Archive for October, 2000

Odżyły nadzieje

Thursday, October 19th, 2000

Polonia Bytom i GKS Tychy to rywale ,Szarotek” w nadchodzący weekend. Z tymi pierwszymi potykać się będą na własnym lodzie, z tyszanami – na wyjeździe. Chociaż, zgodnie z terminarzem, to hokeiści z miasta małego fiata powinni stawić się w stolicy Podhala. Nowotarżanie jednak w pierwszej rundzie przełożyli spotkanie z Tychami, ale – nie ma nic za darmo – pod warunkiem, iż pojedynek z 22 października Podhale rozegra w Tychach.

Po ostatnim dobrym i zwycięskim pojedynku z SKH Sanok w byłej stolicy polskiego hokeja odżyły nadzieje. Natychmiast wśród kibiców Podhala wzrósł apatyt na kolejne sukcesy, jakby fani zapomnieli, z jakimi problemami borykali się ich ulubieńcy. Przecież dopiero od tygodnia mogą normalnie trenować. Podbudowani zwycięstwem zawodnicy ćwiczą z większym zapałem i bez najmniejszego sprzeciwu zgadzają się na ,tortury” trenera Andrzeja Słowakiewicza. A ten aplikuje im iście końską dawkę treningową:, czyli 22 godziny w tygodniu na lodzie plus sala gimnastyczna i siłownia. I tak ma być do aż 19 grudnia.

- Gonimy stracony czas. Dla nas sezon rozpocznie się od play off – twierdzi trener ,Szarotek”.

- Pierwsze zwycięstwo od pół roku na swoim obiekcie musi nastrajać optymistycznie – mówi Jacek Szopiński – Zespół tą nienormalną sytuacją był już zmęczony i niedzielny sukces był nam bardzo potrzebny. To było takie odbicie od dna. Zwycięstwo wlało w nasze serca nadzieję na lepsze jutro. Udowodniliśmy też sobie, że nie jest z nami jeszcze tak źle. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Nie obiecujemy jeszcze jakiejś super gry i super wyników, gdyż jesteśmy w dość mocnym cyklu treningowym. Należy pamiętać, że jesteśmy w innej fazie treningowej niż nasi rywale. Pracujemy, żeby w najważniejszej fazie rozgrywek, w play off przyszła forma, a co za tym idzie i wyniki na jakie liczą trenerzy, zawodnicy, działacze i nasi kibice. Zapewniam jednak, że w żadnym meczu nie będziemy odpuszczać. Będziemy walczyć o jak najkorzystniejszy rezultat. Uważam, że przy odrobinie szczęścia wynik jest sprawą otwartą. Wszyscy, odpukać, zawodnicy są zdrowi i do dyspozycji trenera.

- Jestem zbudowany wspaniałą postawą naszych kibiców – powiedział prezes Podhala, Andrzej Głowiński. – Doskonale dopingują drużynę, a nam nie pozostaje nic innego jak odpłacić im przyjemną niespodzianką.

Fot. Jacek KOZIOŁ

Autor artykułu: Stefan Leśniowski

Budownictwo potrzebuje wsparcia

Tuesday, October 17th, 2000

Według ostrożnych ocen w Polsce brakuje 2 mln mieszkań. Tymczasem makroekonomiści o poglądach liberalnych powiadają – będziemy budować, jak znajdą się pieniądze. Innego zdania jest dr inż. Włodziemierz Korecki współpracujący z Instytutem Gospodarki Mieszkaniowej.

- To z gruntu fałszywe postawienie sprawy. Po zapaści, jaka miała miejsce trzy-cztery lata temu, budujemy ostatnio około 80 tys. mieszkań rocznie i jest to m.in. wynik wzrostu aktywności firm deweloperskich stawiających mieszkania własnościowe. Wyjątkiem są Towarzystwa Budownictwa Społecznego budujące mieszkania na wynajem, o umiarkowanych czynszach, ale one też mają swoje ograniczenia.

- I dla średnio zamożnego obywatela nie ma propozycji.

- Istotnie. Tymczasem, jak wynika z naszych badań dotyczących roli budownictwa w rozwoju gospodarczym (a dostaliśmy za nie nagrodę ministra w 1994 roku) nakłady z budżetu na wspieranie tego sektora wracają podwojone.

W tamtych analizach nie zależało nam na dokładnym określeniu popytu w poszczególnych grupach gospodarstw domowych, ale dwa lata temu takie badania zrobiliśmy i okazało się, że do udziału w budownictwie ,społecznym” (TBS) może aspirować nie więcej niż 8-12 proc. gospodarstw domowych, ponieważ tak ustawione zostały widełki – próg nakładów i poziom zarobków.

- Tymczasem czeka nas wolny rynek mieszkaniowy i dziś budowane przez deweloperów mieszkania już ten rynek zaczynają tworzyć.

- Jest to jednak, jak oceniam, zaledwie 3-5 proc. rynku mieszkań na wynajem. I co gorsza popyt na nowe mieszkania – w tym własnościowe – zmiejsza się. Nawet w Krakowie stoi trochę nowych, często atrakcyjnych pustostanówÉ Nie jest to 5 tys. mieszkań o których mówią deweloperzy, ale na pewno kilkaset (i kilkakrotnie więcej w budowie).

- Jak więc będzie wyglądał za lat kilka rynek mieszkań w Polsce, skoro buduje się tak niewiele, a w 2004 roku nagle ogromna liczba lokatorów będzie musiała płacić czynsze, powiedzmy ,komercyjne”.

- Wyjściem z sytuacji mógłby być na przykład, wzorowany na niemieckim, system kredytowania budownictwa na wynajem. Firma, która zyskuje preferencyjny kredyt na budowę zobowiązuje się tam do utrzymywania regulowanego czynszu przez określony czas np. do 10 lat. Można to zastosować i u nas.

Według ocen komitetu prognoz ,Polska 2000 Plus” przy Polskiej Akademii Nauk, do roku 2020 należy oddać nie mniej niż 3 mln mieszkań a najlepiej, gdyby było to 5 mln. To oznacza budowę 250 tys. mieszkań rocznie przez całe dwudziestolecie, co należy potraktować jak marzenia. Ale podwojenie rozmiarów budownictwa od obecnych 80 tys., do 160 tys. mieszkań rocznie w ciągu 10-12 lat jest realne. Da to zatrudnienie dodatkowo 600 tys. osób w samym budownictwie, produkcji materiałów budowlanych i w usługach.

Jest jeszcze inny aspekt sprawy. Oto wielu ludzi dziś nie inwestuje w mieszkania, ale kupuje zagraniczne samochody, bo auta znajdują się w zasięgu ich możliwości a mieszkania już nie. Oznacza to, że obniżenie progu dostępności mieszkań będzie skutkowało poprawą bilansu płatniczego Polski. Dziś nakłady na budownictwo stanowią około 3,5 proc. Produktu Krajowego Brutto, a można w ciągu kilku lat zwiększyć jego udział do 5,6 proc. Dla takiego celu warto nawet zaryzykować chwilowym, krótkotrwałym, (2-3 letnim) powiększeniem deficytu budżetowego i nie sądzę, żeby takiego poglądu nie mogli podzielić nawet nasi liberałowie.

Autor artykułu: Filip RATKOWSKI

Wirująca modlitwa

Tuesday, October 17th, 2000

Mężczyźni ubrani są w filcowe, dziwne kapelusze. Na białe ubrania mają narzucone czarne szaty. Zanim wejdą na scenę, duchowo nastroi widzów do tego zespół muzyczny, grający na tradycyjnych, tureckich instrumentach. Derwisze najpierw usiądą, czekając na znak szejka Naila Kesova.

Zanim zaczną wirować, ukłonią się sobie nawzajem. Pierwszy ukłon to znak narodzin człowieka dla prawdy, drugi wyraża zachwyt nad wielkością i wszechmocą Boga w stworzeniu. Trzeci symbolizuje metamorfozę zachwytu w miłość. Z czwartym pozdrowieniem tancerze powracają do stanu służby, który jest końcem duchowej podróży. Dopiero wtedy nadchodzi czas na wirowanie derwiszów.

To, co można było zobaczyć podczas imprezy ,Misteria, inicjacje” bez wątpienia wchodziło w sferę metafizyki. Derwisze w swym tanecznym korowodzie wpadali w trans, stając się nieobecni, poddani woli kierującej nimi siły. Rozpostarte, długie, białe spódnice, twarz zatopiona w ekstazie sprawiały, iż widzom trudno było od nich oderwać oczy.

Wszystko tu miało symboliczny charakter. Wirowanie derwiszów stanowi bowiem znak obrotów kosmicznych, bo życie to wieczne krążenie, a trwałość tego świata polega właśnie na obrocie. Rytuał, któremu mogliśmy się przyglądać w Krakowie, symbolizował duchową podróż człowieka. Bezszfowy, filcowy kapelusz stanowił znak nagrobka, rozpostarte ramiona i dłonie, zwrócone jedna ku górze, druga ku dole, oznaczały przyjmowanie i przekazywanie boskiej energii. Kierunek obrotów w lewą stronę to symboliczne objęcie miłością całego świata.

I właśnie o to chodziło w wirującej modlitwie derwiszom z tureckiej grupy Galata Mavlevi and Sema Ensemble.

Fot. Anna OSETEK

Autor artykułu: MSZ

Pamięć o profesorze

Tuesday, October 17th, 2000

II Katedra Chirurgii Collegium Medicum UJ, zwana ,Czerwoną Chirurgią”, ma ponad 100 lat, lecz specjalizuje się w najmłodszych dziedzinach chirurgii – m.in. endoskopii i medycynie ratunkowej. Jednym z prekursorów współczesnej medycyny ratunkowej był prof. Jan Oszacki, twórca idei ośrodków urazowych.

Prof. Oszacki należy do grona najwybitniejszych polskich lekarzy, wyniki jego bardzo szerokich badań miały olbrzymi wpływ na rozwój chirurgii. Przez ponad 20 lat, aż do śmierci w 1982 roku, kierował II Katedrą. Wczoraj, z okazji 85 rocznicy urodzin prof. Oszackiego, odsłonięto w siedzibie katedry jego portret. W uroczystości wzięli udział żona i syn profesora.

Na pamiątkowej ścianie w holu umieszczono też kamienne tabliczki z nazwiskami innych wielkich polskich chirurgów, którzy przyczynili się do rozwoju katedry i polskiej medycyny. Dziś dla uczczenia pamięci prof. Oszackiego odbędzie się specjalne posiedzenie oddziału Towarzystwa Chirurgów Polskich. – Pragniemy przywrócić pamięć o Profesorze – podkreśla prof. Danuta Karcz, obecny szef II Katedry Chirurgii.

Autor artykułu: JGH

100 kilogramów trotylu na działce

Tuesday, October 17th, 2000

Około 100 kilogramów trotylu odkopał właściciel pola w Woli Rzędzińskiej. Świetnie zachowane kostki leżały półtora metra pod ziemią.

- Otrzymaliśmy informację od policji, że mieszkaniec Woli Rzędzińskiej wykopał na swojej działce kilkadziesiąt kostek trotylu – mówi major Krzysztof Glijer. – Na miejscu okazało się, że są tam 324 kostki. Niemieckie po 200 gramów i rosyjskie po 400 gramów.
Major Glijer podkreśla, że kostki są zachowane w idealnym stanie, widać nawet niemieckie i rosyjskie napisy. Wszystkie kostki trotylu zostały już przewiezione do dębickiej jednostki. W najbliższych dniach zostaną wysadzone na poligonie w Nowej Dębie.

Autor artykułu: ab

Dlaczego prezes Nadwiślańskiej Spółki Węglowej musiał odejść?

Tuesday, October 17th, 2000

Henryk Stabla przestał pełnić funkcję prezesa zarządu Nadwiślańskiej Spółki Węglowej S.A., do której należała m.in zamknięta kopalnia ,Siersza” w Trzebini, a należą także małopolskie kopalnie Brzeszcze i Janina w Libiążu. Jak dowiedzieliśmy się od Krzysztofa Młodzika, dyrektora działu informacji i promocji NSW, schedę po Henryku Stabli objął wczoraj Lech Wizner – dotychczasowy wiceprezes Gliwickiej Spółce Węglowej. (more…)

Gdzie jest cyjanek

Tuesday, October 17th, 2000

Kilkudziesięciu policjantów ruszyło wczoraj do krakowskich punktów skupu złomu, by uratować życie ludziom, którzy mieli lub mogą mieć kontakt z miedzianymi anodami pokrytymi cyjankiem potasu. 6 sztuk tych anod skradziono wczorajszej nocy z zakładu galwanizacyjnego zajmującego się cynkowaniem i chromowaniem metalu, działającego na terenie Huty im. Tadeusza Sendzimira. Policja odwiedzała wczoraj wszystkie złomowiska, by ostrzegać właścicieli przed trującymi elektrodami.
Fot. Jacek KOZIOŁ

Anody mają kształt prostokątów o wymiarach 60 x 25 cm i grubość 1 cm, są ciemnoczerwone i posiadają haki z płaskownika o szerokości 4 cm i grubości 5 mm. Dwie z nich zostały wyjęte przez złodziei wprost z kąpieli cyjankowej. To śmiertelnie niebezpieczna, niewidoczna w tym przypadku, trucizna. Jakikolwiek kontakt z tymi elektrodami, dotykanie ich, a nawet przebywanie w pobliżu, może grozić śmiercią – ostrzega policja.

Złodzieje weszli do środka wyłamując drzwi zabezpieczające galwanizernię. To była jedyna ochrona tej niewielkiej, jednoosobowej firmy. Wczoraj przesłuchiwano właściciela zakładu, który znajduje się na 300 m kw. hali dawnej aglomerowni.

Istnieje uzasadnione podejrzenie, że sprawcy skradli elektrody po to, by sprzedać je w punkcie skupu złomu. Albo nie wiedzieli, albo nie zdawali sobie sprawy z faktu, że ich łup jest śmiertelnie niebezpieczny. Stąd właśnie pełna mobilizacja nowohuckiej policji próbującej ostrzec właścicieli punktów skupu przed nabyciem skradzionych anod.

Jak się nam udało dowiedzieć, przed dwoma tygodniami doszło do włamania do tej samej galwanizerni. Zginęło wówczas kilka elektrod, ale nie były groźne, bo nie były pokryte cyjankiem.

Czy łatwo jest sprzedać złom miedzi? Bolesław Burda, ajent punktu skupu surowców wtórnych przy ul. Wrocławskiej w Krakowie wyjaśnia, że każdy zakup miedzi odbywa się za okazaniem dokumentu tożsamości. Ślad takiej transakcji zostaje w dokumentacji punktu skupu.

Aktualnie cena za kilogram złomu miedzi waha się od 5,2 do 5,5 zł. Raczej nie ma możliwości sprzedaży miedzi w poważnym punkcie skupu. Złodzieje mają jednak swoje ,układy”.

Bolesław Burda potwierdza, że u niego także była już policja.
- Ostrzegali przed zakupem elektrod, ale i bez ostrzeżenia wiem czym to grozi. Ja nie ryzykuję.

Osoby, które zetknęły się z opisanymi przedmiotami proszone są o natychmiastowy kontakt z policją pod nr. tel. 61-52-515 lub 997.

Autor artykułu: mik

Powitanie olompijczyków na krakowskim Rynku

Thursday, October 12th, 2000

Wczoraj Kraków na Rynku Głównym powitał olimpijczyków. Najgłośniej fetowano dwukrotnego złotego medalistę z Sydney Roberta Korzeniowskiego (na zdj.), który razem z córką Angeliką i żoną Agnieszką objechał Rynek w dorożce. Odpowiadając na pytania krakowian nie wykluczył zdobycia czwartego (po Atlancie i Sydney) złota w chodzie, a już na pewno, jak powiedział ,jeżeli zostanie ustalony nowy dystans, to na nim, bo wypada mieć złoto na wszystkich”. Oprócz Roberta Korzeniowskiego obecni byli srebrni medaliści w kajakarstwie górskim, Krzysztof Kołomański i Michał Staniszewski oraz pływaczka Otylia Jędrzejczak i lekkoatleci – Marcin Nowak i Marcin Urbaś. Fot. Jacek KOZIOŁ (more…)

Gawęda z Adamem Bujakiem – fotografem Krakowa

Thursday, October 12th, 2000

Sumiaste wąsy plantowego, harcerski mundur Jutiego, częstochowskie rymy Kaczary i ascetyczna suterena Wojtyły na TynieckiejÉ Kraków zawsze był fotogeniczny. Nigdy mnie nie dziwił – przechadzający się Floriańską profesor ASP zawsze z drabiną pod pachą, czy księża wywijający polkę z zakonnicami na Rynku. Kraków to miasto osobliwości – twierdzi Adam Bujak. Fot. Agnieszka MUSZALSKA (more…)

Z krakowskiej fabryki do Ameryki

Thursday, October 12th, 2000

Krakowska Fabryka Automatyki i Hydrauliki może w przyszłym roku zarobić dużo pieniędzy. Spółka zawarła wstępny kontrakt z amerykańską firmą współpracującą z przemysłem lotniczym USA. Dla krakowskiej fabryki to pierwsza tego rodzaju umowa – FAH nigdy dotąd nie miała żadnego kontaktu zarówno z rodzimym, a tym bardziej zagranicznym przemysłem lotniczym, jak również z partnerami zza oceanu.

Krakowska Fabryka Automatyki i Hydrauliki Georyt specjalizuje się przede wszystkim w produkcji urządzeń i maszyn dla górnictwa. Sytuacja polskich kopalń nadal jest trudna, wiele z nich wciąż zalega z płatnościami, bywa i tak, że Georyt odbiera należności również wÉ węglu.

By nie tracić lecz zarabiać, fabryka od kilku lat znacznie poszerza profil swej działalności, dynamicznie współpracując z polskimi i zagranicznymi odbiorcami branży budowlanej, motoryzacyjnej, producentami maszyn rolniczych. I chociaż nadal 85 proc. obecnej produkcji FAH przeznacza dla górnictwa, to plany różnicowania i poszerzania asortymentu mają doprowadzić do tego, by już w przyszłym roku obroty z kontrahentami innych branż wzrosły do 25-30 proc.

Krakowski Georyt wiąże olbrzymie nadzieje z podpisanym niedawno wstępnym kontraktem o współpracy z amerykańskim przemysłem lotniczym.

- To może być duże przedsięwzięcie. Amerykanie działają błyskawicznie, w ciągu jednego dnia chcą znać szczegóły oferty, więc i my działamy równie szybko, spiesząc z odpowiedzią. Realizujemy już pierwsze próbne zamówienia i nasi nowi partnerzy bardzo wysoko oceniają ich wykonanie. Dlatego też mamy nadzieję na bliską współpracę i dłuższą produkcję dla amerykańskiej firmy, która współpracuje z przemysłem lotniczym Stanów Zjednoczonych. Z naszej strony niezbędna jest olbrzymia precyzja wykonania i elstyczność w działaniu, wytwarzalibyśmy bowiem krótkie serie konkretnych urządzeń i elementów. Nasza fabryka miałaby jeszcze większe szanse rozwoju, gdyby w Polsce zaczęto produkować wielozadaniowy amerykański samolot F 16 – mówi Jacek Urbańczyk, prezes FAH Georyt. Nie zdradza jeszcze szczegółów kontraktu, w Georycie wiedzą jednak, że tego typu umów potrzeba coraz więcej.

Krakowska fabryka ma zresztą w zanadrzu inną atrakcyjną ofertę – wieże parkingowe. Są idealne do wielkich miast, zwłaszcza do ciasnych centrów, gdzie trzeba oszczędzać miejsce. Można je wkomponować w zabytkową architekturę, można stawiać pojedynczo bądź łączyć. W Krakowie rozgorzał właśnie spór, czy w rejonie centrum budować podziemne parkingi? Skoro nie da się pod, to można na ziemi ustawić wieże. Są już w Austrii, będą w Niemczech, mogą być także w Krakowie.

Austriacy mają patent na cały świat w produkcji i sprzedaży tych wież parkingowych. Wyłączność na ich sprzedaż w Polsce otrzymała firma Promotor Investment z Krakowa (siostrzana firma polsko-szwedzkiego Promotora). Prawo to, wraz z prawem wyłącznej licencji otrzymała zaś Fabryka Automatyki i Hydrauliki Georyt z Krakowa, której 80 proc. akcji ma właśnie Promotor Investment. I tym sposobem to spod Wawelu mogą pójść w Polskę wieżowe parkingi. Georyt przygotowuje się do wprowadzenia ich na nasz rynek.

Autor artykułu: Elżbieta CEGŁA