Puchar Polski trafił w godne ręce. Drużyny bezwzględnie najlepszej w kraju, które po niezłym meczu pokonała nowotarżan. Oprawa meczu finałowego, który połączono z obchodami 50-lecia firmy ,Smoleń” oraz 75-lecia PZHL była godna tej imprezy. Ciekawe, że po spotkaniu nawet przedstawiciele tych klubów, które oddały w czasie rozgrywek mecze walkowerami, twierdzili, że sam pomysł był dobry i korzystny dla polskiego hokeja. Ale finanse stanęły na przeszkodzie. Może kiedy te się poprawią powróci się do tych rozgrywek.
DWORY S.A. UNIA
Oświęcim – FORTUNA PODHALE Nowy Targ 0:4 (0:0, 4:0, 0:0)
Bramki: 1:0 Malicki (Mucha) 24, 2:0 Garbocz (Wojciechowski, Laszkiewicz) 26, 3:0 Klisiak 36, 4:0 Laszkiewicz (Wojciechowski, Piątek). Sędziowali: Chadziński z Krakowa oraz Kępa z Nowego Targu i Salomon Oświęcimia. Kary: 14 i 12 min. Widzów: 1500.
DWORY UNIA: Brnio – Gonera, Magiera, Puzio, Parzyszek, Klisiak – Piątek, Zamojski, L. Laszkiewicz, Garbocz, Malicki – Kłys, Cihal, Jarosz, Mucha, Horny – Wieloch, Ryczko, Wojciechowski.
FORTUNA-PODHALE: Rączka – Piotr Gil, Marcińczak, Łyszczarczyk, Słowakiewicz, Ł. Gil – Sroka, B. Piotrowski, T. Podlipni, Zaręba, Zapała – Paweł Gil, Łabuz, M. Piotrowski, Biela, Malinowski – Gretka, S. Smreczyński, R. Smreczyński, Koszarek, Rusinowicz.
Oba zespoły bardzo poważnie potraktowały to spotkanie, stąd kibice obejrzeli ciekawe widowisko. W pierwszej tercji agresywna, na całym lodowisku gra nowotarżan, nie pozwalała mistrzom Polski na przeprowadzenie szybkich, kombinacyjnych ataków. Podhalanie dobrze wytrzymali dwukrotnie grę w osłabieniu. Ale defensywna taktyka nie pozwalała im na stwarzenie zagrożenia pod bramką Brnio. Jedna okazja B. Piotrowskiego w 6 minucie to trochę za mało. Oświęcimianie znacznie częściej zagrażali bramce dobrze spisującego się Rączki, który obronił dwukrotnie groźne strzały Laszkiewicza oraz Mucha i Malickiego.
W drugiej tercji nowotarżanie zamiast grać tak jak w poprzednich 20 minutach poszli do przodu, nie atakowali rywali tak agresywnie i już w 24 min po prostopadłym podaniu Mucha był sam na sam z bramkarzem Podhala. Jego strzał Rączka odbił, ale wobec dobitki Malickiego był bezradny. Oświęcimianie poszli za ciosem i po koronkowej akcji Garbocz zmusił bramkarza Podhala do kapitulacji. Nie mający nic do stracenia nowotarżanie odważnie zaatakowali. Groźnie strzelał M. Piotrwski oraz T. Podlipni. Odsłonięcie się nowotarżan wykorzystali rywale i jeszcze w tej części gry dwukrotnie umieścili krążek w bramce Podhala.
W ostatniej tercji oświęcimianie grali już spokojnie, podhalanie kilka razy zagrozili bramce Brnio, a pod koniec spotkania doszło do załatwiania starych porachunków i można było obejrzeć kilka ostrach starć jak i pojedynków na pięści.
Bez tych ostatnich minut był to dobry mecz w którym większa rutyna oświęcimian wyraźnie wzięła górę nad czasem za mocno ,rozpalonymi głowami” młodych podhalan, którzy grali dodatkowo bez doświadczonych Szopińskiego i Różańskiego.
Zenon Hajduga prezes PZHL
- Poziom spotkania finałowego potwierdził, że pomysł z rozgrywkami pucharowymi był dobry. Niestety w naszej smutnej hokejowej rzeczywistości, na dodatkowe spotkania stać niewiele klubów. Szkoda. Spotkanie krynickie jest jednym z elementów 75-lecia Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, którego centralną częścią będzie grudniowe spotkanie w Warszawie. A wracając do samego meczu chyba zadowolił on wszystkich. Nie tylko zawodników i działaczy Unii i Podhala, ale również kibiców w Krynicy. Liczę, że wrócimy do tych rozgrywek, gdyż dobrze zorganizowane powinny przynieść pożytek naszemu hokejowi.
Autor artykułu: Paweł GUGA