Upadłość im w oczy zagląda…


Do ok. 5 mln złotych może wzrosnąć dług zakopiańskiego SP ZOZ. Dotychczasowe, utrzymujące się na poziomie 3 mln zł zadłużenie placówki powiększyło się ostatnio o ok. 1 700 tys. zł. Szpital bowiem przegrał dwie sprawy w sądzie wniesione przez pracowników o wypłacenie trzynastek za 2000 r. oraz zwiększonych stawek dyżurowych. – Te dwie sprawy dla naszych finansów oznaczają katastrofę – mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej Grzegorz Markowski, dyrektor SP ZOZ w Zakopanem. – Wypłacenie przy takim zadłużeniu, w jednym roku, ok. 1700 tys. zł jest dla nas wysiłkiem, któremu możemy nie podołać. Jeszcze żyjemy, ale boimy się upadłości.

Jeszcze na wrześniowej sesji powiatowej dyrektor Markowski bardzo optymistycznie odmalował perspektywy zakopiańskiego szpitala: dyrektor przyznawał, że placówka jest zadłużona, ale powoli z zapaści Ze sprawozdania na koniec czerwca br. wynikało, że szpital przestał już zaciągać długi i zaczyna spłacać swoje zobowiązania. Wiele dyrektor Markowski obiecywał sobie (i radnym) po wprowadzeniu planu naprawczego dla zadłużonej jednostki: – Za rok o tej porze – mówił podczas wrześniowej sesji – gdy plan naprawczy zostanie wdrożony, nie tylko że nie będzeimy mieli żadnego zadłużenia, ale jeszcze wypracujemy zysk.

Minęło półtora miesiąca, a tu sytuacja zamiast się poprawiać, jeszcze się pogorszyła.

- Jesteśmy po rozprawie sądowej w sprawie wypłacenia zaległych pracownikom trzynastek za rok 2000. Przegraliśmy i teraz dokonujemy wypłat (powiększonych o zaległe odsetki). Łącznie jest to kwota 1 150 tys. zł.

- Chcemy wypłacić ją w 3 ratach, jeszcze w tym roku – wyjaśnia dyrektor Markowski. – Dziś rozpatrzone zostały pierwsze pozwy pracowników (wpyłnęło ich wszystkich 61) o zwiększenie stawek dyżurowych. Sprawę także przegraliśmy. Pracownicy zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego mają prawo żądać wyrównania do 3 lat wstecz. Z tego tytułu mamy do zapłacenia 250 tys. zł plus odsetki. Razem 500 tys. zł. Trwają negocjacje z lekarzami, by przesunąć termin płatności na rok 2002. Obydwa te obciążenia znacznie pogarszają naszą płynność finansową. Wszystko zależy teraz od wartości kontraktów na rok 2002. Boimy się upadłości, bo niestety, zadajemy sobie sprawę, że szpitali w Polsce jest zbyt dużo i już rozpoczął się w kraju proces ogłaszania przez szpitale upadłości. Musimy przetrwać, bo nie wyobrażam sobie, by Zakopane nie miało szpitala. Ale naprawdę, nie wiem, skąd wziąć pieniądze. Starostwo ich nie ma, a banki nie chcą nam udzielić kredytu, bo jesteśmy zadłużeni. A dostawcy nie chcą już nam dostarczać strzykawek, leków, bo nie możemy uregulować poprzednich zobowiązań wobec nich. Mamy tylko nadzieję, że w kraju będzie lepiej. Bo oszczędzać już nie mamy na czym.

Autor artykułu: HAK

Comments are closed.