Archive for November, 2000

Kolekcja Schaffhausenów w salonie Strojnych

Wednesday, November 29th, 2000

Tylko przez dwa tygodnie w salonie zegarmistrzowskim Teresy i Wojciecha Strojnych w Krakowie przy ul. Sławkowskiej miłośnicy zegarków a właściwie – prawdziwych dzieł sztuki zegarmistrzowskiej, obejrzeć mogą niezwykłą kolekcję zegarków szwajcarskiej firmy JWC Schaffhausen.

Firma założona w 1868 roku stała się synonimem tego co najbardziej doskonałe, niezawodne i skomplikowane pod względem konstrukcyjnym na świecie.

- Ta kolekcja prezentowana jest tylko w naszym salonie i tylko do 9 grudnia br. – mówi Wojciech Strojny. – To niezwykłe arcydzieła, zapewne nie na kieszeń przeciętnego klienta. Niektóre z wyrobów firmy kosztują nawet 100 tysięcy złotych, a zagrek Grande Complication sprzedany został na aukcji 1 stycznia bieżącego roku za 5 mln dolarów.

To kwintesencja tego co osiągnęło zegarmistrzowstwo. Warto obejrzeć.

Autor artykułu: mik

Wiosna zamiast zimy

Wednesday, November 29th, 2000

Święty Mikołaj mocno się spoci pakując w tym roku prezenty. Zamiast mrozu i śniegu, tak typowych dla grudnia, szykuje nam się wiosenna aura. W najbliższy weekend temperatura w Małopolsce dojdzie do 15 stopni powyżej zera. Przygrzeje słońce i choć dzień, jak na tę porę roku przystało, będzie krótki, na pewno wiele osób wybierze się na spacery.

- Rzeczywiście na powitanie grudnia zapowiadamy ładną i ciepłą pogodę. Już wczoraj w Polsce południowej zaczęła wzrastać temperatura. W Krakowie było plus 11 stopni, ale w Bielsku-Białej o dwa stopnie cieplej. W czwartek 13 stopni wskażą już termometry także w innych małopolskich miejscowościach. Najcieplej będzie w weekend, aż plus 15 stopni. Front zmieni się dopiero niedzielnej nocy, przynosząc następnego dnia deszcz i ochłodzenie – informuje dyżurny synoptyk.

Meteorolodzy nie potrafią powiedzieć, czy to tylko kolejny pogodowy wybryk, czy wręcz przeciwnie – taka aura na dobre zagości za oknami tej zimy.

Autor artykułu: KaK

O co chodzi tramwajarzom

Wednesday, November 29th, 2000

Rozmowa z motorniczym krakowskiego MPK
o długoletnim stażu, który prosił o zachowanie
anonimowości.
– Czy w MPK prowadzona jest jakaś akcja protestacyjna motorniczych?
- Można to nazwać w ten sposób. Jeździmy zgodnie z zakresem czynności i obowiązków, ściśle trzymając się naznaczonych ograniczeń prędkości, nawet do 10 km/godz.

- Od kiedy trwa ta akcja?
- Od przedostatniego wtorku. Zaczęło się spontanicznie, o godz. 4 rano. W świetlicy padło hasło: od dziś jeździmy zgodnie z zakresem czynności.

- Czym jest spowodowana taka akcja?

- Według mojej oceny tym, że w ostatnim okresie nagminnie karano nas za minimalne przekroczenia prędkości, a wozy tramwajowe nie posiadają szybkościomierzy. Protestujemy przeciwko stosunkowi kierownictwa do motorowych.

- Jak wielkie są te przekroczenia?

- Tolerancja to około 10 km/godz. Powyżej tej wartości są już kary.

- Ile osób prowadzi akcję?

- Według mojego rozeznania, w jednej zajezdni jest to 50-60 proc. załogi.

- Ile wozów tramwajowych ma szybkościomierze?

- W mojej zajezdni na kilkadziesiąt wozów prędkościomierz ma jeden wóz.

- Czy tramwaj, który ściśle przestrzega nakazanych prędkości, mieści się w rozkładzie jazdy?

- Od wtorku, czyli od chwili rozpoczęcia protestu, przez pierwsze dni były bardzo duże opóźnienia, zwłaszcza na linii 22, gdzie ograniczeń jest najwięcej. Opóźnienia dochodziły do 20 minut.

- Władze MPK twierdzą, że kontrole prowadzone są w trosce o bezpieczeństwo pasażerów. Motorniczowie jeżdżą za szybko?

- Zdarza się, że młodsi motorowi trochę przesadzają, zwłaszcza wtedy, gdy jest duże opóźnienie, ale większość załogi dostosowuje się do wymaganych prędkości. Bez szybkościomierza trudno jednak wyczuć prędkość w miejscu ograniczenia.

- Z jakimi prędkościami poruszają się tramwaje?

- W wydzielonym torowisku średnia prędkość wynosi około 40 km/godz., w głównych ciągach komunikacyjnych, np. przy ul. Lubicz, Królewskiej, Kalwaryjskiej jest to ok. 25 km/godz. Znam przypadki ukarania dwóch motorowych za przekroczenia o około 5 km/godz.

- Czy protest przyniósł jakieś efekty? Władze MPK próbowały z kimś rozmawiać?

- Oficjalnych rozmów nie było, ale kierownicy zajezdni kontrolowali po cywilnemu technikę jazdy. W tramwajach pojawili się także urzędnicy z Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta oraz służby kontrolne MPK.

- Władze MPK twierdzą, że jazda na bardzo niskiej prędkości nie ma nic wspólnego z awariami rozruszników.

- Z rozmowy z mechanikami i elektrykami z firmy wynika, że przy tak wolnej jeździe pobór mocy jest bardzo duży, czego efektem jest tzw. klejenie się rozruszników. Powoduje to, że przy hamowaniu wóz gwałtownie zrywa, co wpływa na bezpieczeństwo jazdy.

Autor artykułu: mk

Sołtys sołtysów

Sunday, November 26th, 2000

Jan Rozmus ze wsi Pławy został najlepszym sołtysem Małopolski 1999. Pokonał blisko setkę konkurentów zgłoszonych do konkursu przez gminy. Zwycięzca otrzymał w sobotę puchar, lodówko-zamrażarkę oraz pralkę.

Jan Rozmus sprawuje urząd sołtysa od 8 lat, jest także radnym gminy Oświęcim. We wsi, położonej niedaleko byłego obozu koncentracyjnego w Brzezince, mieszka 317 osób. Jak twierdzi sołtys, zna wszystkich.

Najbardziej cieszy go, że w tym roku Sejm uchwalił ustawę określającą strefę ochronną wokół byłego obozu.

Autor artykułu: cir

Błąd w akcie zgonu zablokował wypłatę zasiłków i odszkodowań

Sunday, November 26th, 2000

Kilka tygodni temu w Oławie, w tragicznym wypadku drogowym śmierć na miejscu poniosło 6 osób: pięciu mieszkańców Tarnowa i pasażer z jednej z poddębickich wsi. Mężczyźni wracali busem z pracy w Niemczech. Z ośmioosobowej grupy przeżyły tylko dwie osoby.

Gdy rodziny zmarłych rozpoczęły przygotowania do pogrzebów okazało się, że data wypadku nie zgadza się z datą śmierci pasażerów w akcie zgonu. Wypadek wydarzył się 30 września br. parę minut po północy, a w akcie figuruje data 1 października. (more…)

Z nimi warto

Sunday, November 26th, 2000

Kopalnia Soli w Wieliczce w sobotni wieczór przeżywała najazd gości. W komorze Staszica wyznaczyli sobie finałowe spotkanie organizatorzy dwóch konkursów: na Turystyczny Przebój Małopolski 2000 i na najlepsze biuro turystyczne – ODYS 2000. Był to wieczór nagród i zabaw.<p>
Gości witała orkiestra górnicza, był hejnał z wieży mariackiej i fanfary. A laureatów było wielu. Łączy ich jedno: warto z nimi jeździć (ODYS), warto do nich jeździć (Przebój).<p>
ODYS 2000<p>
Najpierw wręczano ODYSY 2000, przyznane przez specjalną kapitułę wspartą ankietami klientów biur podróży.<p>
W kategorii za najlepszą ofertę w turystyce wyjazdowej zagranicznej otrzymały go – BTZ PTTK i EKO-TOURIST z Krakowa za najlepiej sprzedaną ofertę Jubileusz 2000. Certyfikat odebrali Andrzej Wojtasik i Piotr Skupiewski.<p> (more…)

Niedźwiedź w tarapatach

Thursday, November 23rd, 2000

Jeżeli drużyna piłkarska Niedźwiedzia, w swoim debiutanckim sezonie na szczeblu trzeciej ligi, plasuje się po rundzie jesiennej na dwunastym miejscu z 24 punktami na koncie, to jest to dorobek godny uznania. Niestety, aktualnie z maleńkiego Niedźwiedzia nie nadchodzą dobre wiadomościÉ

Trzecioligowy zespół boryka się bowiem z ogromnymi problemami, których podstawą są oczywiście te finansowe.

Zawodnicy czekają m.in. na uregulowanie sporych zaległości, jeżeli chodzi o stypendia i premie za wywalczone punkty. Tak jednak bywa, jeżeli ciężar utrzymania drużyna spoczywa na barkach jednej osoby, w tym wypadku prezesa Janusza Węgrzyna.

A jeszcze, kiedy Niedźwiedź walczył o awans do trzeciej ligi, wcale liczne grono tzw. sponsorów (reprezentantów różnych firm) zapewniało, że już po awansie nie zabraknie zespołowi nawet przysłowiowego ptasiego mlekaÉ

Aktualnie nie można wykluczyć nawet tego, że prezes Węgrzyn – nie mogąc udźwignąć finansowego ciężaru utrzymania trzecioligowej drużyny piłkarskiej – po prostu może się wycofać z działalności na niwie sportowej, przynajmniej na takim szczeblu!

- Byłoby to bardzo smutne – mówi trener Piotr Kocąb. – Zawaliłaby się bowiem budowla wznoszona od kilku już lat. A przecież wykreowanie czegoś zawsze jest ogromnie trudne. Szkoda by było zawodników, działaczy i kibiców. Naprawdę bardzo szczególnych, gdyż pomagających także w chwilach, kiedy drużynie nie idzie, co nie zawsze jest regułą na innych stadionach. Osobiście pocieszam się, że przed rokiem, po rundzie jesiennej były w klubie podobne kłopoty, a jednak udało się wyjść na prostą. Z tą jednak różnicą, że wówczas była to zupełnie inna skala problemów. Wtedy na poziomie czwartej ligi, która przecież sporo różni się od trzeciej. Może jednak znajdą się chętni do pomocy prezesowi Węgrzynowi? Może władze gminne? Może niektóre okoliczne, wcale nie takie małe, firmy? – ma nadzieję trener Kocąb.

Autor artykułu: wb

Niedźwiedź hula w trzeciej lidze

Thursday, November 23rd, 2000

- Nasz dorobek po rundzie jesiennej może zadowalać – oświadcza trener piłkarzy LKS Niedźwiedź Piotr Kocąb (na zdj.). W czerwcu Niedźwiedź uzyskał awans do piłkarskiej trzeciej ligi. Na tak wysokim szczeblu rozgrywek znalazła się drużyna z niewielkiej wsi, położonej niedaleko podkrakowskich Słomnik, liczącej niewiele ponad 500 mieszkańców!

Awans Niedźwiedzia obserwatorzy z większych ośrodków przyjęli ze spokojem, a niektórzy przepowiadali, że w trzecioligowym towarzystwie beniaminek nie będzie miał wiele do powiedzenia. Teraz muszą chyba trochę zrewidować swoje poglądyÉ

- Nie będę ukrywał, że nasz dorobek po rundzie jesiennej może zadowalać – oświadcza trener Piotr Kocąb. – Nie odstawaliśmy przecież od naszych przeciwnków, właściwie z każdym potrafiliśmy nawiązać walkę. To cieszy tym bardziej, że nie stoi za nami potężny sponsor, a wszystko osiągnęliśmy dzięki zaangażowaniu zawodników i wąskiego, ale wypróbowanego grona działaczy z prezesem klubu, Januszem Węgrzynem na czele. Absolutnie nie może to oznaczać, że osiądziemy na laurach. Dalej trzeba być skoncentrowanym, gdyż wiosną będzie nam jeszcze trudniej o punkty, niż w rundzie jesiennej.

- Indywidualne cenzurki?

- Dla mnie naszym zawodnikiem numer jeden bezwzględnie był Marcin Latos. Kto wie, czy nie najlepszy bramkarz w całej trzeciej lidzeÉ Obrona, jako formacja, spisywała się przyzwoicie. Mimo pewnych problemów personalnych ze względu choćby na kontuzje. Niektórzy z defensorów radzili sobie też w ofensywie. Robert Pobrotyn okazał się naszym snajperem numer dwa! Pomoc była formacją stabilną, chociaż więcej mogłem się spodziewać po Grzegorzu Lutym i Robercie Bujaku. Dobrym duchem całej drużyny był z kolei Wojciech Gruchała, a ogromnym wzmocnieniem pozyskanie Krzysztofa Szarego. Wprawdzie nie mieliśmy klasycznego reżysera gry, ale w środku nieźle sobie radziliśmy, podobnie jak na lewej stronie tej formacji. Słabiej było na prawej flance. Jeżeli zaś chodzi o formację ataku, to wszechstronnością mógł imponować Tomasz Kozieł, a na więcej stać Rafała Kmaka. Generalnie jednak nikt mnie nie zawiódł, co nie znaczy, że pewne proporcje gry powinny być trochę inaczej rozłożone.

- Zdobyliście sporo punktów, ale z jakością gry w poszczególnych meczach było niekiedy bardzo różnieÉ

- Nie było tak źle! Zdecydowanie najsłabszym naszym występem był ten wyjazdowy w Biłgoraju i nie tylko ze względu na wysoką porażkę. Zawiedliśmy także u siebie z Lewartem. Z kolei najwyżej oceniam nasze występy na wyjeździe z Siarką oraz u siebie z Polonią i rzeszowską Stalą. Drużyna pokazała wtedy, że może grać nie tylko ładnie, ale również skutecznie, nie załamywać się też w trudnych chwilach. Na pewno jednak – jeżeli chodzi o całą rundę – słabiej prezentowaliśmy się na własnym boisku, nad czym bolejemy. Być może pewien wpływ miało na to nasze specyficzne, małe boisko. Na nim łatwiej się bronić, trudniej zaskoczyć przeciwnika.

Autor artykułu: BAT

Czy czarne chmury nad Cracovią wreszcie się rozwieją?

Thursday, November 23rd, 2000

Wczoraj w Urzędzie Wojewódzkim odbyło się spotkanie wojewody Małopolskiego Ryszarda Masłowskiego z delegacją Cracovii. Tematem spotkania była sprawa inwestycji Ivaco przy ul. Kałuży. Przypomnijmy że firma czeka na uprawomocnienie się zgody na budowę.

W skład delegacji wchodzili: profesor Roman Ciesielski, przewodniczący Rady Nadzorczej MKS Cracovia SSA prof. Krzysztof Płeszka, prezes Cracovii Andrzej Palczewski, prezes zarządu MKS Cracovia SSA Kazimierz Ziembiński i wiceprezes zarządu Janusz Winnicki.

- Po wymienieniu informacji – relacjonuje prezes Andrzej Palczewski – profesor Płeszka poruszył temat własności terenu, na którym usytuowany jest stadion Cracovii, a do którego pretensje zgłaszają siostry Norbertanki. Należy mieć nadzieję, że w niedługim czasie nastąpi uprawomocnienie się decyzji.

Nie zmienił się stan prawny – jest ten sam co wcześniej (wojewoda przy zawetowaniu pozwolenia na budowę nie podnosił sprawy własności, ustalając punkty do poprawy w innych względach).

Sprawa terenów znajduje się w Komisji Współnej Rządu i Episkopatu. Nic się nie zmieni, nawet jeśli klasztor w wyniku tej decyzji stanie się właścicielem terenów. Ivaco bowiem jest użytkownikiem gruntu – otrzymało go w dzierżawę na 50 lat. Siostry mogłyby wtedy wypowiedzieć umowę, ale wiązałoby się to z odszkodowaniami, więc nie widzimy zagrożenia w tym względzie.

Komisja zażądała przesłania dokumentów i wstrzymania procedury przez wojewodę. Według orzecznictwa Sądu Najwyższego urząd państwowy nie musi udostępniać takich dokumentów komisji.

Decyzja wojewody powinna zapaść do 22 grudnia, jednak działacze Cracovii mają nadzieję, że wydana zostanie znacznie wcześniej

Czy jeszcze coś jest w stanie zagrozić inwestycji Ivaco? Strona przegrana może zaskarżyć decyzję do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale nie wstrzymuje to pozwolenia.

- Mamy nadzieję na pozytywne rozwiązanie – mówi prezes Palczewski.

Na to liczą też wierni kibice ,pasów”. Byt ich ukochanej drużyny przestałby być niepewny. Klub zyskałby finansową opokę – Ivaco przekazywałoby środki na jego utrzymanie, a także poczyniłoby inwestycje budowlane przy stadionie. Można by pomyśleć o rozwoju. Nie zapominajmy, że zyska także miasto – Ivaco przeznacza pomieszczenie w nowo wybudowanym budynku na posterunek policji, buduje dworzec autobusowy w Przegorzałach i parking na Salwatorze.

Na zdj.: Na razie sympatycy Cracovii muszą się zadowolić tylko projektem centrum Ivaco

Autor artykułu: Żuk

Kałużny: To był zimny prysznic

Monday, November 20th, 2000

Mecz z Zagłębiem nie był najlepszym występem Radosława Kałużnego z Wisły Kraków. Tego piłkarza porażka musiała jednak szczególnie boleć, bowiem w tym klubie się wychował. Po meczu ,tata” spokojnie jednak oceniał to, co działo się na boisku.

- Sezon był dla nas bardzo ciężki, w dodatku jeszcze niektórzy z nas grali w reprezentacji. Ja osobiście mam już dość, chciałbym odpocząć, podreperować zdrowie. Pozostaje nam jeszcze jeden mecz z Legią w Pucharze Ligi. Jest to dla nas sprawa ambicjonalna, dlatego bardzo chcemy wygrać. A później należy nam się odpoczynek. Myślę, że mimo dzisiejszej wpadki zasłużyliśmy na niego.

- Popełnialiście dzisiaj mnóstwo błędów w obronie. Skąd to się wzięło?

- Myślę, że to wszystko przez przemęczenie. Ta bardzo duża ilość spotkań nałożyła się na siebie i wyszło to dzisiaj. Przecież te bramki traciliśmy po naprawdę prostych błędach. Czasami wystarczyło wybić piłkę do boku, zamiast do porzodu. Wcześniej mieliśmy szczęście, nie traciliśmy zbyt dużo bramek. Teraz to się odwróciło. Może to jednak wyjdzie nam na dobre. To taki zimny prysznic.

- Mieliście dużą przewagę w tabeli, teraz stopniała ona do zera.

Wobec tego zapowiada się ciekawa wiosna. Mamy co prawda wszystkich konkurentów na wyjazdach, ale to nawet lepiej. My potrafimy grać z kontry. Jestem mimo wszystko w dobrej myśli.

Autor artykułu: bk