Archive for June, 2000

Puchar dla Amiki

Saturday, June 10th, 2000

AMICA Wronki – WISLA Krakůw 3:0 (2:0)

Bramki: BiliŮski 7, ZieŮczuk 44 i SobociŮski 84. SÍdziował T. Mikulski z Lublina. Iůłte kartki: PÍczak (A) – Brasilia, Głowacki, WÍgrzyn, KałuNny, Kaliciak (W). Widzůw 6,5 tys.

AMICA: StrůNyŮski (34. Michniewicz) – Wůdkiewicz, Bajor, PÍczak (66. Siara) – Sokołowski, BiliŮski, Bosacki, ZieŮczuk (86. Dawidowski) – Kryszałowicz, SobociŮski, Krůl.

WISLA: Sarnat – M. ZajIc, Głowacki, KałuNny, WÍgrzyn – Moskal, Moskalewicz, Kulawik (46. Kaliciak), Kosowski (80. Pater) – Frankowski, Brasilia (46. Iurawski).

Piłkarze Amiki Wronki po raz trzeci z rzÍdu zdobyli Puchar Polski. W meczu koŮczIcym sezon podopieczni Stefana Majewskiego pewnie pokonali WisłÍ 3:0 (pierwszy mecz w Krakowie skoŮczył siÍ remisem 2:2). Gdyby nie błÍdy sÍdziego i szczÍdcie sprzyjajIce gospodarzom, ta poraNka zespołu Adama Nawałki mogłaby byś niNsza, ale mimo wszystko byłaby to poraNka, bo Amica była wczoraj co najmniej o jednI bramkÍ lepsza.

Na czym polegało szczÍdcie gospodarzy? Dwukrotnie od utraty goli ratowała ich poprzeczka, nie stracili růwnieN bramki w 1 min. spotkania, gdy PÍczak zdołał wybiś spod linii bramkowej piłkÍ, ktůra po strzale Frankowskiego zmierzała do bramki.

Krakowianie mieli pretensje do sÍdziego Tomasza Mikulskiego o dwa – ich zdaniem – błÍdy z drugiej czÍdci spotkania. Obserwowałem mecz z trybun, dyskusyjny wydawał mi siÍ faul na Frankowskim, ale na pewno na karnego kwalifikowały siÍ zapasy w wykonaniu bramkarza Michniewicza, ktůry dciIgnIł do parteru KałuNnego. Gdyby sÍdzia zagwizdał karnego, gdyby widlacy go wykorzystali, moNe rzeczywidcie byliby w stanie zmieniś losy meczu.

Za to na pewno po 45 minutach meczu Wisła nie przegrywałaby 0:2, gdyby nie koszmarne błÍdy w obronie. Po pierwszym meczu finałowym w Krakowie narzekalidmy na postawÍ stopera Lekkiego, ale zastÍpujIcy go we Wronkach Głowacki wypadł jeszcze gorzej. I głůwnie Sarnatowi naleNy zawdziÍczaś, Ne krakowianie nie stracili co najmniej jeszcze 2 bramek.

Znacznie lepiej od obroŮcůw wypadli zawodnicy konstruujIcy akcje ofensywne, tylko Ne do zwyciÍstwa nie wystarcza samo wypracowywanie sytuacji, trzeba jeszcze strzelaś gole. A ta sztuka krakowianom nie udała siÍ nawet wůwczas, gdy trener Majewski zwlekał ze zmianI kontuzjowanego bramkarza StrůNyŮskiego. Ten wyraľnie kulał i nie był w stanie nie tylko normalnie interweniowaś, ale zrobiś chośby jednego szybszego kroku, a przecieN przez 7 minut z tI kontuzjI jeszcze na boisku wystÍpował.

Tymczasem widlacy nie průbowali nawet strzelaś z dystansu (mimo wszystko w tej sytuacji chyba nie o fair play chodziło.)

Wisła skoŮczyła sezon dwukrotnie jako druga: w lidze zdobyła wicemistrzostwo Polski, w Pucharze Polski dała siÍ wyprzedziś Amice. JeNeli porůwnywaś ten sezon z poprzednim, kiedy to zespůł pewnie wywalczył mistrzostwo kraju, to moNna můwiś o poraNce. Ale gdy przeanalizuje siÍ wydarzenia z ostatnich miesiÍcy, jakie miały miejsce wewnItrz klubu, (zespůł prowadziło aN 5 trenerůw), to mimo wszystko jest to sukces. Nie na miarÍ ambicji, ale na miarÍ sytuacji w jakiej przyszło zespołowi graś.

Autor artykułu: Janusz Kozioł

Burmistrz Rabki dostał po kieszeni

Thursday, June 8th, 2000

Od środy burmistrz Rabki Eligiusz Myśliwy jest najgorzej opłacanym samorządowcem w Małopolsce. Rabczańscy radni zmniejszyli nie tylko wynagrodzenie dla burmistrza, ale i wysokość diet dla siebie.

Do tej pory burmistrz otrzymywał pensję w wysokość 6.621 zł brutto. Mocą uchwały ograniczono jego wynagrodzenie zasadnicze do 1.060 zł, do 10 proc. zmniejszono dodatek funkcyjny i dodatek służbowy. Łącznie z wysługą lat burmistrz Myśliwy będzie otrzymywał 1325 zł 30 gr brutto.

Motywem decyzji Rady, która obradowała wczoraj w okrojonym składzie (salę obrad opuściła bowiem zarówno opozycja, jak i sam burmistrz), jest odwet na przewodniczącym zarządu miasta. Myśliwy kilka tygodni temu zmienił barwy klubowe i odciął się od grupy większościowej, która go wybrała.

Aby zobrazować swe stanowisko w stosunku do burmistrza i zarządu, radny Józef Łopata powiesił na mównicy zegar z odbitą w lustrze tarczą, który odmierza czas do tyłu. Natomiast radny powiatowy, Antoni Rapacz wręczył sekretarz Urzędu Miasta Marii Daszkiewicz książkę autorstwa księdza profesora Józefa Tischnera, która ma pomóc burmistrzowi w zrobieniu rachunku sumienia.

W myśl formuły ,jaka praca, taka płaca” zmniejszono także diety radnym i przewodniczącemu rady. Za posiedzenie komisji i udział w sesji będą oni dostawali symboliczną złotówkę.

Autor artykułu: aga

W naszych szpitalach chcą się leczyć cudzoziemcy

Thursday, June 8th, 2000

Choć nam nie brakuje powodów do narzekania, cudzoziemcy wysoko oceniają poziom usług medycznych świadczonych przez najlepsze polskie szpitale. Są one przede wszystkim znacznie tańsze niż na Zachodzie. Dlatego coraz częściej polskie szpitale przyjmują pacjentów z zagranicy.

Np. krakowscy kardiochirurdzy dziecięcy operowali m.in. dzieci z Libii i Wielkiej Brytanii. Pewnego Fina, przebywającego w Polsce, jego własna ubezpieczalnia skierowała niedawno do jednej z klinik Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. (more…)

Lotnisko w Balicach: terroryści padli i ożyli

Thursday, June 8th, 2000

Lot tego samolotu niezwykle uważnie śledziły oczy ponad 200 osób. Gdy wylądował na lotnisku wojskowym w Balicach, brygada antyterrorystyczna zaatakowała z lądu i powietrza, a wszystko po to, by uratować 40 pasażerów maszyny uprowadzonej przez terrorystów. Bandyci padli trupemÉ Na szczęście krew to zwyczajna farba, a strzelano ślepymi nabojami. Bo choć wszystko wyglądało tak prawdziwie, były to jedynie sztabowe ćwiczenia.

W środę w Balicach dorośli bawili się w gry wojenne. Na lotnisko przybyli wysocy rangą wojskowi, policjanci, strażacy, a także dowódca cywili, czyli wojewoda małopolski Ryszard Masłowski. Mieli wspólnie stawić czoło zagrożeniu, sprawdzić jak w ekstremalnej sytuacji potrafią współdziałać. Bo choć wszystko było na niby, w każdej chwili może zdarzyć się naprawdę.

A nieszczęść wszelakich nagromadzono wyjątkowo dużo. Nie dość, że to właśnie w Balicach wylądował uprowadzony samolot, by uzupełnić paliwo i zapasy żywności, to jeszcze byliśmy zaangażowani w lotniczą ewakuację uciekających przed powodzią obywateli sąsiadującego z nami państwa. Mieliśmy też własne plagi. Z zakładów w Tarnowie wydostał się azot, a niedaleko Oświęcimia – kwas solny z rozszczelnionej cysterny. W dodatku odwiedzili nas goście, sojusznicy z NATO. Lądem maszerowały oddziały niemieckie, a niebo pruły samoloty BrytyjczykówÉ

Wojskowi pochylili czoła nad sztabowymi mapami i wybrnęli z trudnej sytuacji, efekty ich posunieć taktycznych zademonstrowano przy pomocy komputera siedzącym w pluszowych fotelach gościom – obserwatorom ćwiczeń. Ich ostatni etap mogli obejrzeć w terenie, na żywo. Był najtrudniejszy i najbardziej emocjonujący.

Zanim uprowadzona maszyna dotknęła kołami asfaltu, za wysokim żywopłotem już grzały silniki samochody służb ratowniczych. Sytuację wziął w swoje ręce zespół reagowania kryzysowego, złożony z policji, straży, wojska. Na tle czających się wojskowych dziwnie wyglądał skromny cywil o posiwiałych skroniach .z krótkofalówką przy uchu.

- To niezwykle ważna postać, negocjator – wyjaśniał mjr Krzysztof Janikowski z Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego – Jest jedyną osobą bezpośrednio kontaktującą się z porywaczami. Od umiejętności takiej rozmowy bardzo wiele zależy. Przede wszystkim życie ludzi. Tym razem terroryści są wyjątkowo zdeterminowani – zapadła decyzją, żeby odbić porwanych siłą.

Choć supermeni z grupy antyterrorystycznej dostali się na pokład zarówno po linie spuszczonej z helikoptera jak i z ziemi, ich akcja zgodnie z planem nie należała do udanych. Zamiast efektownych chwytów, rzutów i kopnięć, rozległo się niezbyt głośne bum!
To bandyci zdetonowali bombę w odpowiedzi na atak. Na wszelki wypadek mieszankę zapalającą odpalono z dala od skrzydeł. By nie uszczuplić już i tak niezbyt licznego i mocno wysłużonego latającego sprzętu.

Terroryści zginięli, ale zabili pięciu pasażerów, a dziesięciu ciężko ranili. Wojskowi sanitariusze wraz z pogotowiem mieli pełne ręce roboty.

Potem nawet zabitych wróciła do życia pyszna grochówka.

Fot. Anna Osetek

Autor artykułu: KaK

Przez Kraków do Sydney

Monday, June 5th, 2000

W Krakowie po raz trzeci odbył się międzynarodowy mityng w chodzie sportowym z udziałem światowych gwiazd tej konkurencji. W Rynku Głównym najszybsi byli tym razem wicemistrz olimpijski, mistrz świata i Europy, Rosjanin Ilia Markow oraz reprezentantka Polski, Katarzyna Radtke. Impreza w roku olimpijskim odbywała się pod hasłem ,Do Sydney przez Rynek marsz”. Nasz faworyt i organizator mityngu zarazem, Robert Korzeniowski, był trzeci ze stratą 6 sekund do zwycięzcy.

Krakowski mityng, to nie tylko wyścig profesjonalistów – kobiety rywalizowały na 5 km, a mężczyźni na 10 km – ale również wielka impreza masowa. Jedną z wielu atrakcji była runda honorowa VIP-ów, w której udział wzięły nie tylko obecne i byłe gwiazdy polskiego sportu, ale także ludzie kultury i sztuki, przedstawiciele władz miasta Krakowa. To okrążenie VIP-ów wygrał nasz były świetny średniodystansowiec Henryk Szordykowski. A startowali m.in. Dorota Idzi, Erwina Ryś-Ferens, Paweł Januszewski, Andrzej Wroński, Barbara Sobottowa, Józefa Ledwigowa, Anna Dymna, Krzysztof Jasiński, Andrzej Gołaś, Jerzy Jedliński, Józef Lipiec, Agnieszka Partyka (w zastępstwie męża Artura), bracia Janiccy.

Zawody na Rynku oglądała wielotysięczna publiczność, w tym liczni turyści krajowi i zagraniczni. Była to udana promocja Krakowa, miasta, które w tym roku jest stolicą kultury europejskiej. Co ciekawe, ci, którzy byli kibicami zmagań profesjonalistów, w sporej grupie wzięli później udział w biegu amatorskim wokół Plant. Jak widać promocja aktywnego trybu życia, gdy ma takich liderów jak Robert Korzeniowski, w pełni zdaje egzamin. Podkreślała to wielokrotnie jedna z prowadzących imprezę, telewizyjna dziennikarka Katarzyna Dowbor, która w ślad za nieżyjącym już red. Tomaszem Hopferem propaguje w telewizji ,snobizm” na sportowe życie.

Wróćmy jeszcze do rywalizacji panów w chodzie na 10 km, gdzie startowało wielu medalistów wszystkich najważniejszych imprez międzynarodowych. Zgodnie z przewidywaniami w walce o zwycięstwo liczyli się Rosjanie Markow i Andriejew oraz nasz Korzeniowski. Na ostatnim okrążeniu Markow, który specjalizuje się w chodzie na krótszych dystansach, zgodnie z przewidywaniami oderwał się od rywali niczym sprinter, Andriejewowi i Korzeniowskiemu została więc już tylko walka o drugie miejsce. Polak, mimo że pobił życiowy rekord, musiał zadowolić się najniższym miejscem na podium.

Autor artykułu: (JK)

DÍbski tylko můwił?

Monday, June 5th, 2000

W sobotÍ godcił w Krakowie minister sportu Mieczysław Nowicki. Była wiÍc okazja zapytaś szefa polskiego sportu jak wyglIda sprawa inwestycji przy ul. Reymonta, bowiem według zapewnieŮ poprzednika Nowickiego, Jacka DÍbskiego, budowa stadionu Wisły miała mieś wsparcie finansowe ze strony budNetu paŮstwa. Ale DÍbskiego juN nie ma, a sprawa utknÍła w martwym punkcie.

- Jestem ministrem dopiero od trzech miesiÍcy i władciwie nic o dofinansowaniu budowy stadionu w Krakowie ze strony resortu nie wiem. A władciwie to wiem, tyle co z prasy, tyle Ne w mediach jest tyle przekłamaŮ, Ne na tej podstawie nie da siÍ zbudowaś jasnego obrazu sprawy. Lepiej poinformowany ode mnie na pewno jest wiceprezes do spraw inwestycji – můwi Mieczysław Nowicki.

Nie tylko naszym zdaniem trzy miesiIce urzÍdowania to wystarczajIcy okres, by zapoznaś siÍ ze sprawI, ktůra tak mocno interesuje drodowisko sportowe (nowy stadion chce mieś nie tylko Krakůw, ale chośby i Warszawa). Tym bardziej Ne w Sportowej Spůłce Akcyjnej Wisła poinformowano nas, Ne w sprawie budowy stadionu rozmawiał z ministerm Nowickim wiceprezes klubu, Zbigniew KoľmiŮski.

- Przed dwoma tygodniami spotkałem siÍ z ministrem i rozmawialidmy o naszej inwestycji. Władciciele klubu pierwotnie zadeklarowali, Ne pokryjI 1/3 kosztůw, ale po zmianie planůw inwestycyjnych padła propozycja by zbudowaś růwnieN nowczesny dach z poliwÍglanu, ten ich wkład finansowy na pewno przekracza 50 procent. Z ministrem Nowickim na kolejne spotkanie umůwiłem siÍ po 10 czerwca – můwi Zbigniew KoľmiŮski.

- Nikt z Wisły nie rozmawiał ze mnI o stadionie, nic teN nie wiem o tym, by ktod siÍ na takie spotkanie ze mnI umawiał w najbliNszej przyszłodci – můwi minister Nowicki.

I wreszcie najciekawszy fragment wypowiedzi ministra!

- Wszystko wskazuje na to, Ne můj poprzednik, Jacek DÍbski, złoNył tylko ustnI deklaracjÍ dofinansowania tej budowy. Gdyby było jakied pismo, to pewnie by mi je ktod pokazał, chośby przedstawiciele Wisły. A ja Nadnego dokumentu w tej sprawie nie widziałem! Sprawa moNe mieś ciIg dalszy, ale tylko wůwczas, gdy bÍdI dokumenty. Same deklaracje nie znaczI nic! – můwi minister Nowicki.

Minister powiedział nam jeszcze, Ne nie słyszał o Nadnej deklaracji wyłoNenia funduszy na budowÍ stadionu ze strony Tele-Foniki. Poza tym wyznał, Ne nie podoba mu siÍ, Ne stadion ma powstaś na dzierNawionej ziemi. Jego zdaniem istnieje niebezpieczeŮstwo, iN prywatny inwestor moNe ten obiekt przejIś na własnodś.

Autor artykułu: Janusz KOZIOL

Kibice awanturnicy

Monday, June 5th, 2000

Przyjazd autokarem na sobotni mecz do Nowego Sącza zapowiadała grupa pseudokibiców Wisłoki Dębica. Miało dojść do próby sił. W Nowym Sączu zmobilizowano na to spotkanie wielu policjantów.

Porządkowi stojący przy bramach wejściowych stadionu Sandecji otrzymali nakaz, by dokładnie przeszukiwać wchodzących. Kiedy okazało się, że nie dotarli na mecz kibice gości, licząca około 80 osób grupa pseudokibiców Sandecji skupiła się na ubliżaniu drużynie przeciwników sądeczan. To było za mało krewkim ,miłośnikom futbolu”. Po zakończeniu spotkania porządkowych obrzucono plastikowymi butelkami. Wtedy wkroczyli wezwani policjanci. Doszło do szarpaniny. W trakcie porządkowania sytuacji wylegitymowano osiemnastu pseudokibiców Sandecji. Zatrzymano 23-letniego mieszkańca Nowego Sącza, który był agresywny i próbował wyrwać kamerę filmującemu zajście policjantowi – sprawą zajmie się kolegium ds. wykroczeń.

Autor artykułu: (DG)

Tarnów w rękach studentów i rzemieślników

Friday, June 2nd, 2000

W czwartek rozpoczęły się Dni Tarnowa oraz towarzyszące im Juwenalia i Jarmark Galicyjski. Blok imprez trwał będzie do niedzieli.

Tegoroczne święto miasta zainaugurował przed południem ,Tarnowski Dzień Dziecka” przygotowany przez miejscowe szkoły i przedszkola. Imprezy organizowane m.in. przez Zespół Szkół Budowlanych, Tarnowskie Centrum Kultury, Tarnowski Ośrodek Sportu i Rekreacji, Pałac Młodzieży, Galerię Miejską i Miejską Bibliotekę Publiczną trwały do późnych godzin nocnych. O 14.00 na Rynku rozpoczął się Jarmark Galicyjski – prezentacja i sprzedaż produktów rzemieślniczych: szkła, ceramiki, garncarstwa, kowalstwa oraz dzieł artystów ludowych (stoiska czynne będą do niedzieli).

Wieczorem w ratuszu oficjalnie zainaugurowano tegoroczne Dni Tarnowa, a na estradzie przed budynkiem przekazano klucz do miasta studentom, rozpoczynając Juwenalia.

W piątkowym programie znalazły się m.in. prezentacja dorobku artystycznego tarnowskich szkół, wybór najsympatycznejszej mieszkanki miasta, imprezy związane z Dniami Lwowa w Tarnowie, spektakle plenerowe, koncerty, przedstawienia parateatralne, wernisaże, wieczór piosenki galicyjskiej, występ kabaratowej kawiarni prowadzonej przez redaktorów ,Przekroju” i szereg imprez sportowych.

Fot. Dariusz NIEDOJADŁO

Autor artykułu: (dnie)

Sarny przed sądem

Friday, June 2nd, 2000

Trwa wojna o sarny żyjące na terenie lotniska w Balicach. Kolegium Odwoławcze uznało, że Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami nie jest stroną w sprawie i nie może zabiegać o uchylenie zgody na redukcyjny odstrzał balickich koziołków. Ale KTOZ nie rezygnuje, postanowił złożyć skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

- Naszym statutowym zadaniem jest obrona zwierząt, dlatego składamy skargę do NSA – poinformowała w czwartek Jadwiga Osuchowa, prezes Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

To kolejna runda w walce o balickie sarny. Przypomnijmy, że w kwietniu Starostwo Powiatowe w Krakowie pozwoliło na dokonanie redukcyjnego odstrzału dorosłych kozłów z liczącego ponad 30 osobników stada saren żyjących od wielu lat na ogrodzonym terenie lotniska. O tę zgodę zabiegało dowództwo jednostki wojskowej zarządzającej lotniskiem, motywując konieczność odstrzału zagrożeniem, jakie sarny stwarzają samolotom i ich pasażerom.

KTOZ, które nie zostało powiadomione o tej sprawie, natychmiast po wydaniu decyzji odwołało się do Kolegium Odwoławczego, które jednak nie uznało argumentów obrońców zwierząt. Teraz na temat saren będzie musiał się wypowiedzieć NSA.

- Starostwo powinno było zawiadomić nas o wniosku złożonym przez jednostkę. Mieliśmy prawo uczestniczyć w tym postępowaniu – podkreśla Jadwiga Osuchowa.

Starostwo jest jednak innego zdania. Sarna to zwierzę łowne. Strzela się do niej legalnie za płotem lotniska. Obrona zwierząt łownych przed myśliwymi nie jest zadaniem TOZ.

- Jednak do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia wszelkich prawnych wątpliwości w tej sprawie zgoda na odstrzał pozostaje w zawieszeniu – podkreśla Zdzisław Kitliński z wydziału ochrony środowiska w Starostwie Powiatowym w Krakowie dodając, że urząd nie jest stroną w konflikcie, do niego należało tylko podjęcie decyzji.

Podpułkownik Jan Szymik odpowiedzialny w Balicach za bezpieczeństwo lotów powiedział nam wczoraj, że choć jego zdaniem zgoda już nabrała mocy prawnej, odstrzału na razie nie będzie (przynajmniej w najbliższych dniach). Zgodnie z oprotestowaną przez KTOZ decyzją, wynajęci przez wojsko myśliwi (posiadający uprawnienia selekcjonerskie) mogą to zrobić do 1 października. Wojsko nadal wyklucza wszelkie inne metody rozwiązania problemu saren.

Autor artykułu: (JGH)

Benek zwycięzca

Friday, June 2nd, 2000

Znana montażystka Katarzyna Maciejko-Kowalczyk wyjedzie z Krakowa bogatsza o 32500 zł. Jej debiut reżyserski ,Benek blues” opowiadający o życiu schorowanego fotografa Bernarda Dobrowolskiego i jego starego ojca Dominika, uhonorowany został nagrodami Grand Prix zarówno XXXVII Międzynarodowego, jak i XXXIII Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Dokumentalnych i Krótkometrażowych w Krakowie. To pierwsza od 30 lat podwójna nagroda dla polskiego twórcy. (more…)