Archive for December, 2000

Tysiąc akcji

Friday, December 29th, 2000

Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 1 Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu wyjechała do swej tysięcznej akcji w tym roku.

- Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by największa w naszym regionie Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza PSP zbliżyła się do ilości tysiąca akcji w jednym roku – informuje Tadeusz Węglowski, oficer stanowiska kierowania Miejskiej Komendy PSP w Nowym Sączu, który zadysponował ten tysięczny wyjazd strażaków z ,jedynki”. (more…)

Wojtas odmówił

Friday, December 29th, 2000

Andrzej Ulucki, Jerzy Wojtas i Jano Frohlich znaleźli się na liście życzeń Siarki Tarnobrzeg.

- To była propozycja, która wpłynęła tuż po rundzie, kiedy mieliśmy roztrenowanie, nie wiem jak koledzy, ale ja z niej nie skorzystałem – mówi Jerzy Wojtas. - Zresztą z kolegami z zespołu Sandecji nie mam ostatnio kontaktu, bo kiedy oni trenowali na sali sportowej w Nowym Sączu ja ćwiczyłem w Stróżach. Temat Siarki nie upadł, ale ja chcę pozostać w Sandecji i odzyskać formę. Nie jestem zadowolony z tej rundy, stać mnie na więcej niż pokazałem. Sam czuję, że coś jest nie tak. Może ta zmiana z pomocnika na obrońcę nie wpłynęła dobrze na moją formę. Trener Ireneusz Adamus w jednym z wywiadów wypowiedział się, że jeszcze będę mu dziękował za przesunięcie do defensywy. Minęło pół roku i jakoś mu jeszcze nie podziękowałem. Jeżeli mam jeszcze przykładowo przez pięć lat grać na obronie, to dziękuję.

Autor artykułu: DG

Dorosłe Sądeczoki

Friday, December 29th, 2000

Zaczynali 20 lat temu jako przedszkolaki lub uczniowie najmłodszych klas podstawówki. Byli pierwszymi, którzy tańczyli w tworzonym wówczas w Młodzieżowym Domu Kultury w Nowym Sączu Dziecięcym Zespole Pieśni i Tańca Ludowego ,Sądeczoki”.

Kończąc szkołę rozstawali się z zespołem i nawet wyjeżdżali z Nowego Sącza. Teraz wszyscy są dorośli. Niektórzy mają już swoje dzieci, które uczą się w szkołach podstawowych.

Pozostało im jednak zamiłowanie do folkloru tak wielkie, że za sprawą Małgorzaty Kmiecik skrzyknęli się na ponowne wspólne tańczenie i śpiewanie.

Tak powstała najstarsza grupa ,Sądeczoków”, w której występują członkowie pierwszego składu zespołu znanego już w wielu krajach świata.

Na pierwszym galowym koncercie dorosłe już ,Sądeczoki” zaprezentowały się w reprezentacyjnej sali posiedzeń ratusza w Nowym Sączu. By poprowadzić ten występ Aleksandra Gwiżdż przyleciała specjalnie z Londynu.

Autor artykułu: sś

Nocny dyżur

Thursday, December 28th, 2000

Od 1 stycznia wszyscy pacjenci branżowej kasy chorych będą mogli korzystać ze stacjonarnej nocnej pomocy lekarskiej.

Dyżur pełniony będzie w budynku Polikliniki MSWiA przy ul. Żółkiewskiego 11.

Po godzinach pracy przychodni pacjent będzie musiał dotrzeć do lekarza we własnym zakresie, może być jednak pewien, że otrzyma tam pomoc i poradę. W dni powszednie dyżur pełniony będzie od godz. 18 do 8, w soboty od 12 do 8, a w niedzielę i święta od godz. 8 do 8 dnia następnego.

W przypadku nagłych zachorowań i zagrożenia życia należy wezwać pogotowie ratunkowe.
Od jutra w Poliklinice MSWiA zmieniają się numery telefonów.

I tak do rejestracji podstawowej opieki zdrowotnej trzeba wykręcić 547-57-84 (jest to jednocześnie numer do lekarza dyżurującego w ramach nocnej pomocy lekarskiej). Numer rejestracji specjalistycznej to 547-57-81, a sekretariatu 547-57-77.

Autor artykułu: szel

Obrazy Iwańskiej

Thursday, December 28th, 2000

W galerii Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana w Nowym Sączu prezentowane są obrazy Władysławy Iwańskiej, a wystawa zatytułowana jest ,Boże Narodzenie w malarstwie”.

Autor artykułu: sś

Ambasador Sądecczyzny

Thursday, December 28th, 2000

W czasie minionych świąt Bożego Narodzenia podczas mszy świętych w kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Sączu wspaniałe koncerty kolęd polskich zaprezentował chór im. Jana Pawła II.

Jego założycielem i dyrygentem jest znakomity organista Stanisław Wolak. Solowe partie śpiewał jego syn Tomasz.

Chór z kościoła kolejowego jest prawdziwym kulturalnym ambasadorem Sądecczyzny, gdyż często wojażuje za granicą i w kraju.

- Ten rok możemy uznać za bardzo udany – powiedział nam dyrygent Stanisław Wolak. – Z pieśniami religijnymi, patriotycznymi koncertowaliśmy w tym roku na Litwie. Przyznam, może nieco nieskromnie, że wzbudziliśmy wśród Polaków tam żyjących prawdziwy zachwyt, a nawet łzy wzruszenia. W naszym kraju śpiewaliśmy w sanktuariach maryjnych w Świętej Lipce, Częstochowej, Licheniu i w katedrze oliwskiej.

W chórze śpiewają osoby o różnych profesjach. Bynajmniej nie należą do ludzi bardzo majętnych, dlatego do wojaży artystycznych dochodzi dzięki wsparciu finansowemu licznych sponsorów.

Autor artykułu: YES

Śmierć w Boże Narodzenie

Tuesday, December 26th, 2000

W Boże Narodzenie, kilkanaście minut przed godziną 22, na oblodzonej szosie w Lubomierzu, renault clio kierowany przez szesnastolatka bez prawa jazdy, za to po dwóch piwach, wjechał w grupę kolędników. W wyniku poniesionych obrażeń wczoraj nad ranem zmarła w szpitalu 6-letnia dziewczynka. Trzech kolędników w wieku dwudziestu paru lat jest rannych.

Do zdarzenia doszło w środku ludnego osiedla gorczańskiego Lubomierza-Królewska Góra. Z pobliskich domów natychmiast wybiegli ludzie, którzy oderwali się od świątecznego stołu.

- Sprawcy wypadku, pochodzącemu z tego samego osiedla, groził lincz, cudem go wyrwałem z rąk ludzi – opowiada nadk. Marek Szczepański, komendant mszańskiej policji, którego oficer dyżurny wezwał na miejsce zdarzenia.

Dwóch funkcjonariuszy nie mogło sobie poradzić z rozwścieczonym tłumem. Komendant w ostatniej chwili wpakował 16-letniego kierowcę ,renówki” do swojego seicento i z piskiem opon odjechał z Królewskiej Góry.

Jak doszło do tragedii? W tym miejscu szosa była oblodzona. Młody, niedoświadczony kierowca wyjechał z bocznej drogi i na widok kolędników z gwiazdą zaczął gwałtownie hamować. Efekt był taki, że wjechał prosto na nich, a potem dachował. Chłopak zabrał auto ojcu, tłumaczył się, że wypił zaledwie dwa piwa i to by się zgadzało, gdyż badania na alkoteście wykazały tylko 0,27 promila.

Sprawca wypadku może mówić o podwójnym szczęściu. Za tydzień kończy 17 lat i wtedy odpowiadałby jak dorosły, a według zaostrzonego kodeksu karnego za tego rodzaju wypadek drogowy poszedłby siedzieć. Wczoraj po południu akta sprawy trzymał jeszcze komendant limanowskiej policji. Sprawca będzie odpowiadał przed sądem dla nieletnich.

Dziewczynka odwieziona w ciężkim stanie do szpitala zmarła wczoraj nad ranem. Jeden z kolędników ma złamaną nogę, drugi ranę szarpaną, a trzeci ogólne potłuczenia.
W Lubomierzu ludzie nie mieli świąt.

Autor artykułu: HSZ

20 małopolskich pielęgniarek spędzało święta w Urzędzie Wojewódzkim

Tuesday, December 26th, 2000

Małopolskie pielęgniarki, tak jak zapowiadały, spędziły święta na okupacjach i pikietach. Wczoraj w Krakowie spotkała się z nimi Bożena Banachowicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Przywiozła wiadomość, że związek wystąpi do sądu przeciwko posłowi Janowi Marii Rokicie. Powiedział on w programie telewizyjnym, iż pensje nie są jedynym źródłem utrzymania pielęgniarek, żyjących z prezentów otrzymanych od chorych.

Przewodnicząca związku wzięła udział w pikiecie pod Urzędem Wojewódzkim. Pielęgniarki co kilka minut wychodziły na przejście dla pieszych, aby blokować ruch.

- Myślę, że było tam około 200 osób – mówi Bogusława Drabik, wiceprzewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych Regionu Małopolskiego (według szacunków policji uczestników pikiety było o połowę mniej). – Poza tym 20 sióstr stale okupuje salę w Urzędzie Wojewódzkim. To strajk rotacyjny, więc wymieniamy się co 24 godziny, tak by każda z nas mogła też trochę pobyć z rodziną. Strajk trwa już dziewiątą dobę. Miałyśmy tu stół wigilijny, łamałyśmy się opłatkiem. W podobny sposób spędziły ten najważniejszy dzień roku siostry ze Szpitala św. Łukasza w Tarnowie i ze szpitala w Olkuszu.

Małopolskie pielęgniarki uważają, że posłowi Rokicie ,należy się” proces za to co o nich powiedział. Nie chcą się natomiast wypowiadać na temat strajku generalnego, który zapowiadała w Krakowie Bożena Banachowicz.

- Proszę pytać o to samą panią Banachowicz – mówi Bogusława Drabik. – O strajku generalnym nie możemy zadecydować w regionie. Zobaczymy też, co przyniosą środowe rozmowy pielęgniarek z rządem.

Autor artykułu: MP

Jubileusz Maratonu

Tuesday, December 26th, 2000

W tym roku minęło 35 lat działalności jednego z najbardziej znanych klubów w kraju z sekcją biegów narciarskich.

To własnie w Maratonie, bo o tym klubie mowa, pierwsze kroki stawiały reprezentantki kraju, uczestniczki olimpiad, mistrzostw Europy, świata, uniwersjad.

Kłopoty finansowe z którymi boryka się klub sprawiły, że na razie nie zdecydowano się na uroczyste podsumowanie minionych lat. A szkoda, bo jest co wspominać. Były takie lata w których dziewczęta z mszańskiego klubu były nie do pokonania w kraju. Medale w kategorii seniorek zdobywały jak na zawołanie. Dzisiaj pozostały tylko dobre wyniki w grupach młodziezowych. To jednak nie to samo…

Na bazie Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej przy Zakładach Artykułów Ściernych w Mszanie Dolnej powołano do działalności sportowej KS Maraton. Założycielami byli Mieczysław Armatys, Andrzej Miśkowiec, Stanisław Rataj. Początkowo działały sekcje: siatkówki, brydża, tenisa stołowego i narciarstwa zjazdowego. Dzisiaj nie pozostała żadna z nich…

Narciarstwo biegowe zaczęto uprawiać w mszańskim klubie dopiero dziewięc lat później – w 1974 roku. Przetrwało do dzisiaj, podobnie jak sekcja szachowa z mozolem prowadzona przez Mieczysława Magierskiego.

Pierwszym trenerem w sekcji narciarskiej był Adam Kasinski, który prowadził grupę utalentowanych dziewcząt z Niedźwiedzia. W tej miejscowości pracował jako nauczyciel wf. W grupie narciarek znajdowały się wówczas m.in. Michalina Maciuszek, Halina Górniak, Anna Wiatr, Józefa i Władysława Zapałówny oraz porębianki Zofia Liberda, Agata Misiura.

Zapoczątkowały one medalowe sukcesy klubu. Kasiński opiekował się biegaczkami do 1982 roku. Wówczas grupę przejął Stanisław Mrowca. Wśród nowym sportsenek pojawiły się m.in. Helena Ceklarz, Helena Mikołajczyk, Krystyna Liberda.
Dwa lata później na Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży Maraton pokazał się z dobrej strony.

W kolejnym sezonie podczas Mistrzostw Polski Juniorów i Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, mszański zespół wywalczył, aż pięć srebrnych medali i kilka brązowych. To był sygnał, że w kolejnych latach z Maratonem będą musiały się liczyć inne kluby.

Po wzmocnieniu zespołu przez dwie utalentowanego biegaczki – Teresę Rusnarczyk i Halinę Nowak nastąpiło pasmo sukcesów.

W 1987 r. Teresa na mistrzostwach kraju juniorów wywalczyla cztery złote medale, na wszystkich możliwych dystansach. Helena Mikołajczyk dwukrotnie stanęła na drugim miejscu podium, a Krystyna Liberda wywalczyła dwa brązowe krążki. Całe medalowe podium dla Maratonu! Do tego należy dodać jeszcze złoty medal w sztafecie 3x 5 km juniorek i brązowy w sztafecie seniorek. To pierwszy medal wywalczony przez mszańskie dziewczęta wśród seniorek. Rok 1988 był kolejnym w którym zespół nabierał doswiadczenia. Grupę podstawową wzmocniono o dobrze zapowiadajace się juniorki młodsze: Bernadettę Palac, Krystynę Kaletę i Beatę Kowal. Już rok później te dziewczęta w MPJ i OSM zdeklasują rywalki sięgając aż po 15 medali!

Sukcesy mszańskich biegaczek dostrzeżono w PZN. Stanisław Mrowca został powolany na stanowisko trenera kadry narodowej juniorek,

Marian Mrowca trenował w Niedźwiedziu, Marian Zembura w Porębie Wielkiej, Józef Skowronek w Kasinie Wielkiej, Piotr Florek w Koninie. W tym okresie sytuacja finansowa klubu była dobra. Na bazie Ośrodka Szkolenia Młodzieży do Maratonu spływala część środków z Resortu Sportu. Zakład patronacki, jakim było Inco służył transportem, bazą sportową, siłownią, hotelem, stołówką. Udostępniono także ośrodki wypoczynkowe w Mikołajkach, czy Augustowie, gdzie organizowano letnie zgrupowania.

Ale przyszedł rok 1990. Czas zmian politycznych i ekonomicznych.
- Skończyły się dotacje dla klubu z UKFiT, urzędu wojewódzkiego, a zakład patronacki – Inco zaczął się reorganizować. Wszyscy chwalący się świetnością mszańskiego sportu zaczęli się od narciarek odsuwać – mówi Stanisław Mrowca. – Widząc kłopoty finansowe klubu przekonywaliśmy dziewczęta, aby szukały sobie innej drogi dalszego rozwoju. Część z nich trafiła do Tytana Zakopane, WKS Zakopane i AZS AWF Katowice. Krystyna Liberda i Helena Mikołajczyk zaczęły uprawiać biathlon. Szybko odniosły pierwsze sukcesy. Po dwóch sezonach wywalczyły medale na mistrzostwach świata.

Tylko Teresa Rusnarczyk i Halina Nowak postanowiły do końca bronić barw Maratonu. Były wówczas czołowymi zawodniczkami w kraju. Nowak reprezentowała Polskę podczas Olimpiad w Albertville i Lillehammer. Sytuacja materialna zawodniczek, zresztą jak i całego sportu pogarszała się. Część naszych biegaczek zmieniła stan cywilny, część podjęła pracę zawodową, a narciarstwo pozostało w cieniu rzeczywistości. W tej sposób skończyła się kariera wspaniałej grupy, która w latach 1981- 1995 wywalczyła około 160 medali na krajowych i międzynarodowych arenach.

Maraton po raz kolejny z nowej grupy naborowej zaczął tworzyć drużynę gotową stawić czoła czołowym zespołom w kraju. Przy pomocy Władysławy Zapały, Zofii Liberdy, a potem Teresy Rusnarczyk – Piwowar rozpoczęto tworzenie grupy juniorek.

Trener Stanisław Mrowca, zmieniając pracę z Mszany Dolnej na Nowy Targ, dalej udzielał się w klubie jako trener koordynator. Niektóre szkoły ograniczyły szkolenie, niektóre jak chociażby SP nr 1 w Mszanie Górnej, dzięki Krzysztofowi Jaroszowi zaczęła uprawianie narciarstwa. Już wkrótce będzie o tej grupie głośno.

- Maraton nigdy nie zszedł z ogólnopolskiej areny – mówi Feliks Piwowar. - W trudnych czasach co prawda zmieniano grupy na młodsze, ale zawsze sięgaliśmy po medale. W latach 1994- 1997 sukcesy ze swoimi zawodniczkami z Niedźwiedzia odnosił Marian Mrowca. W tym czasie Aneta Bulik wywalczyła dwa złote medale w biegach indywidualnych, a Danuta Szczypta miała na swoim koncie aż 8 ogólnopolskich krążków. Zaczęły się wkraju liczyć również sztafety w składzie Bulik, I. Kowalczyk, Kępa, Szczypta oraz Szczypta, Kępa, Kuniczuk, Tromiczak. W latach 1996- 1997 zaznaczyły swoją obecność dziewczęta z Mszany Górnej. Renata Kępa była dwukrotną medalistką w biegach sztafetowych. Przed trzema laty prym wiodła i Bernadetta Niedźwiedzka z Koniny, który wywalczyła 6 medali na ogólnopolskich zawodach.
Czas Kowalczyk
- W 1998 roku kiedy do klubu udało się pozyskać po usilnych staraniach Justynę Kowalczyk z Kasiny Wielkiej, wspaniale biegającą przełaje, chociaż wcześniej nie mającej wiele do czynienia z nartami, Maraton po czteroletnich próbach zaczął zdobywać medale w biegach sztafetowych – mówi Marian Mrowca. - Justyna w kategorii młodziczek wywalczyła złoty medal w biegu indywidualnym zaskakując wszystkich. Sezon ten był i pełen innych miłych niespodzianek. Srebrny medal indywidualnie wywalczyła Ewelina Tromiczak z Mszany Górnej. Na drugiej pozycji przybiegła także sztafeta. Rok później nie było już wątpliwości. Mszańska sztafeta w składzie: Krystyna Węglarz, Małgorzata Sroka, Beata Mrowca i Katarzyna Gucia okazała się najlepsza w biegu młodziczek. Gucia do tego dorobku dołączyła jeszcze dwa medale.
Obecnie trzy dziewczęta Maratonu trenują i uczą sięw Szkole Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem, Kowalczyk jako najmłodsza biegaczka znajduje się w kadrze seniorek, a klubowi działacze po cichu liczą na odrodzenie się wielkiego Maratonu.

<a href=”http://toptrans.net.pl”>Transport Belgia</a> – Sprawdź nasze ceny.

Autor artykułu: Dariusz GRZYB

Poparcie dla małych

Friday, December 22nd, 2000

Komisja Sportu Rady Miasta Krakowa po raz kolejny dała się poznać z dobrej strony, podejmując wczoraj ważną uchwałę zmieniającą położenie małych, dzielnicowych klubów.

Przyczynkiem do podjęcia takich kroków była sprawa Dąbskiego, któremu skończyła się umowa użyczenia terenów miejskich po trzech latach od momentu jej zawarcia w 1996 r. Ponowne użyczenie nie byłoby możliwe w myśl przepisów, a jedyną możliwością prawną byłaby umowa użytkowania, co wiązałoby się z odpłatnością. Dąbskiego jak i wielu innych małych krakowskich klubów nie byłoby stać na płacenie kilku tysięcy zł. rocznie. Mogłyby więc być skazane na zagładę.

W tej chwili trwają prace nad nową uchwałą, umożliwiającą użyczanie terenów. Prezes Komisji Sportu Krzysztof Gurba zapewnił o poparciu Komisji dla nowych rozwiązań, a jego propozycja została przyjęta jednogłośnie. Nie widać przeszkód prawnych, by kluby mogły już niebawem korzystać z nowych uregulowań. Miejmy nadzieję, że nowe przepisy przygotowywane przez Wydział Skarbu wejdą w życie najszybciej jak się da.

Tak więc byt małych klubów nie będzie już zagrożony, co stałoby się w przypadku nie przyjęcia nowych rozwiązań – wiele klubów jest bowiem w podobnej sytuacji co Dąbski – kończą się im umowy o użyczeniu przez miasto gruntów. Warto podkreślić, że Dąbski działa na terenach gdzie obecnie się znajduje, nieprzerwanie od wojny. Prezes Józef Wlazło i towarzyszący mu członkowie klubu opuszczali posiedzenie w dobrych humorach.

Autor artykułu: Żuk