Archive for June, 2000

Domowy arsenał w Trzebini

Thursday, June 29th, 2000

Cztery karabiny, dwa pistolety typu TT, jeden rewolwer, dwa pistolety sygnałowe, trzy zapalniki do granatów ręcznych, trzy zapalniki górnicze, sto pięćdziesiąt dziewięć sztuk amunicji ostrej różnego kalibru – taki arsenał ujawnili w jednej z posesji na terenie Trzebini policjanci Komendy Powiatowej Policji w Chrzanowie oraz Centralnego Biura Śledczego.

Właściciel mieszkania – 59-letni mężczyzna został zatrzymany do dyspozycji Prokuratury Rejonowej w Chrzanowie.

Fot. Agnieszka Filipowicz

Autor artykułu: AF

Kto zaprosił Krzaklewskiego na wianki

Thursday, June 29th, 2000

- Kto zaprosił Mariana Krzaklewskiego na Noc Świętojańską w Krakowie? – zastanawiał się wczoraj Jan Okoński, krakowski radny UW-UPR. – Nie wiemy – rozłożył ręce sekretarz regionu małopolskiej Solidarności, Krzysztof Gurba.

J. Okoński na wczorajszej sesji Rady Miasta Krakowa przypomniał, że na sobotniej imprezie plenerowej zorganizowanej w Noc Świętojańską przez Biuro Festiwalowe Kraków 2000 niespodziewanie pojawił się kandydat na prezydenta Marian Krzaklewski. – Oznacza to, iż krakowska impreza, finansowana przez samorząd stała się jednym z elementów kampanii wyborczej jednego z kandydatów – ocenił radny Unii Wolności. K. Gurba tłumaczył, że Krzaklewski nie gościł ,na wiankach” jako kandydat na prezydenta. – Nie ma w Krakowie sztabu wyborczego, w sobotę nie bylo nawet sztabu ogólnopolskiego – zaznaczył sekretarz regionu małopolskiej Solidarności. Na pytanie kto więc mógł zaprosić lidera Solidarności pod Wawel, K. Gurba odpowiedział, że nie wie.

Autor artykułu: PBAR

Rozdzielone bliźnięta walczą o życie

Thursday, June 29th, 2000

Wczoraj minęła druga doba od rozdzielenia braci syjamskich Kamila i Patryka. Jeden z chłopców nadal znajdował się na krawędzi życia i śmierci. Stan drugiego budził u lekarzy krakowskiego Instytutu Pediatrii znacznie mniej obaw.

- Stan chłopca, którego komplikacje zdrowotne zmusiły nas do wcześniejszego niż planowaliśmy rozdzielania bliźniąt, nadal jest krytyczny. Poprawiła się u niego funkcja nerek, ale poza tym nic się nie zmieniło – informował wczoraj po południu docent Adam Bysiek, szef zespołu opiekującego się bliźniętami.

Drugi z braci pomalutku wychodził wczoraj z pooperacyjnego kryzysu. Obaj chłopcy zostali zaraz po zabiegu rutynowo podłączeni do respiratora, co związane jest m.in. ze zmianami w budowie klatki piersiowej.

Wykonana w poniedziałek pod nadzorem prof. Jana Grochowskiego operacja była siódmym zabiegiem rozdzielenia bliźniąt syjamskich w szpitalu w Prokocimiu. Przedostatnia odbyła się w 1992 roku. Z każdej z par do dziś żyje jedno z dzieci, ale jak podkreślają lekarze, poziom medycyny jest obecnie znacznie wyższy, a poza tym każdy przypadek zrośnięcia dzieci jest inny.

Autor artykułu: JGH

Przegrani

Monday, June 26th, 2000

Kraków, cała Małopolska, zostały bez II ligi piłkarskiej. Stało się tak z chwilą spadku z tej klasy rozgrywkowej Hutnika Kraków, który w ciągu trzech lat przeszedł drogę od ekstraklasy do ligi III. Ale przecież w tym upadku małopolskiego futbolu Hutnik był tylko jednym z ogniw, a plajta obejmuje znacznie szerszy krąg klubów. Bo nie tak dawno temu nasz region był jednym z silniejszych w kraju, z dwiema drużynami I-ligowymi: Wisła i Hutnik, oraz czterema II-ligowymi: Cracovia, Okocimski Brzesko, Unia Tarnów i Wawel Kraków. Dziś te nasze zasoby w centralnym futbolu ograniczają się do Wisły, dobrze że chociaż bardzo silnej WisłyÉ

Hutnik już rok temu utrzymał się w II lidze dopiero dzięki remisowi w ostatniej kolejce rozgrywek. Wówczas trener Aleksander Brożyniak i jego zespół mogli odetchnąć z ulgą. Po roku scenariusz powtórzył się, ale tylko do pewnego momentu. I tym razem losy krakowskiego zespołu decydowały się w ostatniej kolejce, tyle tylko, że happy endu dla zespołu Jerzego Kowalika nie było. Bo ten ostatni remis z Lechią oznacza spadek, krach pewnych nadziei i planów na przyszłość. Oczywiście jest wiele okoliczności, które taki stan rzeczy spowodowały, ale nie zmienia to faktu, iż spadek Hutnika dosięgnął.

Świadomość porażki jest tak oczywista, że właściwie nie ma potrzeby wymierzania zespołowi dodatkowych razów. Niewątpliwie przy tej okazji nasilił się podstawowy problem odnoszący się do działalności klubu w ostatnich dwóch latach, a mianowicie problem pieniędzy.

Kiedy przed rokiem Hutnik się w lidze utrzymał, obiecywano zespołowi, że to utrzymanie się pociągnie za sobą doinwestowanie drużyny. Skończyło się tylko na obietnicach, bowiem premie za zdobyte punkty piłkarze mają głównie na papierze. To popadanie w biedę Hutnika wiąże się oczywiście z ekonomiczną sytuacją Huty im. Sendzimira, niemniej jest to tylko część prawdy. Bo niegdyś Huta dawała pieniądze, które pozwalały myśleć o dużych inwestycjach, nawet o podboju polskiej ekstraklasy, a firmy skupione w Radzie Patronackiej, zabezpieczać miały codzienny byt. Tymczasem w dzielnicy takiej jak Nowa Huta, liczącej ponad 300 tys. ludzi, od dwóch lat nie było chętnych do wspierania klubu. Ponoć ta sytuacja zmienić się ma – o paradoksie – właśnie teraz, po spadku. Jeżeli wierzyć zapewnieniom, to w III lidze budżet miesięczny Hutnika może wynieść nawet sporo ponad 200 tys. zł. Jeżeli to jest prawda, to ewentualny powrót do II ligi nie powinien sprawić większych problemów. Ale oczywiście w sytuacji gdy jest to prawdaÉ

Z II ligi spadł w tym sezonie Hutnik, a wraz z nim KP Konin, Korona Kielce, Jeziorak Iława, Grunwald Halemba, Siarka Tarnobrzeg, Odra Szczecin i Raków Częstochowa. Dwa z tych zespołów, Korona i Siarka, będą w nowym sezonie rywalizować w jednej grupie z Hutnikiem o powrót na centralny szczebel. Biorąc pod uwagę aspiracje obecnych III-ligowców: Cracovii, Wisłoki, Unii czy Proszowianki, nawet przy poważnym finansowym zastrzyku trzeba będzie z całych sił o ten awans powalczyć.

I jeszcze krótko o zespołach, które poza zasięgiem Hutnika walczyły o awans do I ligi. Wywalczyły go GKS Katowice i Śląsk Wrocław, a celu nie osiągnęły Górnik Łęczna i Bełchatów. Rozstrzygnięcie jak rozstrzygnięcie, natomiast ,smaczku” całości dodaje oświadczenie sędziego Andrzeja Czyżniewskiego, że rzekomo próbowały go przekupić podczas meczu w Zamościu Katowice i Górnik. Jeżeli Katowice, to oczywiście Dziurowicz, co znając wzajemne stosunki obu panów, wydaje się opowieścią z górnej półki science fiction. Potwierdzeniem tego może być wypowiedź jednego z działaczy PZPN, iż Katowic karać się nie będzie, ale tego który propozycje w domniemaniu składał, może i tak.

Dorośli ludzie bawią się w wywoływanie duchów nie bez powodów, o czym najlepiej wie prezes PZPN, Michał Listkiewicz, starający się nie dopuścić do wyborów w związku w deklarowanym wcześniej terminie.

Autor artykułu: JK

Emocje w Pobiedniku

Monday, June 26th, 2000

Lotnisko w Pobiedniku koło Krakowa było bazą samolotowego 38. Lotu Południowo-Zachodniej Polski im. Franciszka Żwirki. W imprezie uczestniczyło 32 pilotów.

Zwycięzcą Lotu został Ryszard Michalski z Aeroklubu Łódzkiego. Wyprzedził Wojciecha Guca (Aeroklub Gliwicki) i Andrzeja Figiela (Aeroklub Lubelski); szóste miejsce zajął krakowianin Krzysztof Wieczorek.
Jak przyznali uczestnicy zawodów, w tym roku wyjątkowo łaskawa dla lotników była pogoda. Raz tylko burza przeszkadzała w lądowaniach, ale trwało to kilkanaście minut i sytuacja wróciła do normy.

Autor artykułu: b

Memoriał Alfreda Kałuzińskiego

Monday, June 26th, 2000

W hali Tomexu na Suchych Stawach w Krakowie po raz trzeci odbył się Memoriał Alfreda Kałuzińskiego w piłce ręcznej oldbojów. Kibice mogli więc zobaczyć w akcji dawne gwiazdy nie tylko polskich parkietów.

W meczu o 1. miejsce Hutnik pokonał Chrzanów 21: 18. W spotkaniu o 3. lokatę Wiedeń zwyciężył niemiecki Ansbach 24: 17. I wreszcie w konfrontacji o 5. miejsce Tarnów wygrał z Krakowem 15: 11.
Po raz kolejny wspaniałe umiejętności zaprezentowali m. in. bramkarze Szymczak i Gonciarczyk oraz Kuchta, Gmyrek, Gawlik, Garpiel, Tomaszewski czy Migas. Szczypiorniści, którzy przed laty czarowali swoim sportowym mistrzostwem, zdobywali medale mistrzostw Polski, wielokrotnie bronili barw narodowych. W Memoriale zagrali też aktualnie jeszcze czynny zawodnik, Pater oraz syn Alfreda Kałuzińskiego, Eryk Kałuziński.
A po emocjach sportowych trwały długie Polaków rozmowy oraz wspomnienia o niezapomnianym Alfredzie Kałuzińskim, jednym z najlepszych piłkarzy ręcznych w historii tej dyscypliny.

Autor artykułu: b

Krakowska TVP bez szefa

Thursday, June 22nd, 2000

Związki zawodowe krakowskiego ośrodka TVP od dłuższego czasu domagały się ustąpienia dyrektora Janusza Solarza. Prokuratura przesłuchała go jako podejrzanego o wyłudzenie 469 tys. zł podczas kierowania Studiem Filmów Animowanych w Krakowie. W środę dymisję kontrowersyjnego dyrektora przyjął Zarząd Telewizji Polskiej.

O dymisji Janusza Solarza dowiedzieliśmy się od Wiesława Murzyna, przewodniczącego Solidarności na Krzemionkach.

- Solarz był naszym szefem prawie rok (dokładnie od 1 września 99 – przyp. ,GK”) i przez ten czas pokazał się jako najgorszy dyrektor na Krzemionkach – mówi Wiesław Murzyn. – Za jego kadencji znacząco spadła produkcja krakowskiego ośrodka dla telewizji ogólnej, oddział narobił kilka milionów strat, za to nie powstała żadna zadowalająca wizja programowa. To najważniejsze zarzuty, które zawarliśmy w liście – votum nieufności podpisanym przez siedem związków zawodowych. Jest tam też mowa o chaotycznych zwolnieniach i redukcjach etatów w oddziale i o tym, że dyrektor nie potrafił współpracować z żadnym z siedmiu związków.

Sprawa tocząca się w prokuraturze dotyczy zawarcia umów na scenariusze filmowe w kwocie 169 tys. zł. Scenariusze nigdy nie powstały. Drugi zarzut to wyłudzenie 300 tys. zł na produkcję filmu i podawanie fałszywych informacji o pracach nad jego realizacją. Oba fakty miały miejsce, gdy Janusz Solarz był dyrektorem Studia Filmów Animowanych w Krakowie. Do żadnego z nich podejrzany się nie przyznaje. Złożył natomiast dymisję z pełnionej funkcji, argumentując, że nie może pracować w obecnej atmosferze i wobec ,nagonki mediów”. Nie wiadomo jeszcze, kto zostanie jego następcą.

Mimo kilkunastu prób nie udało nam się skontaktować z Januszem Solarzem.

Autor artykułu: MP

Zdemolowane radiowozy

Thursday, June 22nd, 2000

Piłkarze Hutnika Kraków opuszczają II ligę. W środę, po zremisowanym meczu z Lechią, grupa około 500 wyrostków, przechodząc ulicami Nowej Huty, demolowała wszystko co napotkała na drodze. Brutalnie zaatakowała także policjantów.

- Rannych zostało pięciu policjantów, których odwieziono do szpitala. Kilku innych odniosło lekkie obrażenia, napastnicy podarli im mundury. Pięć radiowozów uległo kompletnemu zniszczeniu, a kilka innych uszkodzono. Zatrzymano 14 uczestników zamieszek – wylicza podkom. Robert Szydło, rzecznik prasowy krakowskiej policji. – W obronie życia funkcjonariuszy policja użyła broni na gumową amunicję.

Pseudokibice zniszczyli także autobus MPK, którym kibice Lechii Gdańsk byli przewożeni z krakowskiego dworca kolejowego na stadion.

Zamieszki wokół stadionu i na ulicach Nowej Huty trwały ponad dwie godziny. Pseudokibice posługiwali się m.in. drewnianymi pałkami, prętami metalowymi, siekierami i nożami. Rzucali też w stronę policjantów kamieniami i płytami chodnikowymi.

O losie zatrzymanych uczestników zamieszek zdecyduje w najbliższym czasie policja i prokuratura.

Autor artykułu: m

Czy burmistrz Zakopanego sprawuje swój urząd legalnie?

Thursday, June 22nd, 2000

Adam Bachleda Curuś nie prowadzi działalności gospodarczej – takie oświadczenie złożył podczas ostatniej sesji Rady Miasta Zakopanego przewodniczący Komisji Rewizyjnej.

Przypomnijmy, że ponad miesiąc temu podczas sesji Rady Miasta Zakopane radny Dariusz Galica wysunął wniosek o sprawdzenie, czy burmistrz Zakopanego Adam Bachleda Curuś prowadzi działalność gospodarczą. Gdyby okazało się, że taka sytuacja faktycznie ma miejsce, burmistrz od 1997 roku sprawowałby swoją funkcję nielegalnie. Oświadczenie przewodniczącego Komisji Rewizyjnej oczyściło burmistrza z zarzutów.

- Po przeanalizowaniu dokumentów, m.in. zaświadczenia z Urzędu Skarbowego, nie ma podstaw do stwierdzenia, że burmistrz Adam Bachleda Curuś prowadzi działalność gospodarczą – mówił przewodniczący Komisji Rewizyjnej.

Kropką nad i podczas sesji okazały się słowa przewodniczącego Rady Miasta Zakopanego Michała Gąsienicy Szostaka dotyczące wniosku radnego Galicy, nieobecnego zresztą podczas obrad.

- W 356 roku p.n.e. niejaki Herostrates podpalił świątynię Artemidy. Był to szewc, który cierpiał prawdopodobnie na kompleks niższości. Chciałbym, abyśmy nie podpalali tego, co z takim trudem udało nam się zbudować – wspólnego zaufania.

Adam Bachleda Curuś w połowie lat 80. zaczął w Zakopanem produkować wyroby plastikowe, na początku lat 90. znacznie poszerzył zakres działania swojej firmy. Burmistrz Zakopanego jest m.in. właścicielem kilku nieruchomości w centrum miasta, które wynajmuje innym podmiotom gospodarczym. Adam Bachleda Curuś został burmistrzem w 1995 roku. W1997 roku weszła w życie tzw. ustawa antykorupcyjna, zakazująca m.in. członkom zarządów gmin prowadzenia działalności gospodarczej.

Tymczasem w ewidencji podmiotów gospodarczych Zakopanego nadal figuruje firma Adama Bachledy Curusia. Burmistrz nie zgłosił zawieszenia lub zakończenia działalności, nie zmienił formy własności. Nie zgłosił tego również w Wojewódzkim Urzędzie Statystycznym do czego zobowiązuje ustawa o statystyce, ani w Urzędzie Skarbowym. Zakopiański Urząd Skarbowy potwierdza jednak, że w tym okresie firma Adama Bachledy Curusia nie wykazywała obrotów finansowych, więc faktycznie nie prowadziła działalności.

Autor artykułu: ASz, ks

Anglicy biją górali

Monday, June 19th, 2000

Wszystkie agencje prasowe informowały o chuligańskich wybrykach angielskich pseudokibiców w Brukseli i w Charleroi. Do kilkuset zatrzymanych w Belgii angielskich chuliganów dołączyło w niedzielę, ale w Polsce – kolejnych dwóch. Ciekawe, że obaj są żołnierzami zawodowymi armii brytyjskiej.

Około godziny 4.30 dwaj młodzi zakopiańczycy wędrowali ulicą Tetmajera. Nagle jeden z nich zorientował się, że nie ma telefonu komórkowego, zgubę zobaczył w ręce mijającego go młodego człowieka. Próba odzyskania ,komórki” spaliła na panewce, na dodatek młody zakopiańczyk został podczas niej pobity i skopany przez złodzieja oraz jego również młodego towarzysza. Drugiemu zakopiańczykowi udało się uciec na pobliski postój taksówek, gdzie jeden z kierowców zawiadomił policję.

- W wyniku penetracji terenu razem z poszkodowanymi, udało nam się zatrzymać obu sprawców – mówi komisarz Andrzej Szymański, rzecznik zakopiańskiej policji. – Okazali się nimi dwaj pijani żołnierze zawodowi armii brytyjskiej, przebywający na szkoleniu w Zakopanem. Jeden ma 23, drugi – 27 lat.

Wczoraj obaj Anglicy mieli być przesłuchiwani przez prokuratora. Usiłowaliśmy skontaktować się z szefostwem zakopiańskiego garnizonu, podejmującym angielskich gości. Nikt nie był jednak uchwytny. Ani policja, ani prokuratura, ani też władze Tatrzańskiego Parku Narodowego, który musi wydać zgodę na wszystkie szkolenia w Tatrach, nie były w stanie powiedzieć, ilu angielskich żołnierzy i z jakiej jednostki przebywa w górach.

Autor artykułu: pit