Pisaliśmy o sytuacji do jakiej doszło w Proszowiance. Piłkarz Paweł Nowak nie chce już grać w tym klubie. Działacze twierdzą, że zawodnik obraził się, bo został zmieniony w 32. min spotkania z Resovią przez trenera Lucjana Franczaka. Takie jest stanowisko klubu. My wysłuchaliśmy co ma do powiedzenia sam zainteresowany, czyli Paweł Nowak.
- Wszyscy wokoło myślą sobie, że uderzyła mi do głowy ,sódówka” – mówi Paweł Nowak. – Ja jednak chciałbym powiedzieć o faktycznych przyczynach mojego odejścia z Proszowianki, bo nie jestem człowiekiem, który decydowałby się na taki krok tylko dlatego, że trener zmienił mnie po półgodzinie gry.
Prawdziwą przyczyną mojego kroku jest atmosfera z jaką spotkałem się w Proszowicach. Nie tak wyobrażałem sobie mój pobyt w tym klubie. Gdy przychodziłem do Proszowianki myślałem, że będziemy walczyć o jak najlepsze wyniki. Tymczasem okazało się, że drużyna jest podzielona na ,starych” i ,młodych”, a co najgorsze miało to bardzo duży wpływ na postawę na boisku. Po tych kilku tygodniach spędzonych w Proszowicach czułem się już zmęczony taką atmosferą. Wspomniana zmiana przelała już tylko czarę goryczy. Zwłaszcza, że trener uzasadnił ją tym, że nie wykonywałem zadań taktycznych. Tymczasem to właśnie po moim podaniu padła bramka dla nas. Poczułem się niczym ,kozioł ofiarny”.
Chcę powiedzieć, że nie uciekłem z Proszowianki bo drużyna nie miała wyników. Ani wcześniej, ani teraz nie rozmawiałem z żadnym klubem na temat przejścia. Na razie wróciłem do Wisły. Otrzymałem zgodę na treningi z drużyną rezerwową i pozostaje mi czekać na rozwój sytuacji. Być może zgłosi się jakiś klub gdzie mógłbym kontynuować moją przygodę z piłką.
Na koniec chciałbym dodać, że nie mam żadnych pretensji do trenera Lucjana Franczaka. To przecież nie jego wina, że atmosfera w klubie i drużynie jest taka a nie inna.
Autor artykułu: BK