
A później było jeszcze gorzej, trzeci set w ekspresowym tempie kończy się wygraną zespołu z Węgrowa. W czwartym jakieś tam nadzieje pojawiły się przy stanie 20:22, ale po co było się łudzić. Doświadczona Mijakowska, po tym co wyrabiała w końcówce seta drugiego, powinna sobie po tym meczu wylać na głowę kubeł bardzo zimnej wodyÉ
WISŁA: Ziębacz, Szydełko, Mijakowska, Lehman-Dybała, Kwaśniewska, Krawczyk oraz Targosz (libero), Sieradzan, Ślusarz. NIKE: Laskowska, Barbachowska, Kiktyewa, Kupisz, Gołowacz, Kłos oraz Robak (libero), Kozieł, Liniarska, Mieszała, Kuczyńska i Witkowska. Sędziowali W. Kasprzyk i I. Wolszczyniak z Częstochowy.
Autor artykułu: JK