Archive for October, 2000

18 milionów dla małopolskich samorządów

Tuesday, October 24th, 2000

18 mln zł trafi do małopolskich samorządów na tworzenie obiektów sportowych i rekreacyjnych. 2 mln z tej kwoty zarząd województwa zarezerwował dla zakopiańskiej Uniwersjady.

Pieniądze pochodzą z Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu oraz dochodów państwa z gier liczbowych, a dzielił je będzie zarząd województwa.

- Ustaliliśmy już kryteria podziału pieniędzy – mówi marszałek województwa Marek Nawara. Np. największe szanse na otrzymanie pieniędzy na budowę basenu mają gminy, które posiadają najmniejsze dochody, w których pływalnia służyć może największej potencjalnie liczbie osób i może być wykorzystywana do ponadregionalnych czy nawet międzynarodowych zawodów sportowych.

Przypomnijmy, że jednym z elementów strategii rozwoju Małopolski jest wybudowanie basenu w każdym powiecie i hali sportowej w każdej gminie.

- Bliscy jesteśmy spełnienia tego pierwszego czynnika – mówi marszałek. Gminy mogą starać się także o dofinansowanie budowy dużych i małych hal sportowych oraz przyszkolnych sal gimnastycznych.
Do Urzędu Marszałkowskiego wpłynęło już 218 wniosków o dofinansowanie. Decyzja zapadnie do końca października.

Autor artykułu: mk

Sądzina dębickiego sądu pobita we własnym gabinecie

Tuesday, October 24th, 2000

Do nietypowego zdarzenia doszło w dębickim sądzie. Dwie kobiety wtargnęły do gabinetu sędziowskiego, rzuciły się na jedną z sędzin i pobiły ją. Poszkodowana sędzina trafiła do miejscowego szpitala. Napastniczki zostały obezwładnione i przekazane policji.

W poniedziałek tuż po 15.00 do gabinetu sędziowskiego wtargnęły dwie kobiety. Wcześniej jedna z nich występowała jako pozwana w sprawie o ustalenie wysokości alimentów, którą prowadziła zaatakowana sędzina.

Pozwana ze swoją siostrą rzuciły się na sędzinę. Z jej ucha zerwały złoty kolczyk, z ręki chciały zdjąć bransoletkę, rzuciły w nią szklanką oraz porcelanowym dzbankiem. Krzyczały i groziły jej.
Z odsieczą przyszli sędzinie pracownicy sądu. Napastniczki zostały obezwładnione i przekazane policji.

- To pierwsze tego typu wydarzenie w naszym sądzie – twierdzi Marek Szeptycki, wiceprezes Sądu Rejonowego w Dębicy. – Czas najwyższy, by o nasze bezpieczeństwo ktoś w końcu zadbał. W tej sprawie skierowaliśmy doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa.

Kobiety zostały zatrzymane przez policję. O ich dalszym losie zdecyduje dzisiaj dębicki sąd. Grozi im do pięciu lat więzienia.

Autor artykułu: mir

Hutnik – Lewart: spokój i rozsądek

Monday, October 23rd, 2000

LEWART Lubartów – HUTNIK Kraków 1:1 (0:1). Już przed tygodniem, w myślenickim meczu z Dalinem, beniaminek z Lubartowa pokazał, że wie na czym polega skuteczna i w miarę widowiskowa gra w piłkę. Lewart zagrał swój najlepszy mecz w tej rundzie. A że nie wygrał z (wtedy jeszcze) wiceliderem, świadczy też pozytywnie o ekipie trenera Jerzego Kowalika, która najgorsze (m.in. kryzys psychiczny po przegranych derbach z Cracovią) ma już chyba za sobą.

Do przerwy na boisku beniaminka – po początkowym kwadransie poświęconym na wzajemne badanie sił – trwała wymiana ciosów. W 24 i 27 min. bliscy szczęścia byli gospodarze, jednak Poleszak (po ładnych, szybkich akcjach kolegów) dwukrotnie przegrał pojedynki ze Skórskim. Potem do przodu ruszył Hutnik i już w 33 min. mógł się cieszyć. Arbiter uznał bowiem, że Melchior faulował Kosterę i podyktował karnego (gospodarze ostro protestowali). Bernas strzelił silnie, pewnie i hutnicy mogli się trochę uspokoić.

Chyba jednak aż za bardzo się rozluźnili, gdyż w 39 min. Chmiest znalazł się z piłką sam przed Nosowskim i pogubił się przy próbie dryblingu. Mogło się to smutno skończyć, ale w 45 min. Szajkowski ,główkował” minimalnie nad poprzeczką.

Po pauzie krakowianie najwięcej uwagi poświęcali szanowaniu piłki i obronie korzystnego rezultatu. Nic więc dziwnego, że Lewart osiągnął sporą przewagę. I niestety została ona zdyskontowana w 74 min.

Wprowadzony na boisko 10 min. wcześniej Bordzoł silnie strzelił, Skórski odbił piłkę, ale na tyle pechowo, że trafiła ona do Poleszaka, który nie zmarnował okazji.

Wydawało się, że teraz gospodarze postawią kropkę nad ,i”. Ale Hutnik akurat wtedy zaimponował spokojem i przemyślaną grą, skutecznie paraliżując ofensywne zapędy beniaminka.

Bramki: Poleszak 74 – Bernas 33 karny. Sędziował R. Wiącek z Rzeszowa. Żółte kartki: Szajkowski – Kostera, Orzeszek. Widzów ok. 1500.

LEWART: Nosowski – Komor, Mirosław, Kuchta – Meksuła (76. Mitura), Popławski, Dec, Melchior (64. Bordzoł), Kaczmarski – Poleszak, Szajkowski (83. Smolarz).
HUTNIK: Skórski – Kostera, Orzeszek, Szewczyk – Łatka – Makuch, Przała, Przytuła, Bernas – Białek (72. Jasiak), Chmiest.

Autor artykułu: wb

Kazimierz Moskal: A teraz już Porto

Monday, October 23rd, 2000

Kibice zastanawiali się jakie miejsce znajdzie dla Kazimierza Moskala trener Orest Lenczyk po powrocie do składu Bogdana Zająca. Moskal gra teraz obok kolegi, ale ma większe możliwości atakowania z głębi pola, co jest niezwykle pożyteczne dla drużyny.

- Jest nas w składzie 18 zawodników, z których każdy może wejść na boisko i grać – mówi Kazimierz Moskal. – Dla mnie nie ma większego znaczenia na jakiej pozycji występuję. Najważniejsze, by w ogóle grać. Jak widać, wyniki mogą cieszyć, chociaż nie można wpadać w samozadowolenie, bo przecież błędy się przytrafiają. Cieszymy się, że Bogdan znów gra. Jego powrót na boisko sprawił, że trochę zmieniło się nasze ustawienie. Gramy teraz czwórką w obronie, a to sprawia, że ja czy Bogdan możemy się włączyć do akcji ofensywnych. Gdy prowadziliśmy dzisiaj już 2:0 nie było sensu zbytnio forsować tempa. Graliśmy spokojnie. Chcieliśmy wciągać Ruch na swoją połowę i w miarę możliwości skutecznie skontrować. Kilka razy udało nam się wyprowadzić ciekawe akcje, ale niestety bramki już nie padły. Teraz myślami jesteśmy już przy pucharowym meczu z FC Porto. Na pewno przeciwnik jest bardzo wymagający, chociaż na razie trudno powiedzieć co oni konkretnie prezentują. Przez najbliższe dni z trenerem będziemy wspólnie analizować ich grę na wideo.

Autor artykułu: bk

Lenczyk zadowolony z siebie

Monday, October 23rd, 2000

Trudno się dziwić dobremu nastrojowi trenera Oresta Lenczyka. Zwycięstwo ligowe i to nad Ruchem, zespołem, który on sam jeszcze nie tak dawno temu prowadził, to powód do zawodowej satysfakcji.

- Jestem zadowolony z gry defensywy, z gry Bogusia Zająca i zÉ siebie – powiedział na konferencji. – Chyba pierwszy raz mówię o tym zadowoleniu z siebie, ale bierze się ono z tego, że w przerwie nie poddałem się emocjom i nie dokonałem natychmiast zmian w składzie. W tym wyjściowym ustawieniu drużyna potrafiła zapewnić sobie potem zwycięstwo. Cierpliwość się opłaca.

Nie ma wątpliwości, że to zadowolenie z siebie ma swoje podstawy.

- Ci, którzy wiedzieli co czeka nas w czwartek domyślają się, że ten mecz był przygotowaniem do tamtej konfrontacji – mówił Orest Lenczyk. – Dobrze się stało, że dobrze zagrał i Ruch, ta próba miała dzięki temu poważne znaczenie. Gratuluję tej postawy gości trenerowi. Ale z drugiej znów strony dlaczego Ruch miałby zagrać źle? Przecież ta drużyna ma wielu dobrych piłkarzy. Dla nas problemem było w tej sytuacji zdobycie bramki, gdy ta wreszcie padła, potem było znacznie łatwiej. Pewne zmiany w ustawieniu drużyny biorą się z tego, że ciągle szukamy optymalnych rozwiązań, stąd dziś zamiana pozycji Głowackiego i Baszczyńskiego. Przy szukaniu tych rozwiązań pamiętam, że mam w składzie doświadczonych piłkarzy, których w odpowiednich momentach wykorzystuję, bo oni umieją grać w piłkę. Doświadczenie Kulawika zawsze mi jest potrzebne, cieszę się, że on ma szansę być już gotów do gry na czwartek.

Autor artykułu: JK

Jesienne truskawki

Friday, October 20th, 2000

Wczoraj na maślanym rynku w Nowym Sączu 13-letnia Beatka Grzegorzek z Michalczowej w gminie Łososina Dolna pomagała swej babci Marii Nowak w sprzedawaniu truskawek.

W ich gospodarstwie te wiosenne jagody nadal pięknie owocują chociaż jest już późna jesień.

Fot. Stanisław ŚMIERCIAK

Autor artykułu: sś

50 tysięcy funtów do wzięcia!

Friday, October 20th, 2000

Dziś dowiemy się czy dwie krakowianki wyjadą do Nowego Jorku, by stanąć do konkursowej rywalizacji z projektantami z 30 krajów świata o najbardziej prestiżową nagrodę w dziedzinie mody – Smirnoff International Fashion Awards. Główną nagrodą jest 50 tys. funtów i indeks najsłynniejszej szkoły mody – londyńskiej Central S. Martin’s College of Art & Design.

To konkurs na najbardziej awangardowe i ekstrawaganckie projekty domów. Na świecie organizowany jest od 16 lat, w Polsce – od 7. Dziś w Warszawie jury oceni 13 wybranych, finałowych kolekcji, spośród kilkudziesięciu zgłoszonych do konkursu. Ich autorami są pojektanci, ale także uczniowie państwowych i prywatnych szkół artystycznego krawiectwa.

Wśród 13 finalistów znlazły się dwie reprezentantki Krakowa. Anna Korszewska-Bensch ukończyła krakowską Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru, a Małgorzata Vasina jest krakowianką z urodzenia, ale kształciła się w Poznaniu, w Wyższej Szkole Sztuki Stosowanej.

- Ruch, drapieżność, kolor. Dałam się zawładnąć dzikiej idei. To krok w przyszłość, ale też dziedzictwo ludów pierwotnych – ocenia swoje dzieło pani Małgosia.

Dla pani Anny moda przełomów tysiącleci to zielone światło dla nowej przygody, niczym nie skrępowanej wolności i fantazji.

Autor artykułu: KaK

W łapy kolegów

Friday, October 20th, 2000

- Ratujcie syna, oni go tam zakatrupią! – zaalarmowała wczoraj ,Krakowską” matka 17-letniego Marcina P. z Tarnowa. Decyzją tarnowskiego sądu dla nieletnich chłopak ma we wtorek wrócić do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Mszanie Dolnej, z którego uciekł w obawie przed zemstą kolegów.

Od Marcina, którego koledzy pobili do nieprzytomności, zaczęła się opisywana przez ,Krakowską” we wrześniu sprawa mszańskiego przybytku dla trudnej młodzieży, resocjalizowanej poprzez naukę i pracę. Grupa zdeprawowanych do cna wychowanków biciem i torturami podporządkowała sobie słabszych kolegów, którzy tu trafili za wagary i drobne kradzieże. W trakcie dochodzenia prowadzonego najpierw przez mszańską policję, a potem przez limanowską prokuraturę wyszły na jaw sprawy, przy których blednie wojskowa fala, bo dzieci potrafią być okrutne i bezwzględne. Śledztwo w toku, piątka młodocianych przywódców drugiego życia trafiła do aresztu dla dorosłych, krąg poszkodowanych powiększył się do 10 wychowanków.

Wydawało się, że ręka sprawiedliwości powstrzymała zło i bezprawie, toczące mszański ośrodek, tymczasem tak się nie stało. Marcin P. po powrocie ze szpitala w Rabce został powtórnie ciężko pobity na podwórku. Chłopakowi ,pomogła” pewna stacja telewizyjna, która puściła w Polskę jego głos. I wtedy dał nogę. Wylądował w domu u mamy. Za parę dni o Marcina upomnieli się policjanci, umieszczając chłopaka w policyjnej Izbie Dziecka. Niebawem matka otrzymała odpis pisma, skierowanego do Sądu Rodzinnego w Tarnowie przez dyrektora mszańskiego ośrodka. Dyrektor Bogusław Leja prosił sąd o nieodsyłanie Marcina do Mszany. ,W chwili obecnej nie widzimy innej możliwości uchronienia chłopca przed przemocą kolegów. Należy również wspomnieć, że Marcin ma problemy zdrowotne” – pisał dyrektor Leja.

Wczoraj, wedle słów matki sąd wydał na Marcina wyrok śmierci, nakazując ponowne umieszczenie chłopca w ośrodku w Mszanie Dolnej. – We wtorek ma być konwój – mówi przerażona matka, która widziała się z synem i twierdzi, że jest kompletnie załamany.

Sędzia, który zajmował się Marcinem P. odmówił wczoraj ,Krakowskiej” wszelkich informacji. – W sprawach nieletnich z urzędu wyłączona jest jawność postępowania – usłyszeliśmy w słuchawce.

,Krakowska” chciała tylko spytać czy podejmując taką decyzję sąd znał cały kontekst sprawy, dlaczego sąd zignorował pismo dyrektora Leji i czy naprawdę wolą sądu jest, aby chłopak powrócił do Mszany Dolnej, po niechybną, jak twierdzi rodzina, śmierć. ,Krakowska” będzie nadal szukała odpowiedzi na to dręczące nas pytania. Oby odpowiedzi nie przyszły za późno.

Autor artykułu: HSZ

Hokeista tygodnia – Artur Ślusarczyk (KTH)

Thursday, October 19th, 2000

Początek sezonu nie był udany dla strzelca wyborowego KTH, Artura Ślusarczyka. Ale trudno się temu dziwić. Kłopoty z funduszami w klubie, a tym samym długie kompletowanie składu sprawiło, że dyspozycja całego zespołu nie mogła być dobra w pierwszych spotkaniach. Do tego Panu Aturowi przyszło czasem grać na absolutnie nietypowej dla niego pozycji obrońcy. Ale po dwóch meczach KTH z Tychami i Stoczniowcem w ostatnim weekendzie, nie było wątpliwości, kto był najlepszym graczem tygodnia. Bardzo dobra gra, a szczgólnie decydująca o wygranej bramka z Tychami oraz trzy gole w Gdańsku zdecydowanie pozwalają przyznać palmę pierwszeństwa napastnikowi KTH.

- Oczywiście z wiadomych powodów pierwsze mecze nam nie wychodziły – mówi Artur Ślusarczyk. – Potem drużyna grała już lepiej, ale ja byłemjakby ,zablokowany”. Okazje były, ale guma nie chciała wpaść do siatki. Może świadomość tego, że pierwsza bramka będzie setną zdobytą przeze mnie w KTH jeszcze dodatkowo mnie paraliżowała? Ale udało się, chociaż z Tychami nie było łatwo. Wiedzieliśmy, że rywale będą mieli w nogach trudny mecz z Unią, ale długo wydawało się, że nie przełamiemy ich. W Gdańsku było już znacznie lepiej. Grałem rozluźniony i chociaż Pietrzak w bramce Stoczniowca bardzo dobrze się spisywał, to jednak trzykrotnie go pokonałem.

- Trudno zaprzeczyć, że kłopoty organizacyjno-finansowe w klubie nie mają wpływu na naszą grę – dodaje Artur Ślusarczyk – Wszyscy jesteśmy poddenerwowani i czasem nerwy biorą górę. Rzeczy, które niegdyś traktowane byłyby jako błahostki, teraz często urastają do rangi poważnych problemów. Ale liczymy, że wszystko się dobrze zakończy. Chociaż zespół jest właściwie osłabiony kadrowo w porównaniu z poprzednim sezonem, to uważam, że stać nas na zajęcie miejsca w pierwszej czwórce. Po prostu generalnie poziom całej ligi się obniżył. Ale by tak się stało musimy w serii zasadniczej zająć trzecie miejsce, czyli być wyżej niż Tychy. A to bądzie bardzo trudne, chociaż nie niemożliwe zadanie.

Autor artykułu: PG

Cel Unii – Awans

Thursday, October 19th, 2000

Po raz czwarty z rzędu oświęcimianie wystartują w Pucharze Kontynentalnym. Podobnie jak rok i dwa lata temu turniej ćwierćfinałowy zostanie rozegrany w Oświęcimiu. Hokejowi kibice liczą, że i tym razem hokeiści Dworów Unii zakwalifikują się do turnieju półfinałowego.

Pierwszym przeciwnikiem będzie węgierska drużyna Alba Volan, zespół który w pierwszej rundzie wyeliminował m.in. nowotarskie Podhale. – To zepół grający bardzo ostro, a nawet brutalnie. Węgrzy wzmocnieni obcokrajowcami z których większość stanowią Kanadyjczycy wydają się być wymagającym rywalem – mówi trener Dworów Unii Pavel Soudsky.

Z Acroni Jesenice oświęcimianie spotykali się już dwa razy. Wynik tej konfrontacji jest remisowy. – To może być najgroźniejszy rywal. Acroni ma kontakt z europejskim hokejem na co dzień, gdyż gra w Alpenlidze. Zespół składa się z wielu reprezentantów Słowenii i obcokrajowców.

Niedzielnym rywalem Dworów Unii będzie ostatni zespół I ligi czeskiej IHC Pisek. – Na turniej zespół przyjedzie wzmocniony zawodnikami z Pilzna i Czeskich Budziejowic. Drużynę prowadzi mój znajomy Ladislav Kolda. Jest to drużyna do ogrania.

Oprócz pauzującego już od dłuższego czasu Marka Pohla w drużynie Dworów Unii sytuacja jeśli chodzi o urazy i kontuzje jest zadawalająca, chociażÉ – Trzech zawodników narzeka na pewne urazy. Sławek Wieloch ma problemy z kolanem, Sławek Czerwik narzeka na kręgosłup, a Mirek Cihal ma nie do końca sprawny nadgarstek – powiedział trener odnowy biologicznej Mirosław Zając.

Mistrzowie Polski już po raz siódmy wystartują w europejskich pucharach. Największym sukcesem było zajęcie 5-6 miejsca w ścisłym finale Pucharu Europy w 1992 roku. Z 29 spotkań zwyciężyli w 17, przegrali 11 i 1 zremisowali. Stosunek bramkowy 132:91. Najwięcej bramek, bo aż 18 strzelił dla oświęcimian Sławomir Wieloch.

Autor artykułu: ARz