Archive for November, 2000

Lenczyk: To nasze najgorsze spotkanie

Monday, November 20th, 2000

Po meczu z Zagłębiem Lubin trener Orest Lenczyk był poważnie zasmucony. – Jest w rundzie 15 spotkań. Dzisiaj zagraliśmy najgorzej. Nieciekawie wypadło nam to zakończenie ligowej jesieni – powiedział.

Orest Lenczyk (Wisła): – Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się wymienić dwóch stoperów. Niestety, tak musiało być, skoro błędy popełniali doświadczeni gracze. Utrata bramek w taki sposób, jaki widzieliśmy, doprowadziła do sytuacji, że przegraliśmy 2:4. Trzeba oddać Zagłębiu, że wygrało dzisiaj zasłużenie.

W dwóch meczach straciliśmy siedem goli. Zarówno w spotkaniu z Legią jak i dzisiejszym, było to spowodowane słabszą postawą naszych stoperów. Nie jest czas dzisiaj chwalić zespół za postawę w całej rundzie po takiej porażce. Nie czas również ich kopać.

Jeżeli bowiem na półmetku mamy tyle punktów, ile mamy, to chciałbym zadać pytanie jaki dorobek miała Wisła w ubiegłym roku o tej samej porze.

Mirosław Jabłoński (trener Zagłębia): – Mecz ułożył się dla nas bardzo dobrze, idealnie pod naszą taktykę. Szybko strzelona bramka pozwoliła nam grać to, co lubimy najbardziej, czyli z kontry. Ogromnie cieszę się z tego zwycięstwa, wygraliśmy bowiem z najlepszą drużyną w kraju. Zdaję sobie jednak sprawę, że wcale nie jesteśmy tacy mocni, żeby wygrywać w takim stylu każdy mecz. Muszę jednak chłopaków pochwalić za zdyscyplinowanie taktyczne.

Autor artykułu: bk

Wisła – zadyszka na finiszu

Monday, November 20th, 2000

Po sobotnich zwycięstwach Pogoni Szczecin i Legii Warszawa, Wisła, aby zachować dystans do tej dwójki musiała wygrać w Lubinie. Na stadionie Zagłębia Wiślakom grało się jednak zawsze ciężko, więc i tym razem trudno było spodziewać się, że trzy punkty przyjdą krakowianom z łatwością. Ale mało kto przecież spodziewał się, że wiślacy przegrają aż 4:2.

Gospodarze również myśleli o całej puli, o czym świadczyło bardzo ofensywne ustawienie. Już na początku meczu na wypad zdecydował się również ostatni obrońca Zagłębia Dariusz Żuraw. Skończyło się to niestety fatalnie dla krakowian. Żuraw biegł bowiem przez pół boiska z piłką, a że nikt nie kwapił się, by tę akcję przerwać, zawodnik Zagłębia dobiegł spokojnie do pola karnego Wisły i ulokował piłkę w bramce. Był to pierwszy sygnał, że z krakowską defensywą nie jest najlepiej.

Utrata bramki nieco zaskoczyła wiślaków i przez dobre kilka minut nie potrafili oni przeprowadzić składnej akcji. Zagłębie zadowolone z prowadzenia, również nie kwapiło się do szaleńczych ataków. Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym bardziej zdecydowanie atakowała Wisła. Krakowianie nie potrafili jednak znaleźć sposobu na przebicie się przez lubiński mur.

Druga część rozpoczęła się od mocnego uderzenia ,Białej Gwiazdy”. Wprowadzony po przerwie Sosin znalazł się w dogodnej pozycji do oddania strzału i swojej szansy nie zmarnował. Wyrównanie rokowało nadzieję, że Wisła może zdobyć przynajmniej jeden punkt. Pewnie tak by się stało, gdyby nie fatalna postawa w defensywie. Bramka strzelona przez Marka Zająca dawała co prawda jeszcze nadzieję, że sprawy mogą przyjąć dla Wisły korzystny obrót, ale czwarty gol dla Zagłębia rozwiał te złudzenia.

Końcówka rundy jesiennej nie była zatem dla sympatyków Wisły zbyt miła. Krakowianie jakby zagubili świetną wcześniej formę. Jeśli w 13 meczach ligowych stracili tylko sześć bramek a w dwóch spotkaniach kończących piłkarską jesień aż siedem, to komentarz do tego jest zbyteczny. Trener Orest Lenczyk ma mnóstwo materiału do przemyśleń na długie, zimowe wieczory.

ZAGŁĘBIE: Mioduszewski – Radżius, Żuraw, Przerywacz – Lewandowski, Krzyżanowski, Majka, Szewczyk (89 Bubnowicz) – Podbrożny, Klimek, Grzybowski.

WISŁA: Sarnat – Głowacki, B. Zając, (46 Sosin), Moskal (63 Niciński), Baszczyński – Żurawski (55 M. Zając), Kałużny, Czerwiec, Kosowski – Moskalewicz, Frankowski.

Na zdj.: Kałużnemu nie najlepiej się grało na boisku swojego byłego klubu

Autor artykułu: Bartosz Karcz

Szersza kadra szkoleniowa

Thursday, November 16th, 2000

Działacze hokeja Cracovii z godną podziwu konsekwencją prowadzą nadal działania których priorytetem jest po pierwsze stworzenie drużyny z myślą o przyszłości oraz rozbudowa bazy szkoleniowej. W kadrze pierwszego zespołu nastąpiły tylko dwie zmiany. Do Szwecji wyjechał Piotr Baryła, a z drużyną trenuje 20-letni obrońca oświęcimskiej Unii, Bartosz Gworek.

Cracovia nie miała wpływu na wyjazd zagraniczny swojego najbardziej doświadczonego defensora, gdyż jego karta zawodnicza znajduje się w Nowym Targu. Piotr Baryła rozegrał już pierwszy mecz w barwach nowego klubu – III-ligowego Helsinborg HC Redskins (aktualnie zajmuje 3 miejsce w tabeli). W mecz z liderem HC Vaexioe Lakers (7:7) zaliczył asystę. W Helsinborgu, po sukcesach drużyny piłkarskiej w Lidze Mistrzów, liczą na awans zespołu hokejowego (w poprzednim sezonie drużyna grała tylko w rozgrywkach młodzieżowych).

Sekcja ,pozyskała” trójkę znakomitych szkoleniowców. Drużynę młodzików objął tworca wielu sukcesów ,pasów” – Andrzej Kosturek. Czwórkę młodych bramkarzy Cracovii będzie szkolił ks Paweł Łukaszka, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Głosem doradczym będzie służył znakomity przed laty hokeista, trener reprezentacji – Czesław Borowicz. W Cracovii bardzo liczą na jego ogromne doświadczenie.

Po dziesięciodniowej przerwie hokeiści ,pasów” podejmują dzisiaj Zagłębie. W składzie nie przewiduje się rewelacji.

- Gramy tymi zawodnikami, którzy trenują i chcą grać – powiedział trener Ryszard Cieślicki – Przestaliśmy liczyć na ,przypadkowych” zawodników. Wiem, że od tych chłopców którzy wyjadą dzisiaj na lód można oczekiwać walki, ambicji i nie zabraknie im kondycji. Przeciwko Zagłębiu w bramce zagra ktoś w dwójki: Kosiński – Maciążek. Piątkę obrońców: Dudka, Gąskę, Kozendrę, Gworka i Mazura uzupełni młodszy zawodnik. Dwa pierwsze ataki będą tworzyli: Drozdowicz, Pawlik, Witowski oraz Karnas lub Bączkowski, Kociołek i Wągroda. Nad składem trzeciego jeszcze się zastanawiam. Zobaczymy której drużynie lepiej zrobiła przerwa.

Autor artykułu: Paweł GUGA

Teraz kontrakt z Hiszpanami

Thursday, November 16th, 2000

W Hotelu Francuskim w Krakowie odbyła się wczoraj konferencja prasowa poświęcona osiągnięciom młodego zawodnika trialowego, Tadeusza Błażusiaka.

Tadeusz Błażusiak jest obecnie największą nadzieją polskiego trialu. Ma zaledwie 17 lat, a już z powodzeniem konkuruje ze światową czołówką. Ubiegły sezon, który był dla niego pierwszym na międzynarodowej arenie, Błażusiak zamknął dziewiątą pozycją na świecie wśród juniorów do lat 20. Pamiętać jednak trzeba, że zawodnik ma dopiero 17 lat!

Najlepszy wynik jaki Tadeusz Błażusiak osiągnął w ubiegłym sezonie to piąta lokata w eliminacji MŚ w Niemczech. Szósty był natomiast w Portugalii. Udane starty zaowocowały propozycją kontraktu od znanego na trialowym rynku producenta motorów, hiszpańskiej firmy ,Gas-Gas”. Wczoraj Błażusiak zaraz po konferencji wyjechał do Hiszpanii gdzie będzie finalizował rozmowy kontraktowe. Zresztą na sprzęcie tej firmy jeździł już w ubiegłym sezonie. Hiszpanie niejako na zachętę udostępnili polskiemu zawodnikowi swoje motory. Byli z jego startów bardzo zadowoleni i teraz ma dojść do bardziej formalnej współpracy. Błażusiak nie ukrywa, że podpisanie kontraktu znacznie ułatwiłoby mu starty. Wstępna propozycja przewiduje bowiem dostarczenie sześciu maszyn na sezon, plus kompletny serwis. Dzięki temu odpadłyby znaczne koszty. Obecnie starty w jednym tylko sezonie zamykają się bowiem kwotą około 200 tysięcy złotych. Kontrakt z ,Gas-Gas” pokryłby ok. 50 procent kosztów.

Tadeusz Błażusiak prywatnie jest spokojnym człowiekiem. Poza startami uczy się w III klasie IV prywatnego liceum ogólnokształcącego. Dzięki przychylności dyrekcji szkoły nie musi martwić się o opuszczone lekcje. Objęty bowiem został indywidualnym tokiem nauczania. Jest to jednak całkowicie zrozumiałe, w końcu jako uczeń przysparza splendoru również swojej szkole.

Specjaliści przewidują, że jeśli talent tego zawodnika będzie rozwijał się w takim tempie, to za dwa, trzy lata powinien on należeć do ścisłej światowej czołówki.

Autor artykułu: Bartosz KARCZ

Szymkowiak w Wiśle

Thursday, November 16th, 2000

Wczoraj wieczorem członkowie zarządu Wisły, prezes Bogdan Basałaj i wiceprezes Zdzisław Kapka sfinalizowali transfer Mirosława Szymkowiaka z łódzkiego Widzewa do Wisły.

Umowa z 24-letnim napastnikiem podpisana została na okres cztery i pół roku, a zacznie obowiązywać 1 stycznia 2001 roku. Wysokość kontraktu została objęta tajemnicą handlową.

Autor artykułu: MH

Nie zebrali się

Wednesday, November 15th, 2000

Wczoraj miało się odbyć walne zebranie WKS Wawel, na którym miała zostać przyjęta dymisja prezesa Andrzeja Płaszewskiego. Niestety nie udało się zebrać wymaganej liczby członków.

- Każdy z nas ma obwiązki – mówi członek zarządu Edward Stawiarz. – Niestety termin zebrania zbiegł się akurat z ważnymi sprawami kilku kolegów, co wykluczyło ich uczestnictwo w obradach. Mamy nadzieję, że wszyscy bądą obecni na kolejnym zebraniu, którego termin wyznaczyliśmy na 12 grudnia na godz. 15.

Wtedy to powinna być przyjęta dymisja Andrzeja Płaszewskiego. Wszystko wskazuje na to, że jego następcą będzie właśnie Edward Stawiarz.

- Nie ukrywam, że jest taka propozycja – mówi sam zainteresowany. – Traktuję jednak klub poważnie i zastanawiam się nad tym co będzie dalej? Musimy opracować plan ratowania Wawelu. Na razie jesteśmy gościem na obiektach, za wynajem których musimy płacić. Tylko na bieżącą działalność klubu potrzebujemy około 10 000 złotych miesięcznie. Przekazanie obiektów Wawelowi też problemu nie rozwiąże, bo nie bylibyśmy w stanie ich utrzymać. Problem jest zatem spory, ale postaramy się zrobić wszystko, by Wawel przetrwał.

Na szczęście nie wszystko rysuje się przy ul. Bronowickiej w czarnych barwach. Podczas wczorajszej rozmowy Edward Stawiarz poinformował nas również o tym, że Urząd Kultury Fizycznej i Sportu przysłał informację o tym, że Wawel zajął 12 miejsce w Polsce w klasyfikacji szkolenia dzieci i młodzieży.

Autor artykułu: bk

Siatkarki Wisły na cenzurowanym

Wednesday, November 15th, 2000

Siatkarki Wisły od zwycięstwa nad Gedanią w inauguracji sezonu ligowego nie powiększyły dorobku punktowego. Także styl ich gry nie zachwyca sponsorów, kibiców, ani samego trenera Leszka Kędryny. Szkoleniowiec wiślaczek po sobotniej, gładkiej porażce z Melnoksem zdecydował się oddać do dyspozycji zarządu uznając, że zmiana na stanowisku szkoleniowca drużyny może przyczynić się do przełamania kryzysu.

Wydaje się, że zarząd sekcji przychyla się do tej opinii, gdyż podjął rozmowy z jego ewentualnymi następcami. Najpoważniejszym kandydatem na objęcie schedy po Leszku Kędrynie jest Ryszard Pozłutko – jeszcze niedawno trener I-ligowej drużyny siatkarzy Aleksandrii Wawelu.

- Istotnie, rozmawiałem z przedstawicielami Wisły Solideksu, ale jeszcze nie podpisałem umowy – mówi Ryszard Pozłutko. – Trudno mi więc wypowiadać się za władze sekcji siatkarskiej Wisły, kto zostanie następcą Leszka Kędryny, o ile do zmiany dojdzie.

Wszystko wskazuje jednak na to, że dzisiejszy mecz w PP będzie pożegnaniem trenera Kędryny z drużyną. Wiślaczki staną przed szansą rewanżu, gdyż o godz. 15 podejmować będą ponownie Melnox Mielec.

Działacze myślą również o wzmocnieniach. Już trenuje z zespołem 22-letnia Ukrainka Maria Abakumowa. Decyzja o jej przydatności ma zapaść w piątek. Niewykluczone są też inne posiłki zza wschodniej granicy.

Autor artykułu: No

Z nadziejami na lepszą grę

Wednesday, November 15th, 2000

Dzisiaj koszykarki Wisły rozpoczną rywalizację w fazie grupowej Pucharu Ronchetti. Pierwszym przeciwnikiem, z którym zmierzą się krakowianki będzie inny polski zespół, Polfa Pabianice. Początek spotkania zaplanowano na dzisiaj na godz. 18.

Kibice ,Białej Gwiazdy” z niepokojem oczekują tej konfrontacji, bowiem w ostatnią sobotę Wisła zagrała w lidze fatalnie ze Startem Gdańsk. Przypomnijmy, że krakowianki uległy we własnej hali tej drużynie 48:58. Czołowa zawodniczka Wisły, Patrycja Czepiec wierzy jednak, że taki występ nie ma prawa się powtórzyć. – Na pewno o meczu ze Startem nie zapominamy – mówi koszykarka. – Trzeba bowiem wyciągnąć z niego wnioski, by błędy się nie powtarzały. Podstawową sprawą przed meczem z Polfą jest przygotowanie skutecznej obrony, by nie pozwolić rywalkom na przeprowadzanie ataków. Musimy również znacznie poprawić procent celnych rzutów z gry, bowiem taka skuteczność jak ostatnio w meczu ze Startem nie ma prawa się powtórzyć.

W ubiegłym sezonie Wisła bardzo dzielnie poczynała sobie w Pucharze Ronchetti. Czy teraz stać drużynę Andrzeja Nowakowskiego na podobną grę, biorąc pod uwagę zmiany jakie zaszły w krakowskim zespole? Oddajmy jeszcze raz głos Patrycji Czepiec: – Mamy zupełnie inny skład. Przygotowania do sezonu w związku z olimpiadą były bardzo dziwne. Praktycznie dopiero od kilku tygodni jesteśmy wszystkie razem. Tej drużynie potrzeba czasu na zgranie, na wspólną pracę ze sobą. Myślę, że z każdym meczem będziemy grały coraz lepiej.

- A jakie są szanse na wyjście z trudnej grupy (obok Wisły i Polfy grają tutaj jeszcze drużyny z Pragi i Aschaffenburga – przyp. bk)?

- Musimy wierzyć, że nas na to stać. Myślę, że kluczową sprawą będzie wygranie meczów u siebie w takich rozmiarach, które zapewniłyby nam dobrą pozycję wyjściową przed rewanżami. Zdajemy sobie oczywiście sprawę z siły rywalek. Wiemy, że w porównaniu do zeszłego sezonu się wzmocniły. Trzeba jednak podjąć walkę o ten awans.

Autor artykułu: BK

Interesy na wspólnym rynku

Tuesday, November 14th, 2000

Kilkadziesiąt firm polskich i niemieckich, od banków po niewielkie przedsiębiorstwa rzemieślnicze, a także przedstawiciele organizacji biznesowych, Izb Przemysłowo-Handlowych i Rzemieślniczych z Małopolski i Wolnego Państwa Bawarii, spotkało się wczoraj w krakowskim hotelu Forum. Gościem honorowym spotkania był Reinhold Bocklet, minister ds. związkowych i europejskich w rządzie landu.

Bawaria, niemiecki kraj związkowy zachowujący do dziś pewną duchową odrębność, nie dysponuje godnymi uwagi złożami surowców. Po wojnie znalazł się w trudnej sytuacji, która zmusiła Bawarczyków do wyjątkowych wysiłków. Efektem była prawdziwa ekspolozja indywidualnej przesiębiorczości wspieranej przez chadeckie władze landu. Dość powiedzieć, że od 20 lat, właśnie w Bawarii, bezrobocie jest najniższe w RFN i sięga zaledwie 3,8 proc., podczas gdy znacznie hojniej wyposażona Nadrenia ma bezrobocie 9- procentowe. Do dziś 95 proc. bawarskich przedsiębiorstw to firmy zatrudniające poniżej 100 osób, choć mają tu też swe siedziby potentaci – jak BMW czy Siemens.

Kraj czterokrotnie większy od Małopolski i liczący 12 mln mieszkańców, zamierza zyskać w nas strategicznego partnera.

Liczna reprezentacja landu, w której uczestniczyli m.in. Johannes Huber z Izby Przemysłowo-Handlowej Monachium, Herman Schmidtberger przedstawiciel Bawarskiego Związku Rzemiosła, Hans-Peter Müller dyrektor monachijskiego Centrum Wschód-Zachód, wspierana przez konsula generalnego Niemiec w Krakowie Gottfirieda Zeitza i dyrektora krakowskiego BWR Friedhelma Herba, próbowała ośmielić polskich przedsiębiorców do rozwijania kontaktów z niemieckimi partnerami. Temu służyć ma przygotowywana na marzec wizyta reprezentantów 40 małopolskich firm w Monachium i kilku okolicznych miastach.

Jeszcze przed dziesięcioma laty 20 proc. importu Bawarii z Polski stanowiła żywność, 77 proc. surowce (głównie metal), niewielka reszta to były tekstylia, elektrotechnika i odzież. Dziś, przy utrzymującym się imporcie polskiej żywności, import surowców spadł do 18 proc. a do 35 proc. wzrosła pula polskiej odzieży (!), do 10 proc. maszyn, do 7 proc. elektroniki. W części to zapewne import kooperacyjny, ale i tak zmiany dają do myślenia i pozwalają na optymizm.

Przewodzący stronie polskiej wicemarszałek Małopolski Janusz Sepioł podkreślił, że to spotkanie, jedno przecież w kilku podobnych jakie odbyły się ostatnimi czasy, ma kapitalne znaczenie dla budowania szans naszych firm na tworzącym się ogólnoeuropejskim rynku. Im szybciej wyciągniemy z tego konsekwencje, tym lepiej.

Autor artykułu: rtk

W poszukiwaniu pieniędzy

Tuesday, November 14th, 2000

90 tys. zł miesięcznie zarabiał prezes Telekomunikacji Polskiej, a koszty pracy doradców prywatyzacyjnych wyniosły 100 mln zł – poinformował wczoraj w Krakowie Janusz Wojciechowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli. Wojciechowski zapowiedział, że w przyszłym roku NIK sprawdzi, jak realizowana jest tzw. ustawa kominowa ograniczająca zarobki w instytucjach publicznych.

Prezes Wojciechowski mówił o wynikach ostatnich kontroli, np. prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej. Wynagrodzenia zarządu TP nie miały nic wspólnego z wynikami finansowymi firmy. Jeszcze cztery lata temu płaca kadry zarządzającej była ok. sześć razy większa od przeciętnej w firmie. W 1999 r. różnica ta wynosiła już 34 pensje. Prezes zarządu zarabiał 90 tys. zł miesięcznie, a spółka miała coraz gorszy wynik finansowy.

Już w najbliższy czwartek NIK przedstawi kolejny raport dotyczący komputeryzacji ZUS. Zdaniem prezesa Wojciechowskiego, błędy spowodowane zainstalowaniem niewłaściwego systemu komputerowego spowodowały straty wynoszące 8 mld zł. – Wiele osób obawia się tej kontroli – powiedział Wojciechowski. Przypomnijmy, że ,Gazeta Wyborcza” zarzuca prezesowi przeciąganie kontroli, a nawet zmianę jej wyników.

(Dokończenie ze str. 1)

- Czasami Polska wygląda na kraj, który ma za dużo pieniędzy – powiedział Wojciechowski komentując raport dotyczący systemu pobierania mandatów. NIK twierdzi, że należność za co trzeci mandat kredytowy nie wpływa do kasy państwa. Podobna sytuacja jest z opłatami za zajęcie pasa drogowego i opłatami za ponadnormatywne obciążenie pojazdów.

W przyszłym roku NIK szykuje kilka kompleksowych kontroli, m.in. przygotowania policji do zwalczania przestępczości gospodarczej. Kontrolowany będzie drugi etap prywatyzacji Telekomunikacji i prywatyzacja PZU, sposoby lokalizacji hipermarketów oraz niespodziewany wzrost zatrudnienia w administracji publicznej. W 1999 r. przybyło w niej 46 tys. osób. – Sprawdzimy też, czy instytucje publiczne odporne są na korupcję – zapowiedział prezes Wojciechowski. W Małopolsce sprawdzony ma być zakres przekształceń własnościowych i funkcjonowanie hutnictwa.

Autor artykułu: mk