Liderzy Związku Zawodowego Pracowników Dołowych KWK Siersza zostali przyjęci przez wiceministra przemysłu prof. Andrzeja Karbownika. Przedłożyli petycję z prośbą o wprowadzenie zmian w harmonogramie likwidacji kopalni, aby umożliwić grupie inwestorów, zainteresowanych w stworzeniu na bazie majątku kopalni elektrowni szczytowo- przepompowej, przygotowanie biznesplanu, oceny efektywności inwestycji oraz szczegółów projektu technicznego.
Wiceminister odniósł się do tych postulatów z umiarkowanym zapałem stwierdzając, iż decyzja leży w rękach prezesa Nadwiślańskiej Spółki Węglowej dr. Henryka Stabli.
Wiceminister przyjął wprawdzie petycję ,dołowców”, lecz unikał składania jakichkolwiek obietnic. Odmówił nawet pisemnego powierdzenia przyjęcia petycji. Stwierdził, iż ostateczna decyzja zapadnie po przedstawieniu w końcu sierpnia analizy ekonomicznej tego przedsięwzięcia. Komentując poparcie marszałka Małopolski Marka Nawary dla tego przedsięwzięcia, wyraził wątpliwość, czy w otoczeniu małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego znajdują się ludzie zdolni do oceny przedsięwzięć dotyczących tzw. górnictwa czarnego.
Według planu likwidacji kopalni, już w początkach września ma rozpocząć się proces likwidacji kopalni poprzez tzw. naturalne zalanie. Oznacza to likwidację szybów, odwadniania kopalni i skazanie jej, a także złoża węgla sierszańskiego, na nieodwracalne zniszczenie. Opracowany przez grupę przedsiębiorstw śląskich projekt utworzenia na bazie kopalni tzw. elektrowni szczytowo- przepompowej dawałby szansę wykorzystania choćby części kopalni dla zatrudnienia kilkuset pracowników i oszczędności na pracach likwidacyjnych kopalni.
Jeszcze w miniony czwartek prezesi spółek wchodzących w skład nieformalnego konsorcjum zainteresowanego budową tej elektrowni deklarowali swą obecność na spotkaniu z wiceministrem. W piątek wszyscy odwołali swoje przyjazdy. Według nieoficjalnych informacji, powodem odwołania przyjazdu był fakt, iż spotkanie było organizowane przez Małopolski Węgiel, spółkę zorganizowaną przez ludzi, którzy od początku bronili kopalni przed likwidacją i która jest – wedle nieoficjalnych infomacji: ,nadmiernie obciążona politycznie, a biznes lubi spokój”. Według przewodniczącego ZZDP Jana Bastera jedynym bodaj pozytywnym efektem spotkania będzie apel do prezesa Stabli, aby zaprzestał prześladowania osób, które zaangażowały się w obronę kopalni.
* * *
Skoro sprawa została oddana w ręce prezesa NSW SA dr. Henryka Stabli, nie wydaje się, aby z tego przedsięwzięcia cokolwiek wyszło. Wprawdzie ,biznes lubi spokój”, ale spokój lubi też prezes dr Henryk Stabla. Może się więc okazać, iż nerwowe odwoływanie spotkania z wiceministrem, zwołanego zresztą na prośbę udziałowców ewentualnego konsorcjum, na nic się zda. W to samo ,grali” już związkowcy Sierszy, którzy próbowali ratować pomysł połączenia kopalni z elektrownią gwarantując spokój społeczny na terenie Sierszy. Dla dr. Henryka Stabli wygodniej bowiem jest wziąć pieniądze za likwidację kopalni, niż myśleć o stworzeniu miejsc pracy dla Trzebini. Mam nadzieję, że tym razem moje przewidywania się nie sprawdzą.
Autor artykułu: Jerzy PaŁosz