Archive for November, 2000

Poeci świata

Tuesday, November 14th, 2000

Przybyli z całego świata poeci wystąpili wczoraj wspólnie na scenie Starego Teatru.

Wieczór był kulminacją odbywającego się w Krakowie przez 4 dni, w ramach Festiwalu Kraków 2000, pod patronatem Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza, II Spotkania Poetów. Rozpoczął się odczytanym przez Tadeusza Malaka, wierszem nieobecnego wśród uczestników autora ,Ocalenia”, który był pomysłodawcą nawiązania w tym szczególnym poetyckim misterium do prastarego litewskiego obrzędu dziadów.

Elegiami, epitafiami i trenami obecni przywoływali i żegnali dusze swych, często tragicznie zmarłych, kolegów poetów. W skupieniu słuchano strof brzmiących w wielu obcych językach, odczytywanych po polsku przez aktorów, i przejmujących improwizacji Tomasza Stańki.

Na zdjęciu od lewej: Reiner Kunze, Jelena Szwarc, Marcelijus Martinaitis i Siergiej Stratanowski.

Autor artykułu: mar

Ekstraklasa koszykarzy – pokonali outsidera

Monday, November 13th, 2000

Azoty Unia Tarnów – Bobry Bytom 77: 69 (15: 15, 20: 19, 14: 13, 28: 22)

Punkty dla Unii: Massey 28, Havrilla 18, Green 11, P. Sulowski 9, Żurawski 6, Ł. Kwiatkowski 5, Majchrzak 0, Malinowski 0, Marculewicz 0. Punky dla Bobrów: Dasić 16, Kuzian 12, Kobiela 10, Stańko 9, Wolnik 8, Guzik 7, Molski 5, Błoński 2, K. Kwiatkowski 0, J. Sulowski 0. Sędziowali: Dariusz Włodkowski i Marek Kalwasiński (obaj Wrocław). Widzów 1500.

Koszykarzom Unii Tarnów zwycięstwo nad ostatnim zespołem ligowej tabeli nie przyszło łatwo. Rozstrzygnięcie przyniosła dopiero ostatnia kwarta.

Zaczął się ten mecz 2 punktami dla Bobrów. Zdobył je z rzutów wolnych Dasić. Do remisu doprowadził Żurawski. W 8 minucie przewaga gospodarzy wynosiła już 8 punktów – było 13: 5. Goście zmniejszyli ją jednak do 2 punktów, a równo z syreną celnie rzucił Wolnik i pierwsza kwarta zakończyła się remisem.

Od trafienia Wolnika zaczęła się druga kwarta. W 13 minucie meczu goście prowadzili 21: 15. Tarnowianom udało się kilka razy zmniejszyć przewagę rywali do 1 punktu, ale na 1,5 minuty przed końcem tej części spotkania Unia przegrywała 29: 34. Celne trafienia Masseya i na przerwę jaskółki schodziły z 1-punktową przewagą. III kwartę celnym rzutem rozpoczął Havrilla, w 23 minucie wynik był jednak korzystny dla gości, którzy prowadzili 37-36. Remis 47: 47 był jeszcze na minutę przed końcem I kwarty. Trafił jednak Piotr Sulowski i ta odsłona zakończyła się dwupunktową przewagą tarnowian.

Jednak gdy w 32 minucie trafił Molski, na tablicy wyników znów pojawił się remis, 51-51. W tym momencie tarnowianie przesądzili o swojej wygranej, zdobywając 8 punktów pod rząd, było 59: 51. Goście nie zamierzali się jednak poddać bez walki. Po rzutach Kobieli i Kuziana, na niewiele ponad minutę przed końcową syreną, uniści wygrywali jedynie 68: 63. Koniec spotkania bytomianie chcieli rozstrzygnąć na swoją korzyść taktycznymi faulami. Tarnowianie trafiali jednak wolne i to zadecydowało o ich wygranej.

Wczorajszy koszykarski pojedynek był ciekawy ze względu na podwójny ,braterski” pojedynek. Piotr Sulowski i Łukasz Kwiatkowski (Unia) zagrali przeciw Jackowi Sulowskiemu i Krzysztofowi Kwiatkowskiemu (Bobry).

Trener Arkadiusz Koniecki przyznał, że jego podopieczni popełnili wczoraj sporo błędów. Podkreślił jednak, że przed spotkaniem z Bobrami ostrzegał swoich zawodników, iż z bytomianami czeka ich ciężka walka.

To był ostatni mecz tarnowian przed trzytygodniową przerwą. Uniści będą szlifowali formę na zgrupowaniu w Wiśle. Prawdopodobnie nastąpią też zmiany w składzie zespołu.

W innych meczach: Legia Królewskie Warszawa – Polonia Warbud Warszawa 86:76, Spójnia Stargard Szcz. – Zepter Idea Śląsk Wrocław 78:84, Anwil Włocławek – Hoop Blachy Pruszyński Pruszków 96:87, Pogoń Ruda Śląska – AZS Toruń 89:70, Brok Słupsk – AZS Lubella Lublin 124:77, Malfarb Budrem Stal Ostrów Wlkp. – Prokom Trefl Sopot 80:83 pauzował SKK Szczecin.

Autor artykułu: Agnieszka BORZĘCKA

Hokejowy Puchar Polski

Monday, November 13th, 2000

Puchar Polski trafił w godne ręce. Drużyny bezwzględnie najlepszej w kraju, które po niezłym meczu pokonała nowotarżan. Oprawa meczu finałowego, który połączono z obchodami 50-lecia firmy ,Smoleń” oraz 75-lecia PZHL była godna tej imprezy. Ciekawe, że po spotkaniu nawet przedstawiciele tych klubów, które oddały w czasie rozgrywek mecze walkowerami, twierdzili, że sam pomysł był dobry i korzystny dla polskiego hokeja. Ale finanse stanęły na przeszkodzie. Może kiedy te się poprawią powróci się do tych rozgrywek.

DWORY S.A. UNIA

Oświęcim – FORTUNA PODHALE Nowy Targ 0:4 (0:0, 4:0, 0:0)

Bramki: 1:0 Malicki (Mucha) 24, 2:0 Garbocz (Wojciechowski, Laszkiewicz) 26, 3:0 Klisiak 36, 4:0 Laszkiewicz (Wojciechowski, Piątek). Sędziowali: Chadziński z Krakowa oraz Kępa z Nowego Targu i Salomon Oświęcimia. Kary: 14 i 12 min. Widzów: 1500.

DWORY UNIA: Brnio – Gonera, Magiera, Puzio, Parzyszek, Klisiak – Piątek, Zamojski, L. Laszkiewicz, Garbocz, Malicki – Kłys, Cihal, Jarosz, Mucha, Horny – Wieloch, Ryczko, Wojciechowski.

FORTUNA-PODHALE: Rączka – Piotr Gil, Marcińczak, Łyszczarczyk, Słowakiewicz, Ł. Gil – Sroka, B. Piotrowski, T. Podlipni, Zaręba, Zapała – Paweł Gil, Łabuz, M. Piotrowski, Biela, Malinowski – Gretka, S. Smreczyński, R. Smreczyński, Koszarek, Rusinowicz.

Oba zespoły bardzo poważnie potraktowały to spotkanie, stąd kibice obejrzeli ciekawe widowisko. W pierwszej tercji agresywna, na całym lodowisku gra nowotarżan, nie pozwalała mistrzom Polski na przeprowadzenie szybkich, kombinacyjnych ataków. Podhalanie dobrze wytrzymali dwukrotnie grę w osłabieniu. Ale defensywna taktyka nie pozwalała im na stwarzenie zagrożenia pod bramką Brnio. Jedna okazja B. Piotrowskiego w 6 minucie to trochę za mało. Oświęcimianie znacznie częściej zagrażali bramce dobrze spisującego się Rączki, który obronił dwukrotnie groźne strzały Laszkiewicza oraz Mucha i Malickiego.

W drugiej tercji nowotarżanie zamiast grać tak jak w poprzednich 20 minutach poszli do przodu, nie atakowali rywali tak agresywnie i już w 24 min po prostopadłym podaniu Mucha był sam na sam z bramkarzem Podhala. Jego strzał Rączka odbił, ale wobec dobitki Malickiego był bezradny. Oświęcimianie poszli za ciosem i po koronkowej akcji Garbocz zmusił bramkarza Podhala do kapitulacji. Nie mający nic do stracenia nowotarżanie odważnie zaatakowali. Groźnie strzelał M. Piotrwski oraz T. Podlipni. Odsłonięcie się nowotarżan wykorzystali rywale i jeszcze w tej części gry dwukrotnie umieścili krążek w bramce Podhala.

W ostatniej tercji oświęcimianie grali już spokojnie, podhalanie kilka razy zagrozili bramce Brnio, a pod koniec spotkania doszło do załatwiania starych porachunków i można było obejrzeć kilka ostrach starć jak i pojedynków na pięści.

Bez tych ostatnich minut był to dobry mecz w którym większa rutyna oświęcimian wyraźnie wzięła górę nad czasem za mocno ,rozpalonymi głowami” młodych podhalan, którzy grali dodatkowo bez doświadczonych Szopińskiego i Różańskiego.

Zenon Hajduga prezes PZHL

- Poziom spotkania finałowego potwierdził, że pomysł z rozgrywkami pucharowymi był dobry. Niestety w naszej smutnej hokejowej rzeczywistości, na dodatkowe spotkania stać niewiele klubów. Szkoda. Spotkanie krynickie jest jednym z elementów 75-lecia Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, którego centralną częścią będzie grudniowe spotkanie w Warszawie. A wracając do samego meczu chyba zadowolił on wszystkich. Nie tylko zawodników i działaczy Unii i Podhala, ale również kibiców w Krynicy. Liczę, że wrócimy do tych rozgrywek, gdyż dobrze zorganizowane powinny przynieść pożytek naszemu hokejowi.

Autor artykułu: Paweł GUGA

Engel uzupełnił skład – trójka wiślaków

Monday, November 13th, 2000

O ośmiu piłkarzy z klubów krajowych uzupełnił trener Jerzy Engel skład kadry narodowej na towarzyski mecz z Islandią, który 15 listopada odbędzie się na stadionie Legii w Warszawie. W tej ósemce znalazło się trzech zawodników krakowskiej Wisły. Dobrze już w kadrze zadomowiony Radosław Kałużny, liczący na szansę występu dłużej niż kilkanaście minut Tomasz Frankowski oraz debiutant, Olgierd Moskalewicz.

Kto poza wiślakami uzupełnia kadrę? Jako drugi bramkarz, obok Adama Matyska z Bayeru Leverkusen, do kadry powołany został były wiślak, a obecnie zawodnik Ruchu Chorzów, Jakub Wierzchowski. Engel powołał także dwóch legionistów, Jacka Zielińskiego i Bartosza Karwana, jednego piłkarza Polonii Warszawa – Emmanuela Olisadebe oraz jednego z Amiki Wronki – Pawła Kryszałowicza.

Trener reprezentacji podglądał wczoraj kadrowiczów z Wisły i Legii na stadionie przy ul. Reymonta. Chociaż nie popadał w eufoerię oglądając grę Frankowskiego, to trudno mu nie docenić jego dwóch goli.

- Frankowski zasługuje na dostanie szansy w reprezentacji, zarówno jako najlepszy strzelec naszej ligi jak i piłkarz prezentujący w lidze wysoką formę. Czy szansę wykorzysta, to już od niego zależy – powiedział Engel.

Kadra na mecz z Islandią. Bramkarze: Adam Matysek (Bayer Leverkusen), Jakub Wierzchowski (Ruch Chorzów); obrońcy: Jacek Zieliński (Legia Warszawa), Tomasz Kłos (Kaiserslautern), Tomasz Hajto (Schalke Gelsenkirchen), Tomasz Wałdoch (FC Schalke), Tomasz Kos (FC Nuernberg), Michał Żewłakow (Excelsior Mouscron), Marek Koźmiński (Brescia Calcio); pomocnicy: Radosław Kałużny (Wisła Kraków), Olgierd Moskalewicz (Wisła Kraków), Tomasz Rząsa (Feyenoord Rotterdam), Piotr Świerczewski (SC Bastia), Tomasz Zdebel (Genclerbiligi SK); napastnicy: Tomasz Frankowski (Wisła Kraków), Paweł Kryszałowicz (Amica Wronki), Emmanuel Olisadebe (Polonia Warszawa), Bartosz Karwan (Legia Warszawa).

Autor artykułu: Ja

34 pucharowy mecz piłkarzy Białej Gwiazdy

Thursday, November 9th, 2000

Dzisiejszy wieczorny mecz na Estadio Das Antas będzie trzydziestą czwartą grą wiślaków w europejskich pucharach. Do tej pory piłkarze Białej Gwiazdy wygrali 15 spotkań, zremisowali 9 meczów i 9 razy przegrywali; bilans bramkowy: 63:43.

Po raz szósty krakowianie walczyć będą o trzecią pucharową rundę, a po raz trzeci w ramach Pucharu UEFA. Tylko raz sztuka ta im się udała. Było to w Pucharze Europy, w sezonie 1978/79. Wtedy to – po 2:2 w Brnie i 1:1 pod Wawelem w 1/8 PE – wiślacy awansowali do ćwierćfinału. Z kolei po raz siódmy przyjdzie się Wiśle zmagać o pucharowy awans, kiedy mecz rewanżowy rozgrywa na boisku przeciwnika. Cóż, najlepiej by było, gdyby podopieczni trenera Oresta Lenczyka poszli tropem konfrontacji z Islandczykami z IB Vestmann (I runda PZP 1984/85) lub z Turkami z Trabzonsporu (runda wstępna P. UEFA 1998/99), kiedy to wykazywali swą wyższość w pucharowym dwumeczu. Albowiem w czterech innych przypadkach krakowianie odpadali – Hamburger (II runda PZP 67/68), RWDM Bruksela (II runda P. UEFA 76/77), Malmoe (1/4 PE 78/79), Parma (II runda P. UEFA 98/99).

Dziś późnym wieczorem, a właściwie już jutro, gdyż mecz na Das Antas zakończy się po północy, dowiemy się czy Biała Gwiazda pozostała na pucharowym szlaku, czy też będzie mogła wrócić na niego najwcześniej latem przyszłego roku. Oczywiście, że lider portugalskiej ekstraklasy jest faworytem w konfrontacji z przodownikiem polskiej I ligi. Jednakże nie znaczy to, że automatycznie Porto jest już w trzeciej rundzie. Dopóki więc piłka w grze…

Poza tym pamiętajmy, że w poprzedniej rundzie Wisła – jako pierwsza z naszych drużyn – wyeliminowała z pucharowej rywalizacji zespół z Hiszpanii. A w pucharowych konfrontacjach z drużynnami portugalskimi, też nigdy nie awansowali Polacy. Biała Gwiazda znowu więc może być pierwsza…

Autor artykułu: bat

Portugalczycy już widzą się w III rundzie

Wednesday, November 8th, 2000

Dziś o godzinie 22.30 czasu polskiego (21.30 portugalskiego), na stadionie Das Antas, rozpocznie się rewanżowe spotkanie drugiej rundy piłkarskiego Pucharu UEFA, w którym FC Porto grać będzie z krakowską Wisłą. Po 0:0 na stadionie przy ulicy Reymonta, gospodarze z optymizmem spoglądają w przyszłość i z ich wypowiedzi wynika, że już widzą się w kolejnej, trzeciej pucharowej rundzie.

Przynajmniej w takim nastroju są miejscowi dziennikarze i kibice, gdyż piłkarze, trenerzy i działacze lidera portugalskiej ekstraklasy – podobnie jak w Krakowie – unikają kontaktów z przedstawicielami mass mediów. Stan ten trwa już ponad dwa tygodnie i niewiele wskazuje na to, aby sytuacja mogła ulec zmianie. Być może właśnie dlatego trener Orest Lenczyk postanowił odpłacić Portugalczykom pięknym za nadobne, gdyż wczoraj – po wylądowaniu na lotnisku w Porto -oświadczył oczekującym wiślackiej ekipy miejscowym żurnalistom, że żadnej konferencji prasowej nie będzie, a wieczorny trening Białej Gwiazdy (drużyna trenowała od godz. 20.00) odbędzie się przy drzwiach zamkniętych.

Zanim jednak znaleźli się wiślacy na portugalskiej ziemi, doświadczyli trochę nerwowych chwil. ,Belavia” to nazwa portugalskich linii lotniczych od których krakowianie wyczarterowali samolot TU 134. O godzinie 9.00, kiedy do startu z Pyrzowic pozostało 60 minut, rozeszła się plotka, że maszyna uległa awarii. O dziesiątej kolejna ,rewelacja” – jakoby miano autokarami pojechać do Warszawy i z Okęcia lecieć do Porto. Jednakże o 10.30 białoruski TU 134 wystartował i po niespełna czterech godzinach całkiem spokojnego lotu, szczęśliwie osiadł na płycie lotniska w Porto.

Przed dzisiejszym spotkaniem zainteresowanie portugalskich mediów krakowskim zespołem jest raczej umiarkowane. Najwięcej miejsca poświęca się Tomaszowi Frankowskiemu, którego określa się jako właściwie jedynego zawodnika, który rzeczywiście może zagrozić wicemistrzom Portugalii. Dzieje się tak być może dlatego, iż nieoficjalnie mówi się, iż kilka portugalskich drużyn jest zainteresowanych filigranowym krakowskim napastnikiem… ,Franek” wybiegnie więc zapewne w podstawowym składzie Białej Gwiazdy, natomiast wiele wskazuje na to, że Kazimierz Moskal będzie tylko biernym obserwatorem spotkania. Doświadczony zawodnik narzeka bowiem na uraz mięśnia czworogłowego i jest mało prawdopodobne, aby trener Lenczyk zdecydował się na wystawienie pana Kazimierza. Z kolei Maciej Żurawski liczy, że tak dla niego, jak również dla Wisły, konfrontacja na Das Antas będzie przełomową. Wiślacy są bowiem świadomi siły rywala, ale też ufni w swoje umiejętności, dobrą formę i… uśmiech fortuny.

Jeżeli zaś chodzi o portugalskie personalia, to w szerokiej kadrze na dzisiejszy mecz nie znaleźli się Domingos i Romeu, są natomiast Pizzi i Clayton, z których trener Fernando Costa Santos zrezygnował przed dwoma tygodniami w Krakowie.

Czy podobne sceny jak na zdjęciu polscy kibice oglądać będą również po dzisiejszym meczu?

Autor artykułu: Janusz Kozioł z Porto

Twarzą w twarz z firmą

Wednesday, November 8th, 2000

PricewaterhouseCoopers, największa w świecie firma doradcza, organizuje w siedmiu polskich ośrodkach akademickich Targi Wiedzy. Takie spotkania, na które zapraszani są studenci ostatnich lat studiów ekonomicznych, ale też prawniczych i technicznych, to po prostu sposób na zdobywanie potencjalnie wybitnych specjalistów dla firmy. Jedni robią to bezpośrenio, inni odwołują się do firm – łowców głów. (more…)

Mogło być piekło

Tuesday, November 7th, 2000

W stojących na stacji kolejowej w Nowym Sączu dwóch wagonach-cysternach, z których jeden uległ awarii, były aż 102 tony tlenku etylenu. Zdaniem specjalistów, ich eksplozja była całkiem realna. Jej skutki mogły spowodować zniszczenie albo uszkodzenie bloków w dzielnicach: Przydworcowej, Milenium oraz Gorzków.

Ze względu na toksyczne i żrące właściwości substancji należało obawiać się także zatruć i obrażeń ciała oraz dróg oddechowych u bardzo wielu osób. Tak oceniali sytuację specjaliści z wojska i straży pożarnej przybyli na miejsce zdarzenia, które ,GK” opisywała obszernie we wczorajszym wydaniu. Jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu nie były w stanie usunąć skutków awarii wagonu-cysterny. Nie mogły się z tym uporać także specjalistyczne jednostki ratownictwa chemicznego z Tarnowa i Oświęcimia ani fachowcy strażacy z Małopolskiej KW PSP w Krakowie, którym przewodził zastępca komendanta wojewódzkiego PSP młodszy brygadier Maciej Halota.

Pod nadzorem tych grup i przy użyciu ich sprzętu możliwe było przetoczenie feralnych cystern ze stacji PKP w zabudowanym rejonie Nowego Sącza na bocznicę przemysłową w rejonie Biegonic. Kawalkada ta poruszała się z prędkością zaledwie pięciu kilometrów na godzinę, żeby wstrząsy nie poluzowały zaworu, z którego kapał ów tlenek etylenu.

- O godzinie drugiej w nocy do Nowego Sącza przyjechali specjaliści z płockiej Petrochemii, firmy, która wysłała cysterny z superniebezpiecznym ładunkiem – informuje Edward Czoch, zastępca dyrektora Zakładu Przewozów Towarowych PKP w Tarnowie. – Asekurowani przez strażaków wykonali kolejne badania cysterny. Możliwa okazała się naprawa cysterny bez przepompowywania ładunku. Ekipa z Płocka uszczelniła oraz zabezpieczyła miejsce wydostawania się groźnej substancji. Odbyła się jazda próbna cysterny, zaś kolejne badanie nie ujawniło wycieku. Spece z Płocka oficjalnie potwierdzili, że cysterna jest zdatna do dalszej drogi, więc może jechać do odbiorcy w Słowacji. We wtorek tuż przed godziną ósmą podpisałem protokół przejęcia cysterny z tlenkiem etylenu od służb ratowniczych.

Wczoraj około godz. 10 na stacji PKP w Nowym Sączu znowu nastały chwile grozy. Kolejarze przetaczający cysterny z tlenkiem etylenu spostrzegli niedużą mokrą plamę na torach pod zaworami. Na szczęście okazało się, że to rozmraża się azot, który wcześniej przedostał się na elementy cysterny. Cysterny włączono więc do składu pociągu podążającego ku granicznej stacji kolejowej w Muszynie, skąd o godzinie 19.40 wyruszył na Słowacje.

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Tupolewem na podbój Porto

Tuesday, November 7th, 2000

W 17-osobowej kadrze zespołu Wisły, który dziś odlatuje do Portugalii na rewanżowy mecz Pucharu UEFA z FC Porto, nie zmieścili się pomocnik Kelechi i obrońca Jop. Niezadowolony z takiego stanu rzeczy był przede wszystkim młody Niegeryjczyk. Trudno się zresztą temu dziwić, bo od chwili gdy bramki zaczął strzelać w lidze Sosin, szanse Kelechiego na to, by być pierwszyn rezerwowym, wyraźnie maleją.

Nie poleci do Porto Kelechi, za to są w kadrze narzekający ostatnio na urazy kolan Baszczyński, Kałużny i Moskal oraz pauzujący po złamaniu nosa w pierwszym meczu z FC Porto, Marek Zając. Ten ostatni miał w tym tygodniu robione prześwietlenie nosa, kość się prawidłowo zrosła i jeżeli będzie taka potrzeba, to trener Orest Lenczyk może skorzystać z jego usług. Zając, jeżeli wyjdzie na boisko, to wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie będzie musiał korzystać ze specjalnej maski ochronnej. Pan Marek bardzo ucieszył się, gdy ta niewygodna maska gdzieś zawieruszyła się klubowemu lekarzowi. Bowiem ten dodatkowy sprzęt denerwował go i nie pozwalał skupić się na grze.

Wiślacy w poniedziałek wyjechali specjalnie na trening do Katowic, by ćwiczyć przy sztucznym świetle. Bogdan Zając po treningu mówił, że trochę ich te światła raziły, ale się szybko przyzwyczaili.

- Oglądaliśmy na wideo ostatni ligowy mecz Porto, widać że można im bramki strzelić. Moża i nam się ta sztuka uda. Wszyscy żyjemy tym spotkaniem i po meczu z Amiką wydaje mi się, że można być optymistą. Czy czegoś się obawiam w tej konfrontacji? Tylko tego, by nie przyszedł jakiś moment dekoncentracji, po którym sprawa wyniku może być już przesądzona – powiedział Bogdan Zając.

Wczoraj wiślacy mieli zajęcia na siłowni, potem grali w ,dziada”. Na podbój Porto krakowska ekipa leci rosyjskim Tupolewem.

- Samolot TU-134 wyczarterowaliśmy od białoruskich linii lotniczych – mówi wiceprezes Wisła SSA, Zdzisław Kapka. – Tym samym samolotem Amica leciała w poprzedniej rundzie Pucharu UEFA do Władykaukazu i w efektownym stylu pokonała rywala. Może i dla nas będzie to samolot szczęśliwy. Wylatujemy z Pyrzowic o godz.10, lot ma trwać około 3,5 godziny. Dziś wieczorem będziemy trenowali na stadionie Antas. W czwartek mecz rozpoczyna się o godz.22.30 czasu polskiego. Półtorej godziny po spotkaniu odlatujemy do kraju.

Wisła zamieszka w ekskluzywnym, pięciogwiazdkowym hotelu Solverde, położonym tuż nad oceanem. Hotel ten był bazą wielu renomowanych klubów europejskich, mieszkali w nim piłkarze Bayernu Monachium, Barcelony czy Manchesteru United.

Autor artykułu: JK

Przed Turniejem Czterech Narodów

Tuesday, November 7th, 2000

Przed Turniejem Czterech Narodów w Szekesfehervar kadra polskich hokeistów ćwiczy na zgrupowaniu w Oświęcimiu. Podopieczni trenera Wiktora Pysza na Węgry wyjeżdżają jutro i tam zmierzą się z Holendrami, Słoweńcami oraz gospodarzami.

Jak już pisaliśmy Polacy wyjeżdżają na turniej bez hokeistów Dworów-Unii Oświęcim i Podhala Nowy Targ. Drużyny te wystąpią w tym czasie w finale Pucharu Polski, który rozegrany zostanie w Krynicy. Ten turniej jest więc szansą dla dublerów.

Trzon reprezentacji wyjeżdżającej na Węgry stanowić będą hokeiści ze śląskich klubów – Katowic, GKS Tychy oraz Polonii Bytom, których wspomogą kryniczanie, zawodnicy Stoczniowca Gdańsk oraz trzech Polaków na co dzień grających w Niemczech. Po raz pierwszy w reprezentacji wystąpi Tomasz Mieszkowski z niemieckiej drużyny Weisswasser, który przyznaje się do wcześniejszych występów w Cracovii.

Z powołanych na turniej hokeistów kontuzjowany jest krynicki bramkarz Jaworski.

Hokeiści powołani do reprezentacji: bramkarze – Mariusz Kieca (GKS Tychy), Tomasz Jaworski (KTH Krynica), Rufin Włodarczyk (Polonia Bytom). Obrońcy – Piotr Korczak (Katowice), Grzegorz Piekarski (KTH), Mariusz Trzópek, Krzysztof Śmiełowski, Krzysztof Majkowski (wszyscy Tychy), Rafał Cychowski (Stoczniowiec Gdańsk), Mariusz Dulęba (Polonia), Tomasz Mieszkowski (Weisswasser). Napastnicy – Wojciech Tkacz, Zbigniew Podlipni, Janusz Hajnos, Tomasz Wołkowicz, Marcin Słodczyk, Piotr Sarnik (wszyscy Katowice), Daniel Laszkiewicz, Artur Ślusarczyk, Damian Słaboń, Tomasz Proszkiewicz (wszyscy Krynica), Mariusz Justka, Aleksander Myszka (obaj Stoczniowiec), Robert Kwiatkowski (EC Wilhelmshaven), Patryk Pysz (REV Bremerhaven).

Autor artykułu: j