Archive for September, 2000

Saragossa, godz. 21.30 – wiślacki test

Thursday, September 14th, 2000

Dziś o godz. 21.30 rozpocznie się spotkanie pierwszej rundy piłkarskiego Pucharu UEFA, w którym Real Saragossa zmierzy się z Wisłą. Dla aktualnych wicemistrzów Polski będzie to prawdziwy test wartości, weryfikacja sportowych aspiracji.

Biała Gwiazda zagra przecież z czwartym zespołem hiszpańskiej ekstraklasy w ostatnim sezonie, ligi uznawanej za jedną z najlepszych na świecie. Warto też wspomnieć, że w tabeli Saragossa okazała się lepsza choćby od madryckiego Realu, aktualnego zdobywcy Pucharu EuropyÉ

Wczoraj, w godzinach popołudniowych, wiślacy dotarli do Saragossy. Podróżowali samolotem z Warszawy, z przesiadką w Madrycie. W piątek zaś wracać będą do Polski przez Barcelonę, a z Warszawy pojadą autokarem prosto w okolice Olsztyna, gdzie sposobić się będą do niedzielnego meczu ligowego ze Stomilem. Krakowianie przeprowadzili też, w porze dzisiejszego meczu, trening na stadionie Saragossy, uznając ten obiekt z nowoczesny, a płytę boiska za bardzo dobrą.

Przypominamy też, że w krakowskiej hali przy ulicy Reymonta rozpoczęła się już przedsprzedaż biletów na rewanżowy mecz Wisła – Saragossa, który rozegrany zostanie 28 bm; początek o godz. 15.00. Do jutra bilety mogą nabywać osoby, które wykupiły karnety na ligowe spotkania Białej Gwiazdy w rundzie jesiennej. Od poniedziałku wejściówki będą już w wolnej sprzedaży. Uwaga! Każdy posiadacz kibicowskiego identyfikatora będzie mógł kupić 2 bilety.

Autor artykułu: WB

Kraków w korku

Monday, September 11th, 2000

Kierowca ciężarówki, który zaczepił wczoraj dachem pojazdu o druty sieci trakcyjnej na skrzyżowaniu ulic Grzegórzeckiej i Łazarza, przyczynił się do sparaliżowania ruchu w centrum Krakowa.

- Pociągnął za sobą przewody z taką siłą, że powyrywał przewieszki, przytwierdzające je do ścian okolicznych budynków – powiedziała reczniczka krakowskiego MPK, Filomena Serwin.

Przerwa w ruchu tramwajowym trwała trzy i pół godziny (od 6.42, do 10 15.) Ponieważ stłoczone na objazdowych trasach wagony blokowały najbardziej newralgiczne skrzyżowania, sparaliżowany został także ruch kołowy w mieście. Pół Krakowa nie mogło dojechać rano do pracy.

Na zdj.: Wczorajszy tramwajowy korek na Starowiślnej

Fot. Konrad PAWŁOWSKI

Autor artykułu: K.P.

Stare drogi, nowe numery

Monday, September 11th, 2000

Wczoraj rozpoczęła się w całej Polsce akcja zmiany oznakowania 18 tys. km polskich dróg. Potrwa do końca tego tygodnia, a w całej Małopolsce będzie kosztowała 114 tys. zł.

Na terenie Małopolski jest 12 tras o podstawowym znaczeniu dla państwa, które mają łącznie 865 km. Nazywane drogami krajowymi, a zarządzane przez Oddział Południowo-Wschodni Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych, otrzymają numery jedno i dwucyfrowe.

Dotychczasowe drogi dwucyfrowe zmienią numer lub przebieg. Dla uniknięcia zamieszania akcja przeprowadzona zostanie w jednym czasie, między 11 a 17 września. Nowe tablice zakładane będą jednocześnie na danym szlaku.

Numery dotychczasowych dróg jednocyfrowych w większości nie zmienią się, natomiast wydłuży się ich przebieg do granic państwa. Nie będzie już używana podwójna numeracja dla dróg krajowych i autostrad (np. 4 i A4), przyjęto zasadę, że cały główny ciąg drogowy składający się zarówno z odcinków jedno- i dwujezdniowych, jak i autostradowych, zachowuje ten sam numer, natomiast numer drogi równoległej składa się z cyfry 9 i cyfry odpowiadającej numerowi drogi głównej. Utrzymana zostanie zasada, iż numery dróg relacji wschód-zachód pozostają parzyste, a relacji północ-południe nieparzyste.

Tablice z numerami będą miały dwa kolory. Drogi zarządzane przez GDDP będą miały tablice czerwone z białymi cyframi. Trasy zarządzane przez samorządy otrzymają tablice żółte z czarnymi cyframi. W związku z tym tablice na drogach krajowych przechodzących przez miasta, gdzie podlegają gminie, zmienią kolor z czerwonego na żółty.

GDDP wystąpiła do wydawnictw o skorygowanie numeracji na mapach samochodowych.

* 4 Chrzanów-Kraków (autostrada)-Tarnów * 7 Miechów-Kraków-Rabka-Chyżne * 28 Zator-Wadowice-Rabka-Limanowa-Nowy Sącz-Gorlice * 44 Oświęcim-Zator-Skawina-Kraków * 47 Rabka-Nowy Targ-Zakopane * 49 Nowy Targ-Czarna Góra-Jurgów * 52 Kęty-Wadowice-Głogoczów * 73 Szczucin-Dąbrowa Tarnowska-Tarnów * 75 Branice-Niepołomice-Brzesko-Nowy Sącz-Krynica * 79 Nowe Brzesko-Kraków-Trzebinia-Chrzanów * 87 Nowy Sącz-Stary Sącz-Piwniczna * 94 Olkusz-Kraków-Balice-Kraków.

Autor artykułu: mk

W Nowym Sączu zakwitła magnolia

Monday, September 11th, 2000

W Nowym Sączu, na skwerze obok kamienicy przy ul. Długosza 71 zakwitła po raz drugi w tym roku magnolia.

Pierwsi zauważyli to Ewa i Jakub – dzieci Józefa Steca, artysty malarza mieszkającego w tym właśnie bloku. One ten krzew obserwują stale, bo przecież zasadził go ich tato wracając przed trzema laty z artystycznego pleneru w Koszycach na Słowacji. Krzew był darem od tamtejszego primatora, czyli burmistrza, a ofiarowany został za namalowanie pięknego widoku centrum miasta właśnie z magnolią na pierwszym planie.

Fot. Stanisław ŚMIERCIAK

Autor artykułu: sś

Lenczyk: Cel osiągnięty

Thursday, September 7th, 2000

Po zakończeniu meczu Wisły z Dyskobolią tener gości Andrzej Białek nie robił tragedii z porażki, a szkoleniowiec ,Białej Gwiazdy”, Orest Lenczyk myślami był już przy meczu z Polonią.

- Osiągnęliśmy cel jakim był awans do następnej rundy – mówił Lenczyk. – Mecz momentami przypominał sparing. Do chwili gdy nie strzeliliśmy bramek sprawa wyniku była otwarta. Po zmianach, na boisko wkradł się bałagan i wtedy mogło być 6 – 8 do zera. Z drugiej strony Dyskobolia grała do końca i teraz wynik pójdzie w świat. Desygnowałem do gry tych zawodników, którzy byli w stu procentach zdrowi. Radka Kałużnego ściągnąłem w przerwie, bo przy prowadzeniu 2:0 meczem numer jeden, stała się potyczka z Polonią. Myślę, że sytuacje, których nie wykorzystaliśmy w drugiej połowie, będą mi się śniły po nocach. Bardzo chciałbym, aby zawodnicy, którzy te okazje zmarnowali, opamiętali się w następnych meczach. Niestety, powtarza się, że zawodnik, który znajdzie się w dogodnej sytuacji, myśli, że już jest bramka, a tu trzeba być do końca skoncentrowanym.

Autor artykułu: BK

Wisła awansuje

Thursday, September 7th, 2000

WISŁA Kraków – DYSKOBOLIA Grodzisk Wielkopolski 4:2 (2:0)

Drużyna z Grodziska jeszcze nigdy nie wygrała z wiślakami (liga, Puchar Ligi) i wczoraj tej krótkiej (zespoły rywalizują od jesieni 1997 roku) tradycji stało się zadość.

Jednakże tym razem wynik wyraźnie zaciemnia obraz boiskowych wydarzeń. Przyjezdni nie mogliby mieć bowiem pretensji, gdyby stracili sześć, siedem, a nawet więcej goli. Szczególnie w drugiej połowie krakowianie marnowali świetne okazje strzeleckie, jakby chcieli – jak zauważył jeden z kibiców – wyczerpać limit pomyłek przed niedzielną, ligową konfrontacją z mistrzem z Konwiktorskiej. Z drugiej strony – w obliczu meczu z Polonią – lekko niepokoić może dekoncentracja Białej Gwiazdy w końcowych minutach gry, zakończona utratą dwóch bramek. A przecież trudno nawet porównywać Polonię i Dyskobolię jeżeli chodzi o siłę linii ofensywnychÉ

Wczorajsze spotkanie – przynajmniej dla wiślaków – było z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Już w 10 minucie wiadomo było, że nie dojdzie do dogrywki, a po kwadransie, że awansować może tylko Wisła. Poniekąd więc trudno się dziwić, że piłkarze ,nie gryźli trawy”. Choć w II połowie jakby zapragnęli dać kibicom więcej radości i poczynali sobie nader ofensywnie. Poza tym gospodarze starali się unikać ewentualnych ostrzejszych starć, mając w najbliższej perspektywie bardzo ciężkie mecze do rozegrania: niedziela, 10 bm – mecz z Polonią na własnym stadionie, czwartek 14.09 – bój w Saragossie, niedziela 17.09 – ligowy występ w Olsztynie.

Informowaliśmy już, że do Hiszpanii – w roli ,szpiega” udaje się Andrzej Iwan. Do Krakowa zaś zawitał już drugi trener Saragossy, Manuel Fernandez. Uważnie obserwował wczoraj krakowian, ale stosunkowo szybko zorientował się, że po pierwsze – gospodarze nie zagrali w optymalnym zestawieniu, po drugie zaś – rywal był raczej przeciętny. Przybysz z Saragossy pozostał jednak pod Wawelem, gdyż miarodajne opinie o Białej Gwiaździe chce zdobyć w trakcie niedzielnego meczu mistrza Polski z wicemistrzem.

W meczu z Dyskobolią:
Bramki: Żurawski 10, M. Zając 15, Pater 59, Frankowski 74 – Piechniak 87, Umukoro 90. Sędziował R. Małek z Katowic. Żółte kartki: Głowacki, Kosowski – Camara. Widzów ok. 3 tys. W pierwszym meczu 0:0, awans Wisły.

WISŁA: Sarnat – Głowacki, Moskal, Kosowski – M. Zając, Baszczyński, Kałużny (46. Pater), Moskalewicz, Kulawik (70. Sosin) – Żurawski, Frankowski (77. Kuzera).
DYSKOBOLIA: Brzostowski – Janeczek, Lewandowski (46. Piechniak), Witkowski, Bereszyński, Jaskot – Rybarczyk (46. Umukoro), Camara, Koszakow – Jasiński (62. Prusek), Rocki.

Fot. Jacek KOZIOŁ

Autor artykułu: Wojciech BATKO

Kto zamordował staruszki?

Thursday, September 7th, 2000

W ciągu kilku ostatnich dni w Krakowie dokonano zabójstw dwóch starszych kobiet mieszkających w Śródmieściu. Dotychczasowe ustalenia śledztwa nie pozwalają wprawdzie łączyć tych zabójstw, ale lepiej na zimne dmuchać. Zwłaszcza, że w obu sprawach zadziwiająco wiele jest podobieństw.

Oba zabójstwa łączy sposób działania sprawcy lub sprawców. Weszli do mieszkań ofiar posługując się kluczem lub zostali do nich wpuszczeni. Nie znaleziono żadnych śladów włamania. Po drugie, kobiety zostały zabite uderzeniami w głowę. W jednym przypadku zabójstwa dokonano wyrwaną ze stołu nogą, w drugim – toporkiem. Oba mieszkania zostały dokładnie przeszukane. Zginęły z nich m.in. pieniądze i co cenniejsze przedmioty. Obu zabójstw dokonano mniej więcej o tej samej porze, czyli wczesnym wieczorem.

Jest jeszcze kilka podobieństw, o których, ze względu na dobro śledztwa, na razie mówić nie można. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Małgorzata Wilkosz-Śliwa z jednej strony uspokaja, z drugiej jednak apeluje o większą ostrożność. Powinna ona cechować zwłaszcza starsze osoby. – Bądźmy ostrożniejsi w kontaktach z ludźmi odwiedzającymi nasze mieszkania. Mogą to być domokrążcy, mogą to być osoby oferujące tanie usługi – mówi pani prokurator. Wiadomo np. że jedna z ofiar odbierała od pewnego czasu tzw. głuche telefony, umawiała się także z nieznajomą osobą na naprawę radia. Również druga z kobiet poszukiwała kogoś do naprawy sprzętu rtv. Być może z tego właśnie skorzystał zabójca.

Autor artykułu: mik

Gorący temat: likwidacja szkół

Tuesday, September 5th, 2000

Inauguracja roku szkolnego w Winiarach (powiat Proszowice, gmina Pałecznica) przebiegała nerwowo. Nikt specjalnie nie słuchał powitania dyrektora Waltera Dormana. Po oficjalnym przemówieniu rodzice otoczyli wójta gminy Pałecznica, Marcina Gawła i gorączkowo zaczęli przedkładać swoje racje. A właściwie jedną – nie życzą sobie, by ich dzieci z klas IV-VI chodziły do szkoły w Pałecznicy. W Winiarach, gdzie pozostawiono tylko klasy I-III, mają znacznie lepsze warunki do nauki.

Dyskusję przeniesiono do szkoły w Pałecznicy. Nie można powiedzieć, żeby obcy teren osłabił impet rodziców.
- Dlaczego u nas likwiduje się to, co najlepsze? Mamy nową szkołę, gdzie są bardzo dobre warunki. Szkoła w Pałecznicy ma zaś sto lat i nie mamy gwarancji, że się nie zawali – przekonywał Roman Bil.

- Czy starą szkołę badał jakiś specjalista budowlany? Jeśli nie zobaczymy opinii fachowca, że dzieci mogą się tam bezpiecznie uczyć, nie poślemy ich do szkoły – grozili rodzice.

- Tu nie ma nawet świetlicy ani korytarza. Gdzie zmieści się 120 dzieci, gdy wyjdą na przerwę? Gdzie mają zjeść drugie śniadanie? U nas dzieci były przyzwyczajone do przestrzeni. Tu wyjdą ze szkoły i już są na jezdni. Przecież to niebezpieczne – mówiła z matczyną troską Lucyna Nowakowska.

- Dlaczego nasze komputery zostały w Pałecznicy? Jeśli Pałecznica nie odda ich, pójdziemy do prokuratora – deklarowali inni.

W pojednawczym tonie i nadzwyczaj spokojnie zaczęła swoje wystąpienie dyrektorka szkoły w Pałecznicy, Elżbieta Pędziwiatr:
- Ja wiem, że wszyscy chcieliby mieć eleganckie pałace, ale nie tylko warunki się liczą. Czy można powiedzieć, że w starszym domu musi się dziać coś złego. Każdy kto wchodzi w te mury wie, że tu atmosfera jest przyjemna. Tutaj dzieci nie muszą się bać nauczycieli. Ten dom był budowany z materiałów zdrowych. Ja tu uczę 9 lat i nie było żadnego wypadku.

- Niech pani nie mówi farmazonów – denerwował się jeden z ojców. – Gdzie są nasze komputery? Jak ich nie dostaniemy, jedziemy do prokuratora.

- Pani dyrektor ma rację, ja mam rację i wy macie rację – zaczął dyplomatycznie wójt gminy. – Moi poprzednicy zdecydowali w zeszłym roku, że komputery pójdą do gimnazjum, gdyż tam są starsze dzieci i im są one bardziej potrzebne. Teraz przyszedł nowy komplet, został zamontowany w szkole w Pałecznicy. Jeśli to jest takie ważne myślę, że pani dyrektor zgodzi się na wymianę.

Natomiast Zbigniew Błaś, który przez 43 lata był dyrektorem szkoły w Winiarach, widzi sprawę w szerszym kontekście.
- Ogłosili konkurs na dyrektora rok wcześniej niż miał być. Wszystkie wizytacje wypadały u mnie bardzo dobrze. Przegrałem ten konkurs 2:3. Przeciwko mnie głosował człowiek, który niedawno dał mi ocenę wzorową. To pretekst. Sprawa ma kontekst polityczny. Wymienili wszystkich od sołtysa do ministra. Co do przenosin dzieci, to nie ma żadnego uzasadnienia. Pałecznica ściąga dzieci z Winiar i z Baranowa, żeby mieć większą szkołę. Teraz dowożone będą do Pałecznicy dzieci z Winiar i Baranowa, a z Nadzowa do Imbramowic. To jest nonsens, za te dojazdy można opłacić trzech nauczycieli.

Dyrektor szkoły w Winiarach Walter Dorman przyczyn konfliktu upatruje w tym, że władze gminy nieskore były do dyskusji z rodzicami.

- Na posiedzeniu Rady Gminy nie dopuszczano nas do głosu, a przewodniczący Rady zamknął wcześniej sesję. Zorganizowano tylko jedno spotkanie z rodzicami, na którym rodzice z Winiar nie wyrazili zgody na zmianę szkoły. Kurator był u nas 14 lipca i powiedział, że warunki nauczania w obu szkołach są równe – bronią swoich racji rodzice.

W tym momencie telefon do dyrektora. Ze szkoły w Pałecznicy. Proszą o pożyczenie ławek.
- To nasze dzieci mają iść do Pałecznicy razem z ławkami? – pytanie pozostaje na razie bez odpowiedzi.

Na zdj.: Dzieci z Winiar ,zastrajkowały”

Fot. Jerzy GAWROŃSKI

Autor artykułu: Jerzy GAWROŃSKI

W Krynicy – włoska opera po krakowsku

Tuesday, September 5th, 2000

Już trzydziesty czwarty raz Krynica żyje Festiwalem im. Jana Kiepury. Ta wielka impreza jest osobliwym pomnikiem, który wielkiemu śpiewakowi jego miasto zaczęło wznosić rok po jego nagłej śmierci.

Krynicka impreza kiepurowska zaczęła się jako festiwal arii i pieśni. Później rozszerzono ją o konkurs dla śpiewaków operowych. Po latach konkurs gdzieś zniknął, a niestrudzony dyrektor artystyczny festiwalu Bogusław Kaczyński rozszerzył formułę festiwalu o inne dziedziny sztuki scenicznej oraz spotkania z wielkimi wykonawcami. Śpiew operowy i operetkowy pozostał jednak najważniejszy.
W pierwszym dniu tegorocznego festiwalu nie mogły więc odbyć się inne koncerty niż związane z operą. Na deptaku zaśpiewali trzej polscy tenorzy: Bogusław Morka, Dariusz Stachura i Ryszard Wróblewski. W Głównej Pijalni Zdrojowej tysiąc osób oklaskiwało ,Wielką Galę opery włoskiej”. W niej zaprezentował się Chór Polskiego Radia w Krakowie. Towarzyszyła mu Orkiestra Filharmonii w Opolu pod dyrekcją Bogusława Dawydowa. Solistami wieczoru byli Roma Owsińska i Kałudi Kałudow.

Tegoroczny XXXIV Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy trwał będzie do niedzieli.

Na zdj.: Krakowski chór radiowy wykonał m.in. słynny Chór Niewolników z opery Nabucco Verdiego

Fot. Stanisław ŚMIERCIAK

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Złodzieje przyszli nocą

Tuesday, September 5th, 2000

Cenne obrazy, w tym pejzaż autorstwa Juliana Fałata, broń myśliwską i amunicję, biżuterię, cenne precjoza i XIX- wieczną, drewnianą figurę przedstawiającą Madonnę z Dzieciątkiem, skradziono z mieszkania znanego krakowskiego rzemieślnika. Wstępnie straty oszacowano na ponad 100 tys. zł. Była to druga w tym roku poważna kradzież dzieł sztuki dokonana pod Wawelem.

- Byliśmy precyzyjnie rozpracowani – mówi starszy pan T., znany krakowski rzemieślnik, przed laty Król Kurkowy. – W domu nie było nas w sumie przez miesiąc, ale zawsze ktoś z rodziny tu nocował. W ubiegłą sobotę syn pojechał do Myślenic i tam został na noc. Musieli go obserwować. Gdy wrócił, mieszkanie było splądrowane. Wystarczyło tych kilka godzin.

- Złodzieje po linie dostali się na pierwsze piętro, pokonali kratę i wycięli z ram dziewięć obrazów – mówi rzecznik prasowy krakowskiej policji podkomisarz Robert Szydło. – Zabrali m.in. ,Pejzaż zimowy” Juliana Fałata, ,Las zimą” Setkowicza i akwarelę tego samego autora ,Pejzaż z saniami wiejskimi”.

- Przepiłowali podwójne kraty w oknie balkonowym – dodaje pan T. – Człowiek ciężko pracował całe życie, żeby coś mieć, a inni pomyśleli tylko jak mu to zabraćÉ

- Około godziny 2 w nocy usłyszałam jakieś hałasy. Myślałam, że to znów w mieszkaniu na parterze, gdzie od jakiegoś czasu w różnych dziwnych porach ,trwa remont”- opowiada Halina P., współwłaścicielka kamienicy. Dwukrotnie wychodziłam na balkon i wyglądałam na podwórko. Wtedy była cisza. Z mojego balkonu nie widać balkonu pana T., zasłania go daszek. Koło godziny 5 rano obudził mnie jakiś stukot w kamienicy. Potem wszystko ucichło. Wychodziłam z mieszkania o godzinie 7. Było spokojnie.

- Wzięli obrazy, biżuterię, moją broń myśliwską, szesnastkę Merkla. Bardzo ją lubiłem, bo jestem zapalonym myśliwym. Wielka strata, jesteśmy załamani. Analizujemy: kto, co i jak. Paradoks polega na tym, że w miniony piątek zwróciłem uwagę na samochód kręcący się pod domem i jakichś ludzi. Spisałem numery. Okazało się, że to policyjni wywiadowcy, którzy prowadzili w okolicy obserwację – mówi pan T. – Pozostaje wierzyć, że znajdą sprawców.

Autor artykułu: mik