Nikt nie przypuszczał, że wczoraj mieszkańcom Nowego Sącza przyjdzie stoczyć z wodą kolejną heroiczną walkę o miasto. Z Kamienicą wygrali ludzie. Wodny żywioł Łubinki pokonał mieszkańców. W starciu Dunajca i sądeczan do wieczora był remis. Znajdująca się tuż za rogatkami miasta Piątkowa po raz trzeci w tym tygodniu została praktycznie zniesiona z powierzchni ziemi.
Kamienica, która we wtorek płynęła ulicami Nowego Sącza, wczoraj znów sięgnęła korony wałów podniesionych przez worki z piaskiem. W pośpiechu wzmacniano te umocnienia. Drzewa zaczęły blokować przepływ pod mostem 700-lecia i do walki ruszyli strażacy. Na specjalnej platformie, którą opuszczał nad fale potężny dzwig samochodowy, zeszli nad wodę, by zaczepić powrozy o pnie. Później, wisząc tylko na linach, cięli te drzewa na kawałki. Po godzinie żywioł został pokonany.
Niestety, wzbierający nurt Łubinki przeskoczył wały i trzeci raz zalał osiedla wzdłuż ulicy Tarnowskiej, zanim zdołali tam przemieścić się ratownicy.
Przeciekać zaczęły również wały wzdłuż Dunajca i została podjęta decyzja o przymusowej ewakuacji z rejonu ulicy Elektrodowej, gdzie, po zalaniu, dotarcie ratowników byłoby bardzo trudne.
Już trzecią w tym tygodniu tragedię przyżyli mieszkańcy Piątkowej. We wsi, uznanej już za praktycznie zniesioną z powierzchni ziemi, wodny żywioł znalazł wczoraj jeszcze domy oraz drogi do zniszczenia. Zmyty został także most, który odbudowano w nocy niemalże nadludzkim wysilłkiem ratowników dowodzonych przez Józefa Zygmunta. Groza w Piątkowej była tak wielka, że ratowanych oraz ratowników musiał ewakuować śmigłowiec Karpackiego oddziału Straży Granicznej.
Przez wczorajszy dzień i wieczór na Sądeczyznę wylewały się z chmur strugi wody. Prognozy meteo również nie były pomyślne dla regionu i jego mieszkańców.
Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK