Finał dla zuchwałych


Mistrz Polski – Magda Szarotka Nowy Targ – znalazł się w ósemce najlepszych klubowych zespołów Europy. Awans do finału Pucharu Europy nowotarżanie wywalczyli w Pradze, powtarzając ubiegłoroczny sukces. Jest to ogromne osiągnięcie zważywszy, iż górale byli jedynym amatorskim zespołem.

Mało tego nie posiadają własnej bazy sportowej. 40-tysięczne powiatowe miasto nie ma wymiarowej hali. Z kolei w nadającej się do tego celu hali lodowej, przez pół roku niewykorzystanej, brak wykładziny. Władze miasta już w ubiegłym roku obiecywały sprawienie wykładziny najbardziej medalodajnej dyscyplinie w mieście (cztery tytuły MP na sześć możliwych do zdobycia), ale… tylko obiecywały. Treningi i ligowe spotkania nowotarżanie rozgrywają więc w Lipnicy Wielkiej.

- Po cichu liczyliśmy na awans, ale obawialiśmy się Łotyszów i Niemców – twierdzi trener, Ryszard Kaczmarczyk. – Kluczowy w całym turnieju był pierwszy mecz z Kekavą. Dzięki zwycięstwu w ostatniej sekundzie w półfinale zmierzyliśmy się z teoretycznie słabszym rywalem. Miałem obawy, czy wytrzymamy kondycyjnie trudy turnieju. Obawy okazały się bezpodstawne. We wszystkich spotkaniach najlepsze mieliśmy trzecie odsłony. Wszystkie zakończyły się naszymi zwycięstwami. Po pierwszym meczu poczuliśmy się mocni psychicznie. Przekonaliśmy się, że mimo niekorzystnego rezultatu można w kilkanaście sekund odwrócić losy spotkania. Mieliśmy też w swoim składzie zawodników potrafiących strzelać gole. Dzioboń im trudniejszą miał sytuację, tym większe było prawdopodobieństwo zdobycia przez niego gola. Z kolei Staszel dzięki silnemu, precyzyjnemu i niesygnalizowanemu strzałowi w każdym momencie był ogromnym zagrożeniem dla przeciwnika. Świetnie też radziliśmy sobie w osłabieniu. Dobrze wkomponowali się w zespół zawodnicy Podhala Byli dużym wzmocnieniem zarówno w ataku jak i w obronie. Obaj bramkarze również na plus zaliczą ten turniej. Mamy nadzieję, że współpraca między klubami zaowocuje sukcesami na międzynarodowej arenie.

- Chciałem podziękować zawodnikom za ich trud i trenerowi za dobre przygotowanie zespołu – dodaje wiceprezes, Konrad Adamczyk. – Także wielkie “dzięki” składam działaczom i opiekunom drużyny: Pawłowi Luberdzie i Janowi Ossowskiemu, bez pomocy których wyjazd do Pragi byłby niemożliwy. Będziemy chcieli utrzymać skład na Sztokholm, a nawet go wzmocnić Bocheńskim, Wiśniewskim i Rusinowiczem, który z różnych względów nie mogli zagrać w Pradze. Pozostaje problem finansów. Liczę na dalszą współpracę z naszymi sponsorami – Zakładem Produkcji Jogurtów “Magda” i Urzędem Miasta. Mam także nadzieję, że dobre wyniki przyciągną nowych sponsorów.

Autor artykułu: sle

Comments are closed.