- To prawie jak na przejściu granicznym, przynajmniej czas oczekiwania jest podobny, a odprawy to chyba trwają krócej niż rozładunek – mówią kierowcy, oczekujący przez kilkadziesiąt godzin na rozładowanie ciężarówek w tymbarskich zakładach przetwórstwa owocowego. Początek sezonu sprawił, że pod bramą utworzyła się kolejka kilkudziesięciu pojazdów m.in. przybyłych z okolic Sandomierza, Lublina, Zamościa i Częstochowy. Interweniowała nawet policja. Ciężarówki wyładowane po brzegi jabłkami, uniemożliwiały normalny ruch w miasteczku.
Wieczorem wzdłuż rzędu ciężarowych samochodów zbierały się grupki kierowców. Bez złości komentowali wydarzenia polityczne.
- Po co się złościć? I tak postoimy.
- Ci na przodzie mają już za sobą dobę czekania – mówił w piątkowy wieczór Marek z Kraśnika Lubelskiego. – Stoję już cały dzień. Stoi tu zresztą połowa południowo wschodniej Polski. Trochę śpimy, trochę gadamy. Przed chwilą byłem się ogolić. Trzeba też coś zjeść i wypić, żeby się lepiej w tych warunkach spało. Aby do rana.
- Przyjechaliśmy tu z awizowanym ładunkiem – mówi Witold z województwa podkarpackiego. – Stanęliśmy w kolejce i nic nie wiemy. Ktoś nam powinien powiedzieć, ile dziś przyjmują samochodów. Reszta kierowców mogłaby sobie organizować jakoś czas. Tu nie ma nic na gapę. Towar był zgłaszany, wiedzą o nas, a coś nie gra.
- W innych zakładach przetwórczych kolejka obowiązuje wszystkich – mówi Marek z lubelskiego. – Tu miejscowi, spędzający noce w domu, obracają w ciągu dnia z jabłkami kilka razy. My stoimy i nerwówka.
- Nie po raz pierwszy przyjeżdżam do Tymbarku, ale takie ,wczasy" zdarzają mi się pierwszy raz – dziwi się Krzysztof z Sandomierskiego. – Dobrze przynajmniej, że jest tu stołówka i można coś zjeść. Spanie w samochodzie, mycie w rzece, albo na portierni.
Co najgorsze w zakładach nie było nikogo kogo można by zapytać o przyczyny takiej sytuacji. Pracownicy portierni i robotnicy odsyłali do zwierzchników, a ci będą w pracy dopiero w poniedziałek. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że kilka zakładów podobnej branży przestało skupować owoce. Stąd rosnące zainteresowanie Tymbarkiem.
Wczoraj sprawdzaliśmy – korek został rozładowany, ponoć tylko dzięki kierowcom, którzy własnoręcznie pomagali rozładowywać jabłka.
Na zdj.: W kolejce ciężarówek z kilkuset tonami jabłek, w oczekiwaniu na rozładunek
Fot. Roland Mielnicki
Autor artykułu: Roland Mielnicki