Archive for July, 2000

Kilka dni deszczu, kilka tygodni remontów

Monday, July 31st, 2000

Kulminacyjna fala powodziowa na Wiśle opuściła wczoraj nasze województwo. Wieczorem alarm powodziowy obowiązywał nadal w Brzeszczach, w powiecie oświęcimskim oraz Szczurowej, Szczucinie i Radgoszczy w powiecie dąbrowskim. Woda wszędzie opadała, lecz bardzo wolno. Choć wiele piwnic i pól jest nadal zalanych, rozpoczyna się szacowanie strat.<p>
Najłatwiej ocenić straty na drogach. Najpoważniejsze szkody powstały na drodze nr 4 Kraków-Tarnów w miejscowości Sułków (powiat wielicki). W niedzielę rano połowa jezdni na blisko 100-metrowym odcinku osunęła się na skutek podmycia nasypu. Pas jezdni w kierunku do Krakowa został wyłączony z ruchu.<p>
- Ruch odbywa się jednym pasem i poboczem, przy ograniczeniu prędkości do 40 km/h – poinformowała Magdalena Chacaga z Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych w Krakowie.<p>
Osuwisko powstało też w Szarowie na drodze nr 772 Niepołomice-Targowisko. Tu także zamknięto dla ruchu jeden pas drogi. Na razie trudno oszacować koszt remontów, ale nie uda się naprawić tych dróg wcześniej niż za parę tygodni.<p>
Sporo szkód, na szczęście niezbyt groźnych, ulewa wyrządziła na drogach wojewódzkich.<p>
- Prace, które wykonaliśmy od zeszłego roku przy odwodnieniu dróg, dały spodziewane efekty. Na żadnym odcinku dróg wojewódzkich nie zanotowano szkód stanowiących zagrożenie dla ruchu – poinformował Grzegorz Stech, dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Dróg.<p>
W sumie w ciągu półtora roku poddano renowacji ok. 120 km rowów drogowych i blisko 600 tys. metrów kw. poboczy dróg wojewódzkich. Jednak na ich przywrócenie do stanu sprzed ostatnich ulew potrzeba ok. 500 tys. zł.<p>
Strażacy już spokojniej pompowali wczoraj wodę z zalanych domów i gospodarstw. W ciągu dnia mieli ok. 100 takich wezwań, najwięcej z powiatów dąbrowskiego, wielickiego, brzeskiego, olkuskiego.<p>
Na zdjęciu akcja usuwania podeszczowych szkód w gminie Podegrodzie.<p>
Fot. Stanisław Śmierciak

Autor artykułu: JGH

Fajnie się zaczęło

Monday, July 31st, 2000

Komplet punktów, siedem zdobytych bramek i ani jednej straconej – piłkarzom Wisły nie brakuje powodów do radości. Ale na pewno nie jest to euforia, w końcu dotychczasowi przeciwnicy do potentatów nie należeli i dopiero najbliższy mecz z Widzewem Łódź powinien być poważniejszym egzaminem dla ekipy trenera Oresta Lenczyka.<p>
Jednym z najbardziej zadowolonych ludzi w Wiśle jest Artur Sarnat, który jeszcze ani razu nie musiał sięgać do siatki po piłkę.<p>
- Najbliższy tego byłem, gdy w Grodzisku strzał na moją bramkę oddał… Marek Zając – mówi Artur Sarnat. – Na szczęście refleksu nie zabrakło i uchroniliśmy się od samobójczej bramki. Fajnie się dla nas ta liga zaczęła i oby trwało to jak najdłużej. A myślę, że szansa na kontynuowanie dobrej passy jest, bo dotychczasowe zwycięstwa, wbrew temu co sądzą niektórzy, nie wynikają z tego, że mieliśmy słabszych rywali, a z tego, że zespół jest w dobrej formie. I będzie w jeszcze lepszej.<p>
- Pomówmy o Pańskiej grze. Zachował Pan dotychczas czyste konto, ale z drugiej strony wśród rywali nie miał kto za bardzo tych bramek strzelać.<p>
- Przeciwnik nie strzela gola, bo albo jest słaby, albo trafia na drużynę, która mu na żadne harce pod własną bramką nie pozwala. Nasza obrona, mimo że przemeblowana, pod okiem Radka Kałużnego w Grodzisku pokazała, że potrafi unikać błędów. Dla mnie takie zmiany personalne w obronie, to pewien stres, ale już w tym drugim meczu się go pozbyłem. Bo wszystko nam się dobrze ułożyło. Moim zadaniem jest tylko zachowanie koncentracji przez cały mecz, co bywa trudne w sytuacji, gdy rywale oddają 4 strzały przez 90 minut. Ale ja sobie z tym radzę.<p>
- Wiosną różnie z tym bywało…<p>
-…tak, ale teraz zaszły we mnie spore zmiany. Trener dużo ze mną rozmawia, to mnie podbudowuje psychicznie. Poza tym zmienił się mój trening, dostosowany do mojej mentalności. Ja lubię krótkie, dynamiczne treningi, w których jest dużo ćwiczeń na szybkość. Jestem z tych zajęć bardzo zadowolony, tak jak i bardzo cieszy mnie to, że przez cały czas jestem pod kontrolą dr Wielkoszyńskiego. Dzięki jego badaniom można natychmiast reagować na sygnały dawane przez organizm każdego z piłkarzy. <p>
- Wasze wicemistrzostwo Polski z ubiegłego sezonu uznane zostało za porażkę. Kibice Wisły, jej właściciele, potrzebują zwycięstw.<p>
- Medal mistrzostw kraju nigdy nie jest porażką. Ale my mamy świadomość, że jesteśmy drużyną, która ma wszelkie szanse na wygranie ligi. I wszyscy jesteśmy zmobilizowani, by ten cel osiągnąć. Ta chęć zwycięstwa ma szczególny posmak, bo w tym sezonie groźnych przeciwników jest więcej. Będzie się z kim sprawdzić.<p>
Jakby mniej powodów do radości ma Kazimierz Moskal, doświadczony wiślak, który w pierwszym meczu wyszedł w podstawowym składzie, ale opuścił boisko po 45 min. gry. W Grodzisku wszedł jako rezerwowy na 12 min.<p>
- W meczu z Ruchem trener mnie zmienił, bo uznał, że trzeba zmienić taktykę gry w defensywie – mówi Kazimierz Moskal. – Słyszałem głosy obserwatorów meczu, że na prawej stronie boiska przeszkadzaliśmy sobie z Markiem Zającem, ale moim zdaniem nic takiego nie miało miejsca. W Grodzisku siedziałem na ławce rezerwowych, a w końcówce meczu trener wpuścił na boisko doświadczonych zawodników, czyli mnie i Tomka Kulawika, żeby dać odpocząć tym, którzy zapracowali na prowadzenie 3:0. My mieliśmy przypilnować, żeby po zmianach nic się na boisku w grze Wisły nie popsuło. Oczywiście tak jak każdy chciałbym grać w podstawowym składzie, bo uważam że moja forma jest na poziomie tego co prezentowałem wiosną, a wówczas zbierałem trochę pochwał. Ale cierpliwie czekam na swoją szansę. Meczów w lidze i pucharach będziemy mieli bardzo dużo. Jak gra Wisła? Bardzo efektywnie co widać po zdobytych golach. Na pewno powinniśmy się wszyscy cieszyć z tego, że nie tracimy bramek, bo wiosną był to nasz największy mankament.

Autor artykułu: JK

Walka o minimum

Monday, July 31st, 2000

Już w najbliższy weekend sympatycy lekkiej atletyki w Krakowie będą mieli okazję zobaczyć w akcji najlepszych naszych zawodników. Na stadionie AWF odbędą się bowiem mistrzostwa Polski. Wystartuje m.in. Marcin Urbaś, który jak na razie nie ma jeszcze minimum olimpijskiego, ale na igrzyska na pewno pojedzie, gdyż PKOl. zdecydował się przymknąć oko w przypadku zawodników, którzy prezentują odpowiednio wysoki poziom. W przypadku Urbasia nikt nie ma chyba wątpliwości, że zawodnik na olimpijski start zasługuje.<p>
- Jak czuje się Pan przed mistrzostwami Polski w rodzinnym mieście? <p>
- Powiem krótko, bardzo pozytywnie podchodzę do tej imprezy. <p>
- Czy fakt, że nie uzyskał Pan jeszcze minimum olimpijskiego nie deprymuje Pana trochę?<p>
- Nie. Podchodzę do tego ze spokojem. Zwłaszcza, że brakuje mi bardzo mało, aby to minimum uzyskać. <p>
- Czego Pana zdaniem zabrakło, żeby odpowiedni wynik mieć już wcześniej?<p>
- Przede wszystkim czasu. Trochę za długo dochodziłem do siebie po kontuzji. To odbiło się na cyklu treningowym i stąd takie a nie inne wyniki. Wierzę jednak, że jest jeszcze czas by wszystko nadrobić przed Sydney. <p>
- Podczas krakowskiej imprezy liczy Pan oczywiście na złoto na 200 metrów. <p>
- Oczywiście chciałbym wygrać, ale może być o to trudno. Już w biegach eliminacyjnych muszę wystartować na pełnych obrotach, do tego dojdzie jeszcze sztafeta. Mam nadzieję, że nie wyeksplatuję się za bardzo i zachowam wystarczająco dużo sił na bieg finałowy. Podstawowym celem jaki jednak stawiam sobie przed mistrzostwami Polski to minimum olimpijskie. Mam nadzieję, że wreszcie je uzyskam. <p>
- Kiedy przyjeżdża Pan do Krakowa?<p>
- We wtorek. Będę oczywiście przygotowywał się na obiektach AWF. Wierzę, że krakowski start będzie udany.

Autor artykułu: BK

,Tabs" zostaje!

Wednesday, July 26th, 2000

Wczoraj obradował zarząd Towarzystwa Sportowego Wisła. Posiedzenie poświęcone było sytuacji w sekcji judo.<p>
Zarząd nie przyjął rezygnacji z pełnionych funkcji, złożonej przez trenera Marka Tabaszewskiego. Jednocześnie w pełni poparł działania kierownictwa sekcji i jej głównego szkoleniowca. <p>
- Wiem o tym z przekazu ustnego. Spodziewam się, że wszystkie decyzje potwierdzone zostaną na piśmie. Przyznaję, że stanowiska zajętego przez zarząd Towarzystwa nie traktuję jako swojego zwycięstwa – powiedział Marek Tabaszewski. – Moją porażką jest bowiem to, że doszło do tego całego nieprzyjemnego zamieszania. Naprawdę jestem rozbity, nie potrafię zrozumieć, że po tylu latach zawodnicy zachowali się tak, a nie inaczej. I niech nie dorabiają ideologii, poszło przecież o sprawy finansowe.<p>
- Część judoków oświadczyła kierownictwu Towarzystwa, że nie widzi możliwości współpracy z Panem. Co więc teraz zrobią, co Pan uczyni?<p>
- Jeżeli powiedziało się ,A"… Sądzę, że zachowają się jak na mężczyzn przystało, czyli po prostu godnie… Wiem też, że nie będą przedłużone umowy o pracę z trenerami, z którymi ja nie widzę możliwości współpracy. Generalnie trzeba budować drużynę od początku, postawić na młodych. Pracy będzie mnóstwo.

Autor artykułu: BAT

Siatkarze Wawelu przed sezonem

Wednesday, July 26th, 2000

Już w piątek siatkarze Wawelu rozpoczynają przygotowania do debiutanckiego sezonu w serii B I ligi. Na pierwszym treningu pojawi się kilku zawodników, którzy jeszcze ani razu nie wystąpili w wojskowych barwach. Działaczom udało się bowiem w znaczący sposób poszerzyć kadrę drużyny.<p>
- Na pewno już w najbliższym sezonie zagrają w Wawelu: Marcin Krakowski (środkowy), Sławomir Korczak (skrzydłowy), Marek Klamżyński (przyjmujący) – wszyscy z Rakowa Częstochowa. Nowym zawodnikiem jest także Krzysztof Szopa (środkowy) z Kazimierza Sosnowiec – mówi trener Wawelu, Ryszard Pozłutko. – Jest jeszcze Maciej Leniek, który powrócił do nas z Okocimskiego.<p>
Szkoleniowiec krakowian przebywa obecnie nad morzem. Nie znał więc najświeższych wieści.<p>
- Kadra powiększyła się o kolejnych dwóch zawodników – mówi Adam Matyszczak, prezes zarządu sekcji. – Podpisaliśmy jednoroczny kontrakt z Dariuszem Parkitnym (skrzydłowy) ze Stolarki oraz wypożyczyliśmy Roberta Bałuszyńskiego, niedawnego ucznia SMS, który w ubiegłym sezonie grał w GKS Jastrzębie. Mamy więc sensowny zespół, który stać na utrzymanie dla Krakowa pierwszej ligi. Nie liczmy na zmniejszenie naszej ligi po rezygnacji Chełmca Wałbrzych (spadałby wtedy tylko jeden zespół – przyp. red.). Chcemy udowodnić swoją klasę w uczciwej walce. Wiem już zresztą, że Gwardia Wrocław jest prawie pewnym kandydatem na miejsce Chełmca. Oficjalnie i uroczyście nową drużynę chcemy zaprezentować 26 sierpnia w naszej hali przy ulicy Rakowickiej.<p>
Kibiców krakowskiej siatkówki ucieszy zwłaszcza wiadomość o pozyskaniu Dariusza Parkitnego – nie tylko czołowego polskiego gracza w siatkówce plażowej – ale i podpory Stolarki Wołomin w minionym sezonie. M.in. dzięki jego znakomitym występom podwarszawska drużyna wywalczyła awans do serii A.<p>
Ryszard Pozłutko będzie więc miał do dyspozycji czternastu zawodników: Jasek, Ratajczak, Opach, Klamżyński, Krakowski, Korczak, Szopa, Leniek, Parkitny, Bałuszyński, Fularz, Walec, Flis, Walaszek. Być może pojawi się jeszcze rozgrywający z Morza Szczecin, bądź AZS Olszytyn.<p>
- Mamy bardzo młody zespół, kto wie czy nie najmłodszy w lidze – uważa Ryszard Pozłutko. – Nie zamykamy też drogi przed Gomółką i Żuchowskim. Mogą z nami trenować na zasadach amatorskich. Od 28 do 30 lipca ćwiczymy na własnych obiektach. W następnym dniu wyjeżdżamy na obóz do Zakopanego. Rozgrywki ligowe rozpoczynamy 23 września meczem w Rakowie z warszawską Legią. 30 wrześnie podejmować będziemy Resovię. Sezon rozpoczniemy w połowie września występem w Pucharze Polski. Myślę, że uda się nam przedłużyć pobyt w serii B i zapewnić kibicom krakowskim możliwość oglądania siatkówki na wysokim poziomie także w następnych sezonach.<p>
Robert Ratajczak (na zdjęciu z prawej) u schyłku kariery poprowadzi wojskowych do walki w I lidze.<p>
Fot. Marcin MAKÓWKA

Autor artykułu: Janusz NOWIŃSKI

Nieznajoma z Kazachstanu

Wednesday, July 26th, 2000

Siatkarki Wisły-Solidex trenują na własnych obiektach. Ich opiekunowie czynią natomiast starania o wzmocnienie drużyny. <p>
Utrzymano wprawdzie skład z ostatniego sezonu, ale Renata Piekarz udała się na urlop macierzyński. M.in. dlatego trwają wiślackie poszukiwania zawodniczki na pozycji środkowej. <p>
Aktualnie z drużyną trenuje Magdalena Piątek z Ostrowca Świętokrzyskiego, ale jeżeli już będzie brana pod uwagę, to bardziej do zespołu juniorek. Spodziewany jest natomiast przyjazd siatkarki z Kazachstanu, 19-letniej młodzieżowej reprezentantki tego kraju. Ma ona pochodzić z rodziny polskich repatriantów, którzy osiedlili się w Katowicach. Kontakt nawiązano dzięki prywatnym kontaktom cłonków wiślackiej sekcji siatkówki. Trudno jest jednak powiedzieć, jaki dziewczyna prezentuje poziom sportowy oraz kiedy zamelduje się przy Reymonta. Podobno miała mieć problemy z otrzymaniem wizy wjazdowej do Polski.

Autor artykułu: WB

Dwa pomniki Orkana

Monday, July 24th, 2000

Gmina Niedźwiedź przyjęła do siebie nowotarski pomnik Władysława Orkana, który został uroczyście poświęcony i ponownie odsłonięty w ostatnią sobotę. Na Rynku w Nowym Targu stanął natomiast, odlany z brązu Władysław Orkan.<p>
Poświęcenia pomnika dokonał ks. kardynał Franciszek Macharski, który wcześniej odprawił uroczystą mszę św., a w homilii mówił o roli przywiązania do ojczystej ziemi. Pomnik symbolicznie odsłonili ks. kardynał Macharski, wicewojewoda Tadeusz Parchański i wicemarszałek województwa Marcin Pawlak. <p>
- Raduje się serce, że Władysław Orkan jest tu godnie uhonorowany – mówił Marcin Pawlak.<p>
- Życzymy mieszkańcom, aby ideały tego wielkiego człowieka były ciągle obecne – dodał wicewojewoda Parchański. <p>
- Amerykanie chcieli, żeby pomnik stanął w godnym miejscu – opowiadał prezes Związku Podhalan, starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski. – Dziękujemy, że podjęliście tę inicjatywę. Bo choć Orkan leży na Pęksowym Brzyzku, stoi wśród was. <p>
W uroczystości uczestniczył wnuk siostry pisarza płk Jan Piwowarczyk, który ze wspomnień swojej matki odczytał fragmenty dotyczące charakterystycznej postaci ojca pisarza Macieja Smaciarza. Specjalne uhonorowanie matki pisarza – Katarzyny, zaproponował senator Franciszek Bachleda Księdzularz. Jego zdaniem, na drodze z Krakowa w Gorce, na górce w Mogilanach, powinien stanąć jej pomnik.<p>
- Pomnik Matki – Polki, chłopki z Gorców, z koszałką na ręku, wspierającej syna, który odważył się pójść po wiedzę – mówił senator Bachleda Księdzularz.<p>
Na zdjęciu odsłonięcie pomnika w Niedźwiedziu.<p>
Fot. Krzysztof STRAUCHMANN

Autor artykułu: KS

W XXI wiek

Friday, July 21st, 2000

W sobotę rozpoczyna się walka o mistrzostwo Polski. Warto słów kilka poświęcić konkurentom Wisły Kraków.<p>
Stosunek sił jest podobny do tego z zeszłego sezonu, ale oczywiście spodziewać należy się niespodzianek. Walka o mistrzostwo powinna rozegrać się między Warszawą a Krakowem. Polonia – broniąca tytułu, będzie miała trudniejszą przeprawę niż ostatnio, trudno jest bowiem ugruntować eksponowaną pozycję. Przed rokiem niewielu stawiało na ,Czarne Koszule". Teraz warszawianie nie za bardzo wzmocnili skład, rzec można, że były to tylko uzupełnienia. Niewiele kadrowych ruchów u rywalki zza miedzy – Legii, która była największym przegranym ostatniego sezonu – nie zagra w europejskich pucharach. Warszawianie zawsze zaliczani są do faworytów. Niewątpliwie ekipę mają bardzo silną – takie nazwiska jak: Piekarski, Majewski, Karwan, Sokołowski, Czereszewski, Mięciel, Citko wciąż znaczą wiele w krajowym futbolu. Do porażek nie przyzwyczaił się też trener Smuda, więc legioniści będą pałali żądzą rewanżu. Trzeci przed rokiem Ruch Chorzów też nie dokonał spektakularnych transferów, stracił natomiast trenera Lorensa. Najwięcej szumu było wokół szczecińskiej Pogoni, która wymieniła całą jedenastkę. Może jednak okazać się papierowym tygrysem – ściągała bowiem piłkarzy niechcianych w Krakowie czy Warszawie, w dodatku nie obyło się bez zaskakującego wyboru trenera (niemal pewny Wójcik ustąpił miejsca Lorensowi). Ogromne pieniądze są w Płocku, ale nie znalazło to wielkiego odzwierciedlenia w kadrze choć wzmocnienia niewątpliwie są zauważalne.<p>
A kogo spotka smutny los spadkowicza? Na pewno zagrożone są Stomil, Ruch R., Odra, Groclin, Górnik, beniaminkowie: Śląsk i GKS.<p>
Z transferów dokonanych w ostatniej chwili warto odnotować przeprowadzkę Pawła Włodarczyka z Chorzowa do Śląska Wrocław. <p>
W I kolejce zagrają, sobota: Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze (godz. 17), Stomil Olsztyn – Odra Wodzisław (17), Ruch Chorzów – Widzew Łódź (17.30), Legia Warszawa – Zagłębie Lubin (17.30), Amica Wronki – Polonia Warszawa (18.30), Orlen Płock – Groclin Grodzisk Wielkoplski (20). Niedziela: Katowice – Pogoń Szczecin ( 18).

Autor artykułu: Żuk

Z Ruchem na pieńku

Friday, July 21st, 2000

W sobotę o godz. 17.00 piłkarze Wisły zainaugurują rozgrywki ekstraklasy w sezonie 2000/2001. Tym samym w przyszłym roku finiszować już będą w XXI wieku! A pierwszy ligowy rywal w nowym sezonie to Ruch Radzionków.<p>
Z tym zespołem ,Biała Gwiazda" ma na pieńku. Choćby za wiosenne 1:4 na stadionie w Bytomiu-Stroszku. Trener Orest Lenczyk oświadcza: – Po tamtym meczu było wiele komentarzy. Mam nadzieję, że moi zawodnicy o tym pamiętają. Wtedy można było zadać sobie pytanie – czy Wisła, mając dobrych piłkarzy, nie ma zespołu, czy też był to tylko przypadek? Generalnie jednak cudów nie ma. Trzeba walczyć, biegać, strzelać gole, imponować ambicją. A wówczas kibice potrafią wybaczyć nawet przegraną… Porównując składy Wisły i radzionkowian, to z pewnością suma umiejętności i możliwości wypada na naszą korzyść. Chciałbym, aby drużyna kontynuowała zwycięską passę z meczów kontrolnych. Pod warunkiem, że obrona będzie obroną, a atak atakiem…<p>
W ostatnim sezonie krakowianie nie obronili mistrzowskiego tytułu, zadowalając się srebrnym medalem oraz awansem do finału Pucharu Polski. Wymgania kibiców pozostały jednak takie same, jak przed rokiem – ich Wisła winna być na czele ligowej stawki… Trener Lenczyk stwierdza: – Oczekiwania i wymagania nadal są ogromne, choć euforia po zdobyciu mistrzostwa opadła. Kibice dali temu wyraz choćby swoją mniejszą frekwencją. Zawodnicy też to odczuli i nie tylko w sferze emocjonalnej. Teraz jest szansa, aby ci co zostali, a także ci, którzy mniej grali, a zgłaszali o to pretensje, pokazali na boisku co potrafią. Oni, w głównej mierze, stanowią przecież o wynikach drużyny. <p>
Po zakończeniu ostatniego sezonu z niecierpliwością oczekiwano roszad personalnych wśród piłkarzy i kolejnych transferów do Wisły. Szefostwo SSA poszło jednak trochę inną drogą. Wiślacki szkoleniowiec nie uważa, że złą: – Ekonomia klubu, a także obawa przed popełnieniem rażących błędów spowodowały, że mamy teraz taką kadrę, a nie inną. Czekamy jednak na naszych juniorów i ewentualne transfery, ale po wnikliwej analizie gry drużyny, jej postawy w ogniu ligowej i pucharowej walki. Wtedy podjęte zostaną określone decyzje, a piłkarze będą ewentualnie kupowani na ściśle określone pozycje, aby rzeczywiście wzmocnić zespół.<p>
W sezonie 1998/99 Tomasz Frankowski zdobył dla Wisły 21 goli i został królem strzelców ekstraklasy. Miniony sezon zakończył z 16 golami na koncie, przy wyraźnie zwyżkującej formie w końcówce rozgrywek. Kibice liczą, że odzyska tytuł najlepszego snajpera.<p>
Na zdjęciu przy piłce Tomasz Frankowski<p>
Fot. Jacek KOZIOŁ

Autor artykułu: BAT

Z Czeszkami z Brna 8 kwart

Thursday, July 20th, 2000

18 i 25 października koszykarki Wisły-Cristal grać będą – w II rundzie preeliminacji Pucharu Ronchetti – z Czeskim KP Morcan Brno. Już według nowych przepisów.<p>
Zmian dokonała bowiem Komisja Techniczna Międzynarodowej Federacji Koszykówki (FIBA). Mają obowiązywać wszystkich od momentu zakończenia zmagań olimpijskich w Sydney, a federacje zrzeszone w FIBA muszą dostosować nowe przepisy do swoich rozgrywek krajowych. <p>
Od października mecze rozgrywane będą w czterech kwartach po 10 minut. Czas rozgrywania jednej akcji został skrócony z 30 do 24 sekund, a czas na wyprowadzenie piłki z własnej połowy z 10 do 8 sekund. W każdej kwarcie rzuty wolne dyktowane będą od piątego faulu; do tej pory arbitrzy dyktowali rzuty wolne po każdym siódmym faulu w danej połowie meczu. Z kolei przewinienie techniczne będzie karane jednym, a nie dwoma rzutami wolnymi. Po pierwszej i trzeciej kwarcie przerwy trwać będą 2 minuty, a po drugiej kwarcie 15 minut. W kwartach nr 1,2 i 3 każdej drużynie przysługiwać będzie jeden tzw. czas, a w czwartej kwarcie po dwa ,czasy"; wszystkie w wymiarze 1 minuty.

Autor artykułu: wb