Archive for January, 2001

Krakowscy działacze walczą pod siatką

Wednesday, January 31st, 2001

Siatkówka stała się w ostatnich latach bardzo popularna w naszym kraju. W najwyższych władzach Polskiego Związku Piłki Siatkowej, które ukonstytuowały się na poniedziałkowym posiedzeniu jest dwóch przedstawicieli Małopolskiego Związku Piłki Siatkowej – rezes MZPS Stanisław Litwin i Mieczysława Kuliga, którego wybrano na przewodniczącego Komisji Rewizyjnej PZPS.

- Odpowiadając na zapotrzebowanie wyrażane przez działaczy okręgowych związków na zjeździe, dokonaliśmy zmian w organizacji pracy zarządu PZPS – mówi Stanisław Litwin. – Weszli do niego przedstawiciele wszystkich 16 związków wojewódzkich, by mieli bezpośredni wpływ na pracę centrali.

Najważniejszą zmianą jest powołanie wydziału rozgrywek i obsady sędziowskiej, który przejmie od wydziału sędziowskiego sprawy obsady sędziów na poszczególne mecze. Ponieważ właśnie w wydziale rozgrywek najlepiej można oceniać na bieżąco wagę konkretnych spotkań i dostosować do okoliczności obsadę sędziów. Do pracy w tym zakresie dotychczasowego wydziału sędziowskiego wiele osób miało zastrzeżenia. Do zarządu nie został przez delegatów wybrany szef tego wydziału, Andrzej Kiszczak.

Wychodząc także na przeciw trudnej sytuacji klubów z niższych lig, wprowadzamy reformę II ligi, która powinna znacznie ograniczyć koszty przejazdów na mecze. Również sędziowie do prowadzenia tych spotkań wyznaczani mają być z najbliższych miejscowości. Zawodowa liga męska i wkrótce kobieca – poradzą sobie. Związek kieruje swoje zainteresowanie przede wszystkim na reprezentację. Mamy zamiar co najmniej utrzymć międzynarodową pozycję polskiej siatkówki. A z drugiej strony chcemy wzmocnić struktury terenowe związku, najbardziej odpowiedzialne za szkolenie młodzieży.

Autor artykułu: NO

Uwaga na siostry tenisistki!

Wednesday, January 31st, 2001

Czy o Krakowie można mówić, że w skali kraju stanowi najsilniejszy ośrodek kobiecego tenisa ziemnego? Zdecydowanie tak; wystarczy wymienić choćby Magdalenę Grzybowską, Katarzynę Strączy. A niedalekiej przyszłości głośno może być o siostrach Agnieszce i Urszuli RadwańskichÉ

Aktualnie Agnieszka (rocznik 1989) jest pierwsza na krajowej liście rankingowej w swojej kategorii wiekowej, natomiast Urszula (rocznik 1990) jest trzecia na liście ogólnopolskiej. Od grudnia ubiegłego roku obie zakwalifikowane zostały do grupy centralnego szkolenia PZT.

Agnieszka, z racji cech charakterologicznych, prezentuje tenis spokojny, chwilami wręcz pasywny, niektórzy mówią, że tzw. hiszpański, na ziemne korty. Urszula z kolei jest pełna energii, szybka, agresywna, idealnie czuje się na sztucznych nawierzchniach.

Trenują pod okiem swojego ojca, Roberta Piotra Radwańskiego, znanego przed laty zawodnika Nadwiślanu, mistrza i reprezentanta Polski. Jest on wdzięczny Górnikowi Wieliczka, bo dzięki przynależności do tego klubu, dziewczynki mogą bez przeszkód startować w zawodach.

- Planów mamy dużo, ale wszystko wiąże się z niebagatelnymi kosztami – mówi Robert Piotr Radwański. – Przykładowo jedna godzina treningowa w hali to koszt od 55 do 75 złotych. A średnio w tygodniu powinno się pracować do 14 godzin. W moim przypadku odpadają opłaty za trenera, które wynoszą 50 zł za jedną godzinę. A gdzie koszty sprzętu, przejazdów itp? Dlatego jestem szczęśliwy, że udało mi się znaleźć sponsora, który zdecydował się pomóc moim córkom. Jest z branży spożywczej, a zaczęliśmy współpracować od 1 stycznia tego roku. To były tenisista, teraz biznesmen, który lubi sport i rozumie, że jego uprawianie związane jest z ogromnymi kosztami. Wierzę, że go nie zawiedziemy.

Autor artykułu: BAT

Leszek Kuzaj – rajdowiec na rowerze

Wednesday, January 31st, 2001

Krakowskiego mistrza kierownicy – Leszka Kuzaja – spotkaliśmy niedawno na wyściguÉ kolarskim. Wicemistrz Polski obserwował w klubie Blue FM zmagania najlepszych specjalistów od dwóch kółek w Polsce. Czy obecność ,Kuziego” na takiej imprezie oznacza zmianę dyscypliny sportowej? Na szczęście nie.

- W twojej ankiecie personalnej wyczytałem, że lubisz dwukołowe pojazdy napędzane siłą mięśni ludzkich?

- Zdecydowanie tak. Kiedy dostałem zaproszenie na tą imprezę nie wahałem się ani chwili.

- Dużo czasu spędzasz w samochodach rajdowych. Czy rower służy ci do utrzymania dobrej kondycji?

- Staram się w miarę możliwości czasowych i pogodowych dużo jeździć na rowerze. To znakomity sposób na relaks i wypoczynek. Poza tym kilka kropel wylanego potu dobrze wpływa na samopoczucie i formę fizyczną.

- Oglądałeś na pewno trasę po której ścigali się najlepsi zawodnicy i zawodniczki w Polsce, co o niej sądzisz?

- Była krótka i trudna. Poza tym też nietypowa: uczestnicy walczyli również na schodach.

- No właśnie. Był tam taki karkołomny zjadz po schodach?

- Nie taki znowu straszny. Pokonywałem już ostrzejsze.

- Czy masz jakąś ulubioną trasę wokół Krakowa?

- Błonia, Kopiec Kościuszki i okolice. Kiedy wyjeżdżam z domu, robię sobie trzydziestokilometrową rundkę, starając się raczej od razu wyjechać za miasto.

- Wsiadasz na rower w każdych warunkach?

- Owszem zdarzyło się jeździć i w czasie deszczu. To nie jest jakaś szczególna przeszkoda.

- Wolisz jazdę po w miarę ubitych traktach, czy też terenowe wertepy?

- To zależy od nastroju. Są dni, kiedy mam ochotę poszaleć po lesie, bywają też i takie, kiedy wolę spokojniejsze warunki.

- Czym kierowałeś się przy wyborze roweru dla siebie?

- Wielkością ramy, ciężarem i jakością osprzętu. Cały układ musi wytrzymać intensywną eksploatację.

- Czyli twój zakup to był bardzo świadomy wybór?

- Długo i cierpliwie szukałem czegoś dla siebie, ale w końcu znalazłem.

Autor artykułu: Marek WICHER

Za mało śniegu na Uniwersjadę

Tuesday, January 30th, 2001

Podczas lutowej Uniwersjady w Zakopanem nie odbędą się zjazdy narciarskie. Powodem odwołania konkurencji jest brak śniegu.

Zjazdy narciarskie, podobnie jak pozostałe konkurencje alpejskie, zgodnie z planem miały odbyć się na Kasprowym Wierchu. Niestety, do tej pory w Kotłach Gąsienicowym i Goryczkowym zalega ok. 40 centymetrów śniegu – o pół metra za mało, by uruchomić wyciągi i rozegrać zawody.

Slalom odbędzie się na stokach Polany Szymoszkowej, natomiast zjazd został odwołany z powodu braku rezerwowej trasy spełniającej odpowiednie parametry.

Autor artykułu: ASz

W specjalnych strefach będzie gorzej

Tuesday, January 30th, 2001

Nieoficjalna konferencja zarządów specjalnych stref ekonomicznych, jaka obyła się ostatnio w Zakopanem, zwraca się do rządu o przygotowanie nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych.

Ustawa z 12 stycznia naruszyła interesy inwestorów działających w SSE i spowodowała, że prawo funkcjonuje wstecz, a rząd nie może dotrzymać swych zobowiązań, które stanowią część biznesowych kalkulacji.

- Nie byłby to wprawdzie pierwszy przypadek, kiedy rząd nasz zobowiązań nie dotrzymuje, – powiedział Krzysztof Krzysztofiak prezes Centrum Zaawansowanych Technologii, które zarządza krakowską specjalną strefą ekonomiczną, – ale wobec innych faktów może stanowić dla zagranicznych inwestorów bardzo niedobry sygnał.

Nowe przepisy zlikwidowały zwolnienia z podatku od nieruchomości w specjalnych strefach ekonomicznych co jest naruszeniem praw nabytych inwestorów. W niektórych przypadkach może to oznaczać sumy idące rocznie w miliony dolarów co zmienia w sposób dość istotny biznesplany firm.

- Rozmawiałem już z odpowiadającym za te sprawy w Krakowie, wiceprezydentem Tomaszem Szczypińskim i uzyskałem deklarację, że zarząd miasta zajmie się tą kwestią w pierwszej kolejności – stwierdził Krzysztof Krzysztofiak. – Nie mógł on jednak gwarantpwać, że miasto, stale cierpiące na brak gotówki, będzie respektować rządowe obietnice obecnie pozbawione ustwawowej podstawy.

Przepisy o podatkach lokalnych dotyczą także właścicieli terenów, które inwestorzy dzirżawią, lub które nie zostały jeszcze zagospodarowane. Tymczasem wszyscy ponoszą spore wydatki na infrastrukturę, a z powstałych urządzeń korzystają także samorządy terytorialne.

Autor artykułu: rtk

Małopolski Sejmik Regionalnych Towarzystw Kultury

Tuesday, January 30th, 2001

,Regionalizm przeżył się”. Tak mówi wielu, ale czy jest to prawdą, przecież tak chętnie słuchamy ,Brathanków”?

- W przededniu naszego wejścia do Uni Europejskiej rola Małych Ojczyzn zwiększa się. By nie zatracić tożsamości narodowej, by nasza kultura nie rozmyła się w pseudokulturze MacDonaldów musimy tym wytrwalej propagować rodzinne strony, czerpać siły z regionalizmu, a nie, odcinać się od niego – mówi ks. Władysław Pilarczyk, przewodniczący powołanej w 1999 roku Małopolskiej Rady Regionalnych Towarzystw Kultury.

W siedzibie Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej w Krakowie odbył się kolejny, połączony z tradycyjnym opłatkiem, wojewódzki sejmik Regionalnych Towarzystw Kultury. Zgromadził on miłośników ziemi: gorlickiej, bibickiej, żywieckiej, tarnowskiej, orawskiejÉ Rozmawiano o potrzebie współpracy ze szkołami, mediami, instytucjami turystycznymi, o konieczności porozumienia się z samorządami gminnymi, w końcu o ciężkiej sytuacji czasopism regionalnych obciążonych VAT. Promowano ,Regionalistę małopolskiego”, kwartalnik informacyjny i trzeci już tom obszernego rocznika ,Małopolska. Regiony – Regionalizmy – Małe Ojczyzny”.

- Chcemy być pismem regionalistów. Nie pragniemy konkurować z pismami naukowymi, ale pozyskanie środowisk naukowych jest dla nas bardzo istotne – zaznacza dr Edward Chudziński, redaktor naczelny rocznika.

I tak na łamach ,Małopolski” znaleźć możemy artykuły prof. Ryszarda Kantora, prof. Antoniego Podrazy czy dr Sylwestra Dzikiego. Niebawem grono piszących tam autorów zasilą inni specjaliści z dziedziny: muzealnictwa, etnologii, bibliotekoznawstwa, architektury. Redakcja pragnie bowiem rozpocząć cykl publikacji zapoznających czytelników z sylwetkami zasłużonych regionalistów, najpilniejszymi potrzebami polskiego krajoznawstwa, stanem literatury i prasy regionalnej.

Autor artykułu: Czar

Coraz więcej piwa, choć raczej nie bezalkoholowegoÉ

Monday, January 29th, 2001

W ciągu ostatniego dziesięciolecia sprzedaż piwa w Polsce wzrosła o 100 proc i wszystko wskazuje na to, że nasz rynek piwny jest najdynamiczniej rozwijającym się rynkiem w Europie. Od czasu, kiedy Władysław Gomułka przeciwstawiał słuszne, swojskie, piwo niesłusznej, kapitalistycznej, kawie (kto dziś pamięta, paskudną mieszankę pod nazwą ,Kolumbijka”?) zmieniło się tak wiele, że wyroby krajowych browarów reklamowane są przez zagraniczne gwiazdy kina. Słowem pełna Europa!

Badania opinii publicznej wskazują, że dziś po piwo sięga aż 18,5 mln Polaków i napój ten wypiera bardzo skutecznie alkohole mocne. Ogółem spożycie czystego alkoholu utrzymuje się na stabilnym poziomie, ale już w 1999 roku piwo zagranęło połowę tego rynku, udział wina spadł do 18 proc. a wódki do 32 proc. Oznacza to wzrost konsumpcji piwa do 58 litrów rocznie na mieszkańca, wliczając.

Wbrew kolejnym próbom jej zablokowania, reklama piwa ,bezalkoholowego” jest powszechnie tolerowana i społecznie akceptowana. Co więcej, realna cena piwa spada i wynosi około 80 proc. ceny sprzed pięciu lat.

W spożyciu na głowę mieszkańca plasujemy się więc na 6 miejscu w Europie i 13 na świecie. Nie dogonimy jednak długo Niemców, którzy piją okło 125 l. na osobę, USA -17 l. czy Wielkiej Brytanii ze wskaźnikiem 14 l.
W ciągu dziesięciolecia spożycie piwa w Unii Europejskiej spadło o 3 proc. Bardzo szybko rośnie sprzedaż piwa w Chinach co może wiązać się z ich strefami ekonomicznymi, gdzie upowszechnia się nowy styl zachowań, a w istocie, nowy sposób widzenia świata.

O dynamice rozwoju w znacznej mierze decydują dziś wielkie kompanie piwowarskie o światowym zasięgu. Wiąże się to nie tylko z utrzymaniem wysokiej jakości, ale może, w większej nawet mierze, ze skomplikowanymi problemami logistyki i ogroronymi sumami wydawanymi na reklamę, głównie telwizyjną.

Znaczenie logistyki i systemu sprzedaży widać na przykład w grupie Żywiec, gdzie powołano ostatnio nową spółkę pod nazwą ,Grupa Handlowa” z wyraźnie określonymi zadaniami.

Gdy przyjrzeć się wypowiedziom szefów browarów notowanych na giełdzie, łatwo dojść do wniosku, że czekają nas kolejne ,piwne wojny”. Większy przyrost sprzedaży możliwy jest właściwie tylko drogą przejęcia konkurencji. Grupa małoplksiego ,Strzelca” kierowana przez Adama Brodowskiego wiąże swoje ambicje z unowocześnionym browarem w Rybniku, ale jego firma i tak należy do przedsiębiorstw o znaczeniu regionalnym.

Tak naprawdę liczą się cztery firmy – Grupa Żywiec (Żywiec, EB, Warka, Heineken, Hevelius, Leżajsk, Tatra i inne), Kompania Piwowarska (Tyskie, Lech, Pilsner Urquel i Redds), Okocim z Carlsbergiem i BBRag (m.in. Van Pur i Kaiser). Grupa Żywiec ma ponad 30 proc. rynku, Kompania blisko 29, Okocim i Bragg po 6 – 7 proc. Pozostałe browary razem zajmują ok. 27 proc.

W roku 2000 najpopularniejszą marką (z udziałem w rynku 15,4 proc.) było Tyskie, co łatwo skojarzyć z udaną reklamą (Babiczką która pohazi z Chrzanowa), na trzecim miejscu trzyma się Lech (z reklamą sportową) i choć agencja AC Nielsen nie podaje nazwy piwa z drugiej pozycji, pożna postawić wiele, że jest to (jednym słowem) Żywiec.

Jeśli, jak zauważył rzecznik branży piwowarskiej Andrzej Długosz, jeszcze w 1998 roku na branżowe spotkania przyjażdżało 20 prezesów firm, to dziś jest ich kilkunastu a będzie wkrótce kilku. I wcale nie wiadomo, czy będą chcieli się ze sobą spotykać.

Autor artykułu: rtk

Shanties 2001 – już liczymy dni

Monday, January 29th, 2001

Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej Shanties 2001 obchodzi w bieżącym roku swoje dwudzieste urodziny. Przez lata festiwal zdobywał coraz większą sławę, prestiż, zaś do wawelskiej kei przybijały łajby z żeglarzami różnych narodowości. Dzisiaj krakowskie Shanties to jedna z większych tego typu imprez na świecie.

Gdy na finałowym koncercie 19 edycji festiwalu śpiewano ,Żegnaj nam dostojny stary porcie…”, dwanaście miesięcy jakie dzieliły nas od kolejnego spotkania szantymenów wydawało się wiecznością. Ta “udręka” dobiega już kresu, albowiem 22 lutego znów sala CK Rotunda wypełni się po brzegi, zaś na scenie pojawią się dobrze znane nazwiska. Andrzej Korycki, Mirosław Kowalewski, Ryszard Muzaj, Marek Siurawski to ludzie, których wytrawnym żeglarzom nie trzeba przedstawiać: to po prostu legenda polskiej sceny szantowej.

Czwartkowy (początek o godzinie 19.00) koncert wspomnień poprowadzi Jerzy Porębski.

W piątek czeka nas druga część szantowej powtórki (CK Rotunda, g. 19.00) oraz koncert współczesnej piosenki żeglarskiej (KS Korona, g. 19.00). W tym drugim zaprezentują się między innymi zespoły: Atlantyda, EKT Gdynia, Spinakery, Smugglers, Zejman i Garkumpel, a także zagraniczni goście. Nad całością czuwać będzie Marek Remiszewski.

Kolejny dzień – sobota 24 lutego – i kolejne punkty bogatego programu Shanties 2001. Już o 11.00 hala Korony wypełni się najmłodszymi wilkami morskimi. Edukacją dziatwy (jak zwykle zresztą) zajmie się niestrudzony Mirosław “Kowal” Kowalewski. Pięć godzin później z tej samej estrady płynąć będą słowa poezji żeglarskiej (prowadzący: “Kowal” i Andrzej Korycki), zaś o 21 rozpocznie się najpopularniejszy (tak mówią statystyki sprzedaży biletów) koncert Shanties. Szanty klasyczne i pieśni kubryku wykonywać będą największe sławy, że o Czterech Refach i Ryczących Dwudziestkach wspomnę. Z doświadczeń ubiegłych lat wynika, że to spotkanie kończy się późno w nocy lub w ogóle nad ranem, w czym duża zasługa prowadzącego – Marka Siurawskiego.

Sobotni program zawiera jeszcze jeden koncert: laureatów plebiscytu XX-lecia. Początek wyznaczono na godzinę 19.00, a na scenie w Rotundzie pokażą się między innymi Mechanicy Shanty oraz Broken Fingers Band.

Coroczne festiwale kończą dwa koncerty niedzielne. We wcześniejszym (g. 11.00) swoje pięć minut mają zawsze laureaci. Ten późniejszy (g. 17.00), nazywany niekiedy “finałowym”, to zbiór wszelkich festiwalowych perełek. Reżyserią ostatniego koncertu zajęli się ponownie członkowie zespołu Ryczące Dwudziestki, zaś przy ulicy Kalwaryjskiej zabrzmią dźwięki wydobywane przez krajowe i zagraniczne “podmioty” wykonawcze
Po zakończeniu Shanties 2000, prezes Krakowskiej Fundacji Sportu i Turystyki Hals pan Krzysztof Bobrowicz zapowiedział, że edycja 2001 będzie wyjątkowa. I taka być musi skoro w tym roku krakowski festiwal obchodzi okrągły jubileusz, a na bezkresnych oceanach trwają regaty The Race z udziałem polskiej załogi pod dowództwem kapitana Romana Paszke. To może być wyjątkowy rok także dla polskiego żeglarstwa.

Zaiste niezwykłe to, że tak wiele kilometrów od morskiego wybrzeża, już dwadzieścia lat spotyka się tak wielu ludzi, którym rytm życia wybijają pieśni żeglarskie. Do zobaczenia na Shanties 2001.

Program Shanties 2001
Czwartek, 22.02
g. 19.00, CK Rotunda – Koncert Wspomnień cz. 1.
Piątek, 23.02
g. 19.00, CK Rotunda – Koncert Wspomnień cz. 2.
g. 19.00, KS Korona – Koncert Współczesnej Piosenki Żeglarskiej.
Sobota, 24.02
g. 11.00, KS Korona – Koncert dla Dzieci.
g. 16.00, KS Korona – Koncert Poezji Żeglarskiej.
g. 19.00, CK Rotunda – Koncert Laureatów Plebiscytu XX-lecia.
g. 21.00, KS Korona – Koncert Szanty Klasycznej i Pieśni Kubryku.
Niedziela, 25.02
g. 11.00, KS Korona – Koncert Laureatów.
g. 17.00, KS Korona – Koncert Jubileuszowy.

Autor artykułu: Marek WICHER

Polak zginął w lawinie w Tatrach Słowackich

Monday, January 29th, 2001

Dwóch taterników z Krakowa przebywających w Tatrach Słowackich w rejonie Gerlacha porwała wczoraj lawina. 39-letni Janusz K. zginął na miejscu, 42-letni Piotr S. z wypadku wyszedł bez uszczerbku.

O godzinie 11.40 policja w Nowym Targu otrzymała informację o wypadku w rejonie Polskiego Grzebienia, przełęczy w Tatrach Wysokich po stronie słowackiej.

- Jeden z mężczyzn, którego lawina wyrzuciła na powierzchnię, zadzwonił z telefonu komórkowego na policję, a policjanci powiadomili nas – mówi Bartłomiej Olszański, pełniący wczoraj dyżur ratownik TOPR. Z Zakopanego na pomoc natychmiast wyruszył śmigłowiec Sokół z czwórką ratowników, lekarzem i dwoma psami lawinowymi na pokładzie.
- Akcję powinna przeprowadzić Horska Służba, czyli słowacki odpowiednik TOPR-u. Słowacy w tym samym czasie prowadzili jednak akcję lawinową w Tatrach Zachodnich, dlatego zwrócili się do nas z prośbą o pomoc – mówi Bartłomiej Olszański. Ofiarę lawiny odnalazł Piorun, pies lawinowy. 39-letni taternik niestety nie żył. Drugi nie doznał poważniejszych obrażeń, był jedynie wyziębiony. Został przetransportowany do szpitala w Popradzie.

- Lawina, która zasypała mężczyznę, mogła powstać z jednej ze śnieżnych poduch, nawianych ostatnio przez halny – mówi Bartłomiej Olszański.
Według Słowaków lawinisko miało kilkaset metrów szerokości.

Pomimo, że wyprawa Polaków skończyła się tragedią, na uwagę zasługuje rekordowo szybka akcja ratowników TOPR. Taternik został odnaleziony już po 25 minutach od momentu startu śmigłowca.

Mimo iż w Tatrach panuje pierwszy, czyli nieznaczny stopień zagrożenia lawinowego, ratownicy TOPR apelują o ostrożność. Oprócz występujących śnieżnych poduch, w wyższych partiach gór jest bardzo ślisko.

Autor artykułu: ASz

Redaktorzy z gimnazjum

Friday, January 26th, 2001

Wczoraj naszą redakcję odwiedzili młodzi dziennikarze z Gimnazjum w Moszczenicy. Chcieli przekonać się jak wygląda prawdziwa redakcja, przyglądali się pracy dziennikarzy. Sporo już o tym zawodzie wiedzą, bo od roku wydają swoją gazetę pt. ,Gimnazjonek”.

Kieruje nią ,redaktor naczelny” Ania Wszołek, która (podobnie jak w profesjonalnej gazecie) rozdziela pracę i decyduje o tym, które artykuły znajdą się w kolejnym wydaniu. Skład odbywa się na domowym komputerze jednej z redaktorek – Bereniki Lenard. To ona nadaje ostateczny kształt pisemku, które w przerwach między lekcjami czytają z wypiekami na twarzach gimnazjaliści. Mogą tam przeczytać o sobie, problemach szkoły i tym, co dzieje się w gminie. Nie brak tam humoru, a jest też miejsce dla początkujących twórców, którzy chcą podzielić się swoim talentem z Czytelnikami. Młoda redakcja idzie z duchem czasu i od niedawna ,Gimnazjonek” można czytać także w internecie.

- Z robieniem tej gazety wiążemy duże nadzieje na przyszłość, bo część z nas ma zamiar zająć się kiedyś na poważnie dziennikarstwem – opowiada Berenika Lenard. – Traktujemy to dodatkowe zajęcie jako możliwość samorealizacji, a poza tym jest to świetna zabawa.

Opiekunka samorządu uczniowskiego Władysława Morańda podkreśla, że grono pedagogiczne stara się nie ingerować w treść publikowanych w ,Gimnazjonku” artykułów. Polonistka ogranicza się do zrobienia korekty, czasem podpowie jak lepiej ,sprzedać” temat.

- Cieszymy się, że młodzież wykazuje się inwencją i nie próbujemy jej ograniczać – stwierdza Władysława Morańda.
Gdy przed rokiem rodził się ,Gimnazjonek” zespół redakcyjny tworzyły trzy osoby.

Dziś prócz Ani Wszołek i Bereniki Lenard redagowaniem pisma zajmują się także: Magda Wacławik, Ela Makowiec, Krysia Kucharczyk i Bartek Kijek.

Autor artykułu: szel