Archive for February, 2001

Umorzona naiwność

Monday, February 26th, 2001

Krakowski sąd umorzył w ubiegłym tygodniu kilka kolejnych spraw przeciwko byłym uczestnikom sieci piramid finansowych SkyLine oskarżonym o poświadczanie nieprawdy w bankowych dokumentach kredytowych. Sąd uznał, że szkodliwość przestępczego czynu była znikoma. Ma to istotne znaczenie dla ponad tysiąca osób z całej Polski, którzy mogą zostać objęci podobnym oskarżeniem.
Pod koniec ub. roku krakowska prokuratura sporządziła i skierowała do sądów 117 aktów oskarżenia przeciw uczestnikom piramid finansowych i zapowiadała kilkaset następnych. Oskarżeni, aby wejść w system piramidy SkyLine, pobierali kredyt w wysokości kilku tysięcy złotych. W bankach przedkładali nieprawdziwe oświadczenia co do przeznaczenia kredytu, twierdząc, że pieniądze z kredytu potrzebne im są na zakup towarów.
W styczniu Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia umorzył pierwsze postępowanie w tej sprawie, motywując decyzję m. in. niskim stopniem szkodliwości społecznej czynu. Od tego postanowienia odwołała się prokuratura, ale Sąd Okręgowy utrzymał je w mocy. Prawdopodobnie taki sam będzie los kolejnych aktów oskarżenia w tej sprawie. Dodać trzeba jednak, że podejmując decyzje o umorzeniu sąd sprawdza m.in., czy w wyniku działania poszczególnych oskarżonych nie zaistniała szkoda, a kredyty spłacono.
System gry SkyLine miał formę piramidy finansowej. Przed werbowanymi na specjalnych spotkaniach naiwnymi osobami roztaczano wizję szybkiego wzbogacenia się i uzyskania wysokich dochodów. Warunkiem przystąpienia do gry było wpłacenie ponad 2 tys. marek na konto niemieckiej firmy.
Ponieważ wiele osób nie dysponowało taką gotówką, organizatorzy pramidy doradzali im wzięcie kredytu na ratalny zakup towarów (garnków i mebli) w fikcyjnej firmie. W ten sposób uczestnicy gry poświadczali nieprawdę w dokumentach bankowych i narazili się na zarzuty prokuratury.
Śledztwo w sprawie pomysłodawców piramidy SkyLine prowadzone jest w krakowskiej prokuraturze od 1996 roku. Głównym organizatorom nie postawiono jeszcze zarzutów.

Autor artykułu: woko

Walczą o udział w Regions Cup Europa

Monday, February 26th, 2001

W sobotę i niedzielę rozegrane zostały mecze mające na celu wyłonienie kadry woj. małopolskiego, która będzie grała w eliminacjach na szczeblu krajowym, aby wyłonić reprezentację Polski na zawody Regions Cup Europa. W spotkaniach, w których również trofeum jest Puchar prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej Ryszarda Niemca mogą występować zawodnicy IV i V ligi oraz Wojewódzkiej Ligi Juniorów urodzeni po 1 stycznia 1980 r. W sobotnio-niedzielnych meczach spotkały się kadra Krakowa z jej odpowiednikiem z Małopolski Zachodniej oraz reprezentacje Tarnowa i Nowego Sącza.
Kraków – Małopolska Zach.
1:1 (1:0), w karnych 3:0
Bramki: Wasilewski 8 – Ciepichał 74 (karny). Sędziowali: jako główny Grzegorz Dubiel oraz Jerzy Gajewski i Jan Moskal.
Trener Krakowa Krzysztof Szopa desygnował do gry następujących zawodników: Kącik (Garbarnia) – Różański (Hutnik), Mazur, Łopata (obaj Wisła Kraków) – Ł. Kluska (Garbarnia), Wisła (Wisła), Bzukała (Garbarnia), Włudarz (Pogoń Miechów), Gawęcki (Świt Krzeszowice), Łuszczek (Cracovia). Po przerwie grali Krawiec, Kotowicz, Wąs (wszyscy Garbarnia), Pytel (Wisła) i Ziobro (Kmita Zabierzów).
Szkoleniowiec Małopolski Zach. Tadeusz Morgoł wystawił skład: Płatek (Kalwarianka) – Klimkosz (Fablok), Maciesza, Sibik (obaj Unia Oświęcim) – Kapera (Beskid Andrychów), Sieprawski (MKS Trzebinia), Dyrcz (Skawa Wadowice), Walczak (Beskid), Jończyk (Unia) – Mikołajczyk (Skawa), Ciepichał (Trzebinia) oraz Wiecheć (Skawa), Cygan (Fablok), Borowczyk (Brzeszcze), Duch, Szczybczak (obaj Bukowno) i Szwed (Unia).
Już w 8. min Łuszczek dograł do Wasilewskiego, który kąśliwym, technicznym strzałem pokonał Płatka. Stratę szybko chcieli odrobić goście, ale strzał po centrze poszedł obok słupka. W 33. min Bzukała z wolnego trafił w poprzeczkę. Przyjezdni mieli znakomitą okazję na wyrównanie lecz w 43. min po znakomitym podaniu Borowczyka Ciepichał spartaczył idealną sytuację.
W 58. min mimo optycznej przewagi gości Wisła z 28 metrów huknął w pełnym biegu tuż obok ,okienka”. Za chwilę po ataku z prawej strony Wąs dograł do Wasilewskiego, którego uderzenie znakomicie obronił Płatek. Wyrównanie padło w 74. min. Łopata sfaulował Wiechcia a karnego wykorzystał Ciepichał. Do zmiany rezultatu już nie doszło i były strzelane karne, w których znakomitą klasę wykazał Kącik, broniąc dwa ,wapna”, a przy jednym uratował go słupek. Dla krakowian skutecznie strzelali Wisła, Krawiec i Pytel. Krzysztof Szopa wyróżnił w swym zespole Kącika, Bzukałę, Łuszczka, Wisłę i Łopatę, natomiast Tadeusz Morgoł pochwalił Macieszę, Ducha, Borowczyka i Ciepichała.
Tarnów – Nowy Sącz 0:1 (0:1)
Bramka: Bogdański 35. Sędziowali: Tomasz Pilarski oraz Jan Marszałek i Ryszard Dynarowicz.
Tarnów: T.Sobota (Metal) – Fryś (Unia), Borowski, Gawłowicz (obaj BKS Bochnia) – Paw (Wolania Wola Rzędzińska), Babiarz (Błękitni), Pacura (Metal), Krauze (Unia), Okas – Pachota (obaj Okocimski), Kazik (Wolania). Po przerwie na boisku widziano: Matrasa (Unia), Kijowskiego, Lusłofina, Kurzawskiego (wszyscy Polan Żabno), Dogodę (Błękitni), Goryczkę (BKS), Wardzałę (Tarnovia) i Musiała (Wolania).
Nowy Sącz: Rutecki, – Bochenek, Kij, Trojan (wszyscy Start Sandecja) – Bogdański (Dunajec), Wesbir (Sandecja), Stawiarski (Biegoniczanka), Dryźlak (Poprad Rytro), Peciak – Michalik (obaj Sandecja), Kornacki (Grybovia). Skorzystano również z Żarnowskiego (Start Nowy Sącz) i Dywana (Kolejarz Stróże).
Gra była szybka, urozmaicona a oba zespoły walczyły z niesamowitą determinacją. Po wyrównanym meczu, w którym nie brakowało ładnych i przemyślanych akcji, zwycięstwo odnieśli goście. Stało się to za sprawą Bogdańskiego, który z wolnego po rykoszecie zapewnił sądeczanom udział w finałowym spotkaniu z Krakowem.

Autor artykułu: Wiesław KRAJ

Jaka jest cena władzy

Saturday, February 24th, 2001

Czy prawdą jest, że referendum w sprawie odwołania Rady Miasta w Nowym Sączu może nie wyjść poza wstępną fazę przygotowań, bo organizatorzy odstąpią od zamysłu jeśli Zofia Pieczkowska i Jan Budnik zastąpią w Zarządzie Miasta Ryszarda Nowaka i Andrzeja Muzyka, bo o tym mówi się już głośno – pytali wczoraj dziennikarze prominentnych członków ,Inicjatywy Sądeczan”.

Inicjatywa Sądeczan, powstała w reakcji na zdjęcie z obrad sesji Rady Miasta sprawy cofnięcia uchwały RM o sprzedaży Starej Sandecji. Ma ona na celu przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Rady. Wczoraj przedstawiciele kierownictwa Inicjatywy zaprosili dziennikarzy na specjalną konferencję prasową. Głównym tematem było przdstawienie ,Listu otwartego do mieszkańców Nowego Sącza”.

Spotkanie stało się jednak okazją do rozmowy o zdecydowanie szerszym charakterze. Odpowiedzi dziennikarzom drążącym nader bulwersujący temat handlu wymiennego, czyli przetrwania Rady za stołki w Zarządzie Miasta, członkowie Inicjatywy przeczyli, że ewentualności takiej nigdy nie brali pod uwagę.

Rozpowszechniane na ten temat wiadomości są ich zdaniem wymysłem albo dywersją. Na pytanie co z tym fantem począć, odpowiadali, że też będą chcieli się czegoś o tym dowiedzieć. Nie pozwolą, by na ich plecach ktoś chciał dojść do władzy.

Działacze ,Inicjatywy Sądeczan” są zaniepokojeni, że wielu sądeczan czuje się zastraszonymi ekonomicznie. Deklarując sypmatie dla ,Inicjatywy”, boją się oficjalnie udzielić jej dachu nad głową na prowadzenie biura mającego przygotować referendum.

Bardzo ostro podczas konferencji akcentowana była fatalna, zdaniem członków Inicjatywy, polityka gospodarcza obecnych władz miasta.

- Dobry samorząd skupuje ziemie na włodarzonym terenie nie zaś wyzbywa się tego co posiada – mówił rzecznik prasowy Inicjatywy Leszek Kopeć. – W sprawie przyszłości Starej Sandecji powinna zostać rozpisana giełda pomysłów. Teraz plac ten mógłby stać się parkingiem zaporowym dla centrum miasta, lub atrakcyjnym terenem rekreacyjnym.

Przypomniano także, że sądeczanie już raz w historii miasta dokonali składkowego wykupu tego co miejskie. W 1848 r., płacąc Cesarstwu Austrowęgierskiemu sporo grosza, utrzymali jako cenną wspólną własność zamek królewski. Może warto ten gest powtórzyć dziś w przypadku Starej Sandecji.

Dla ratowania budżetu, zamiast wyprzedaży majątku, lepiej byłoby wypuścić obligacje gminne, czego precedensy w kraju już istnieją.

Najmocniej akcentowano jednak obawy przed uzależnieniem przyszłości miasta i jego mieszkańców od obcego kapitału.

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Anonimowa opozycja

Saturday, February 24th, 2001

W pustych bańkach na mleko kolportowany był biuletyn, w którym zawarto szereg zarzutów pod adresem władz gminy Łososina Dolna. Do zredagowania pisma nikt się nie przyznaje, nawet trzyosobowa opozycja w Radzie Gminy odżegnuje się od jakiegokolwiek związku z tym oryginalnym przedsięwzięciem wydawniczym.
Biuletyn wprowadził zamieszanie w szeregach łosieńskich radnych. Podczas ostatniej sesji poświęcono mu sporo czasu.

- Nikt nie miał odwagi, by podpisać się pod tekstem – mówi wójt Stanisław Golonka. – To nie jest w porządku. Najwyraźniej komuś bardzo zależy, by skłócić mieszkańców gminy. A to pierwszy krok do kłopotów. Gdy w świat pójdzie informacja o tym, że panuje tutaj ferment, trudniej nam będzie starać się o dotacje i środki pomocowe na realizację inwestycji mających służyć nam wszystkim.

Trzyosobowa opozycja w Radzie Gminy zarzeka się, że nie ma nic wspólnego z biuletynem. Pisemko taką czy inną drogą do nich dotarło, nie oni jednak redagowali tekst, nie byli też inicjatorami jego powstania.

- Dziwię się tylko, dlaczego wójt tak ostro zareagował na fakt ukazania się tego biuletynu – mówi opozycyjny radny Tomasz Kosecki. – Widać w gminie nie brak ludzi, którym nie podoba się polityka obecnego Zarządu. Zresztą trzeba przyznać, że wiele zawartych w tym pisemku informacji bynajmniej nie rozmija się z prawdą. Trudno zaprzeczyć, że w ten rok wkraczamy z ponad milionowym deficytem, brakuje bowiem pieniędzy na sfinalizowanie budowy oczyszczalni ścieków. To są fakty, które wójt sam potwierdził na ostatniej sesji.

- Środki na ten cel zamierzamy pozyskać ze środków pomocowych – ripostuje wójt Golonka. – Ich otrzymania z pewnością nie ułatwią jednak podobne zabiegi siejące ferment w gminie. Zresztą, sprawy te rozumie zdecydowana większość radnych nastawionych na budowanie, nie destrukcję. Za budżetem w proponowanym kształcie głosowało 17 osób, trzy, z opozycji, były przeciw.

Biuletyn kolportowany w pustych bańkach na mleko i za pośrednictwem poczty zawierał jeszcze inne zarzuty. Była w nim mowa o złożonej przez wójta propozycji mianowania na dyrektora Zakładu Komunalnego byłego wicewójta gminy Gródek n.Dunajcem Władysława Skóbla – kolegi Stanisława Golonki.

- Wspomniałem o panu Skóblu, bo uznałem, że jest on dobrym kandydatem – wyjaśnia wójt Golonka. – Owszem, znamy się, bo zwykle samorządowcy z sąsiadujących z sobą gmin przy różnych okazjach się spotykają. Nie to jednak jest ważne. Prowadził on taki zakład w Gródku, teraz radni przegłosowali utworzenie podobnego ośrodka w Łososinie. Powstanie on na bazie byłego gospodarstwa pomocniczego dla rolników, które jakiś czas temu zlikwidowano, ponieważ praktycznie nie działało.

Byłem zwolennikiem takiego rozwiązania. Nikt natomiast nie wątpi w zasadność istnienia Zakładu Komunalnego. Ktoś przecież musi zajmować się sprawą śmieci. W ubiegłym roku wywieźliśmy 10 tysięcy worków z odpadami i śmieci z blisko pół tysiąca kontenerów. Pan Skóbel prawdopodobnie nawet nie wie, że podałem jego nazwisko mówiąc o osobie, która mogłaby prowadzić zakład. Prawdopodobnie poprosimy chętnych, by przedstawili nam wizję funkcjonowania tego ośrodka. Wygra najlepsza.

Autor artykułu: Paweł SZELIGA

Gorzałka przyszłością rolników

Saturday, February 24th, 2001

W Starostwie Powiatowym w Gorlicach z inicjatywy radnych z Komisji Rolnictwa odbyło się spotkanie rolników z przedstawicielami spółki AgroGlimar. Spółka już za kilk atygodni uruchamia Zakład Produkcji Pasz i Bioetanolu. Niebawem zacznie prowadzić skup zboża do podstawoej produkcji, czyli alkoholu – bioetanolu.

- Zakład jest już prawie gotowy i wkrótce rozpocznie się jego rozruch technologiczny – mówi Wojciech Pękala, przewodniczący Komisji Rolnictwa Rady Powiatu. – AgroGlimar potrzebuje bardzo dużo surowca żyta, pszenżyta, czy kukurydzy. Dopatrujemy się w jego działalności wspierania miejscowych rolników. Mieliby oni po założeniu grup producenckich odbiór surowca niemal pod samym domem.

Zakład w Kobylance obok podstawowej produkcji bioetanolu, który będzie mieszany z benzyną w Rafinerii Nafty Glimar SA wytwarzał będzie wysokobiałkowy granulat do pasz. Granulat będzie sprzedawany rolnikom, ale przede wszystkim mieszalniom pasz.

Przewiduje się, że na dobę będzie wytwarzanych około 25 ton paszy. Kobylańska spółka potrzebowała będzie zatem olbrzymich ilości surowca. Według analiz rolnicy z powiatu gorlickiego mogą zapewnić jedynie około 20 proc. niezbędnych do produkcji zbóż. Reszta będzie pochodziła z innych regionów kraju i zza granicy.

- Oczywiście cena skupu nie jest dla gospodarzy obojętna, podobnie jak ewentulana cena sprzedawanej paszy – mówi Pękala. – Jak twierdzą rolnicy około 400 zł za tonę żyta to jest dla nich minimum. Z kolei tona paszy w podobnej fabryce w Szkocji kosztuje 150 – 180 dolarów.

W Polsce są inne uwarunkowania, więc zapewne cena skupu będzie niższa. Ale spółka AgroGlimar musi na tym zarobić.

Gdyby strony biznesu się ze sobą dogadały, to być może rolnikom z biednych terenów Gorlic nieco ulżyłoby się w życiu. Mogliby profil swojej produkcji przestawić na wysokobiałkowe zboża. Pozostaje jednak otwarta do negocjacji cena skupu. A ten rusza już po pierwszych śniegach.

Autor artykułu: YES

Zapłacimy więcej za prąd

Friday, February 23rd, 2001

W marcu za prąd będziemy płacić więcej. W rejonie tarnowskim we wszystkich grupach taryfowych nastąpi wzrost opłat o 5 procent.

Kilka dni temu Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził korektę taryfy dla energii elektrycznej Zakładu Energetycznego Tarnów SA. Obecna taryfa obowiązywała od kwiatnia 2000 roku. W tym czasie – jak donosi Beata Boryczko rzecznik prasowy Zakładów Energetycznych w Tarnowie, nie były wprowadzane żadne podwyżki cen energii.
Jak każda podwyżka również i ta nie jest przyjmowana przez społeczeństwo bez żadnych komentarzy. Budżety domowe obciążone zostaną kolejnymi platnościami.

- Na podwyżkę cen wpływa nie tylko znacznie ją przekraczający poziom ubiegłorocznej inflacji, wynoszący ponad 10 procent, ale również wprowadzenie od 1 stycznia 2001 r. podatku od nieruchomości dla linii elektroenergetycznych, przesyłowych i rozdzielczych. Wysokość podatku została ustalona przez samorządy gmin na maksymalnym poziomie dopuszczalnym w ustawie. Zmiany te spowodowały znaczny wzrost obciążeń podatkowych spółki – wyjaśnia Beata Boryczko.

Autor artykułu: (KF)

O cztery punkty

Friday, February 23rd, 2001

Dwa ostatnie zwycięstwa koszykarzy Azotów Unii Tarnów nad Pogonią w Rudzie Śląskiej oraz Brokiem Słupsk w Tarnowie, sprawiły, że szanse tarnowian na awans do czołowej “ósemki” Lech Basket Ligi stały się znów realne.

Tarnowianie z 8 wygranymi spotkaniami zajmują aktualnie IX miejsce w ligowej tabeli, o jedno miejsce wyżej, z takim samym punktowym dorobkiem plasuje się dzisiejszy rywal ,Jaskółek” zespół Legii Królewskie Warszawa. Tak więc spotkanie w Warszawie będzie meczem o 4 punkty! W ostatnich spotkaniach reprezentanci stolicy ulkegli wysoko Brokowi Słupsk, z którym podopieczni trenera Konieckiego w świetnym stylu wygrali. Pokonali u siebie Pogoń, ale tarnowianie to samo uczynili na parkiecie rywala, przegrali z Anwilem, podobnie zresztą jak ,Jaskółki”.

- Wyjeżdżamy do stolicy po to aby przede wszystkim wygrać. Dobrze byłoby, aby udało się też odrobić 4 ,małe” punkty, po przegranym w I rundzie pojedynku we własnej hali taką właśnie różnicą. Jak zawsze analizujemy słabe punkty rywala, szukamy sposobów na ,oszukanie” przeciwnika – powiedział Arkadiusz Koniecki.
Szkoleniowiec Unii – zresztą nie tylko on – uważa, że po ustabilizowaniu składu, zespół zaczyna się coraz lepiej rozumieć i gra zdecydowanie lepiej. W tym tarnowianie upatrują szansy na sukces w stolicy.

Szkoleniowcy ,Jaskółek” i sami zawodnicy znają klasę przede wszystkim wyborowego strzelca Jerry Hestera. W ostatnim okresie do legionistów dołączył kolejny Amerykanin, dobrze blokujący i sporo zbierający pod koszem Ron Draper. Nie można zapominać o Rosparze i wciąż mającym ogromne możliwości Łopatce, czy wreszcie mimo 41 lat na karku, nadal skutecznym Wojciechu Króliku. Jeżeli jednak tarnowianie w meczu z Legią zagrają na takim poziomie jak w ostatnim pojedynku z Brokiem, powinni z Warszawy wrócić bogatsi o 2 punkty, a mając na uwadze aktualną sytuację w tabeli, praktycznie o cztery.

Autor artykułu: Roman KIEROŃSKI

Teraz województwo

Friday, February 23rd, 2001

Trzy najlepsze dziewczęta oraz trzech chłopców zapewniło sobie awans do Wojewódzkiego Turnieju Klasyfikacyjnego w tenisie stołowym. O prawo startu w WTK walczyli podczas eliminacji zorganizowanych przez Okręgowy Związek Tenisa Stołowego w Tarnowie oraz SP Olesno, w miejscowej szkole w Oleśnie.

Dziewczęta: 1. Ewa Kijak (LUKS Galaktyka Rudy Rysie), 2. Natalia Dziedzic (SKS SP Żegocina), 3. Edyta Dziedzic (UKS Żegocina), 4. Sylwia Domagała (PUKS Karolina Tarnów).

Chłopcy: 1. Łukasz Żytniewski, 2. Krystian Grudziński (obaj LUKS Galaktyka Rudy Rysie), 3. Maksymilian Baliga (UKS Olesno), 4. Janusz Osika (SKS SP Żegocina), 5. Mateusz Cichy (Orzeł Cikowice), 6. Sławomir Osika (SKS SP Żegocina).

Oprócz najlepszych zawodników z turnieju w Oleśnie, w WTK wystąpią również zajmujący wysokie lokaty w rankingu PZTS: Jadwiga Szynal (Tarnovia/Kolporter), Magdalena Konieczna (Wisła/Tankpol Szczucin), Marta Borowiec (LUKS Galaktyka Rudy Rysie) oraz: Tomasz Konieczny (Wisła/ Tankpol Szczucin), Arkadiusz Grudziński (LUKS Galaktyka Rudy Rysie), Grzegorz Gruchała i Radosław Łączyński (obaj UKS Olesno).

W WTK nie muszą już grać, posadający prawo startu w Ogólnopolskim Turnieju Klasyfikacyjnym: Małgorzata Kalawa, Wiktor Gniewek i Sławomir Kluzek (cała trójka z Tarnovii/Kolporter).

Autor artykułu: (kier)

Zgasło światło dla Cracovii…

Thursday, February 22nd, 2001

Konferencje prasowe organizowane przez Cracovię w ostatnich dwóch latach optymizmem nigdy nie napawały. Najstarszy polski klub żył na skraju nędzy, plan wyjścia z kryzysu poprzez związki z niemiecką firmą IVACO przez 3,5 roku ciągle był bliski finalizacji, ale też i zawsze w ostatniej chwili pojawiały się przeszkody, które nie pozwalały rozpocząć wspólnej inwestycji centrum handlowo-usługowego, połączonego z nowoczesnym parkingiem. Cracovia dwukrotnie dostawała od miasta zgodę na inwestycję, która po protestach różnych instytucji była wycofywana. Mimo to wolnymi krokami władze klubu zdawały się osiągać cel. Dopiero ostatnie ,starcie” z Episkopatem Polski spowodwało, że wiarę w uratowanie Cracovii stracili nawet najbliżsi jej ludzie.

W minionym tygodniu do klubu napłynęło pismo od inwestora, firmy IVACO, że w związku z niemożnością rozpoczęcia budowy zaplanowanego obiektu, z dniem 27 lutego firma budowlana wyprowadza się z terenu niedoszłej budowy, a w związku z tym rozebrane i wywiezione zostaną kontenery służące za tymczasową siedzibę władz Cracovii. W kontekście wcześniejszej rozbiórki starego budynku klubowego oznacza to, że ,pasy” nie posiadają żadnej siedziby, w której mogłyby prowadzić statutową działalność.

- To nie jest tak, że Ivaco chce nas postraszyć – mówi prezes klubu Andrzej Palczewski. – Władze firmy bardzo długo były cierpliwe, przez 3,5 roku pomagały nam, mimo że obietnice dotyczące wydania wszystkich niezbędnych pozwoleń na budowę nie zostały dotrzymane. Ale trudno im się dziwić, że ich cierpliwość się kończy, nikt nie chce wyrzucać pieniędzy w błoto. Tym bardziej, że ostatnie działania wojewody Masłowskiego nie pozostawiają wątpliwości, że Cracovia stoi na straconej pozycji w konflikcie, w który zaangażował się Episkopat Polski.

- O sporach własnościowych z siostrami norbertankami wszyscy zainteresowani sprawą wiedzą, ale dotychczas tajemnicą był fakt, że w sprawę zaangażował się Episkopat.

- Ta interwencja Episkopatu jest oczywiście związana z roszczeniami norbertanek. Ale bez względu na to, kto by za siostrami nie stał, z punktu widzenia prawa liczyć powinny się tylko fakty. A te wyglądają tak, że Cracovia na tych terenach jest od roku 1912. Norbertanki nie załatwiły praw własnościowych przed wojną, potem rzeczywiście mogło im być trudno dochodzić swoich praw w socjalistycznych realiach. Ale po roku 1990 takie roszczenia zostały zgłoszone i siostry otrzymały rekompensatę w postaci 51 hektarów ziemi w Luboczy i w okolicach klasztoru w Salwatorze. W księgach wieczystych jest czarno na białym zapisane, że teren dzierżawiony przez Cracovię jest własnością gminy. Siostry rok temu zapewniały, że przedstawią dokumenty, iż tamta rekompensata wynikała z innego tytułu, a część stadionu nadal im się należy. Tylko, że przez rok tych dokumentów nie były w stanie nikomu pokazać. W momencie, kiedy sprawą zajął się Episkopat, urzędnicy nie bacząc na obowiązujące w Polsce prawo robią wszystko, żeby sprawę budowy wstrzymać.

- Bez względu na wszystkie spory decydująca dla sprawy tej budowy miała być opinia Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego. A ta była dla Cracovii pozytywna.

- Po tej opinii inspektora wojewoda Masłowski miał wydać 13 lutego ostateczne zezwolenie na budowę. Skończyło się na tym, że w umówionym terminie wyjechał na urlop, a zastępujący go wicewojewoda Meysztowicz przyznał, że takiego zezwolenia nie ma. A nie ma go dlatego, bo Episkopat się na to nie godzi. To bezwzględne działanie Episkopatu doprowadziło Cracovię do zapaści. W tej sytuacji znamienne jest pytanie jakie w 1996 r zadał wizytującym go w Watykanie Polakom papież Jan Paweł II: A co tam w Cracovii? Czy ich stadion jest w tym samym miejscu?

- Odwoływanie się do autorytetu papieża w tej sprawie nie będzie miało większego znaczenia…

- Jesteśmy na skraju bankructwa, a właściwie to w roku 95-lecia istnienia już tym bankrutem jesteśmy. Jako prezes, robiłem wraz z zarządem wszystko, by dać klubowi podstawy materialnego bytu. Z racji tego, że jestem prezesem Cracovii, jestem nawet gotów błagać władze kościelne, by zrewidowały swoje stanowisko w sprawie najstarszego polskiego klubu. No bo co innego jeszcze mogę zrobić?

Autor artykułu: Janusz KOZIOŁ

Play off w hokejowej ekstralidze

Thursday, February 22nd, 2001

SKH Sanok – UNIA Dwory Oświęcim 0:8 (0:1,0:6,0:1). Bramki 0:1 Laszkiewicz – Wojciechowski (13), 0:2 Laszkiewicz (26), 0:3 Klisiak (28), 0:4 Laszkiewicz – Piątek (28), 0:5 Garbocz – Laszkiewicz (32), 0:6 Mucha – Horny – Wieloch (32), 0:7 Mucha – Wieloch – Horny (36), 0:8 Laszkiewicz – Piątek (52). Sędziowali Rzerzycha (Kraków) – Kubiszewski (Katowice) i Meszyński (Bytom). Kary: 20 (w tym dwie techniczne) – 12 (w tym dwie techniczne). Stan rywalizacji play off: 0:2.

UNIA: Brnio – Gonera, Cinalski; Piątek, Zamojski; Kłys, Czihal – M. Puzio, Parzyszek, Klisiak; L. Laszkiewicz, M. Garbocz, Wojciechowski; Wieloch, Muchas, Horny oraz Pohl.

Gospodarze przystąpili do meczu bez swoich czterech podstawowych zawodników (Zubik, Timka, Niemiec i Maślak). W mocno okrojonym składzie walczyli z Unią dopóki sił starczyło, czyli przez pierwszą tercję. Wówczas to szanse bramkowe mieli z jednej strony Burnat i Radwański, a z drugiej Wojciechowski i Parzyszek. Potem jeszcze groźnie strzelał Klisiak, ale bramka padła w najmniej spodziewanym momencie. W 13 min. obrońca SKH Gapa podał krążek Wojciechowskiemu, który skorzystał z prezentu wykładając go do strzału Laszkiewiczowi. Ten bez trudu pokonał Wawrzkiewicza. Chwilę później kapitalnie strzelał Secemski, ale trafił w poprzeczkę.

Druga tercja była koncertowa w wykonaniu mistrzów Polski, a SKH popełniało seryjnie błędy, które kończyły się utratą bramek. Świetnie grał Laszkiewicz, nie można było mieć żadnych pretensji i do jego partnerów. Sześć bramek w tej drugiej odsłonie spowodowało, że w trzeciej tercji Unia grała już na luzie, zadowalając się jednym trafieniem.

FORTUNA PODHALE Nowy Targ – GKS Tychy 1:3 (0:2,0:1,1:0). Bramki 0:1 Tabaka (Kotoński) 7, 0:2 Karatajew (Kwiatkowski) 10, 0:3 D. Adamcik (Kwiatkowski, Kuc) 22, 1:3 Biela (Jewitt) 42,. Sędziowali: Matuszak z Bydgoszczy oraz Szot i Madeksza z Sosnowca. Kary 20-24 min. Widzów: 2000. Stan play off 1:1.

PODHALE: Zborowski – Gretka, Sroka, Jewitt, Suvanto, Łyszczarczyk – Puławski, Piotr Gil, Różański, Zaręba, Witer – Marcińczak, Łabuz, Słowakiewicz, M. Zapała, T. Podlipni – S.Smreczyński, Paweł Gil, K. Zapała, Biela, Malinowski.

Przed meczem przeżyliśmy kolejny kabaret. 5 minut przed jego rozpoczęciem prezes Andrzej Głowiński dopisywał do składu obcokrajowców, którzy początkowo mieli nie wystąpić, gdyż nie mieli opłaconych kart transferowych. Równocześnie skreślił z protokołu zawodów Andrzeja Słowakiewicza. Ten jednak poprowadził zespół, mimo sprzeciwu ze strony Wieńczysława Kowalskiego. – Prezes straszył chłopców, że jeśli pojawię się w boksie to nie otrzymają wypłaty. Zawodnicy jednak murem stanęli za mną – powiedział Andrzej Słowakiewicz, który jednocześnie dodał, że nikt mu nie wręczył wymówienia z pracy.

W takich oto nie najlepszych nastrojach przystąpili górale do ważnego meczu. Od początku byli spięci, roztrzęsieni. Szarotkom po prostu nic nie wychodziło, motały się jak ryba w sieci. Goście też niczym nie zaimponowali. Ale skwapliwie skorzystali z prezentów gospodarzy. W siódmej minucie defenswy Podhala zapomnieli o Tabace, który samotnie stał przy słupku bramki Zborowskiego i z zimną krwią dobił krążek po strzale Kotońskiego. 3 minuty później bezpański krążek przechwycił Kwiatkowski i natychmiast oddał do Karatajewa, a ten dopełnił formalności. Szaroki atakowały, ale robiły to chaotycznie i niemrawo. Z kolei tyszanie, gdy tylko przechwycili ,gumę” natychmiast wybijali ją byle dalej od własnej bramki. Najlepszą sytuację w 13 min zmarnował Jewitt przegrywając pojedynek sam na sam z Kiecą. Zaś w 26 sek drugiej odsłony Różański w sytuacji 1:1 trafił w słupek. 51 sekund później ze zdobyczy bramkowej cieszyli się przyjezdni. Po strzale Kwiatkowskiego z niebieskiej linii lot krążka zmienił D. Adamcik i tym samym tyszanie wykorzystali liczebną przewagę. Od połowy drugiej tercji osiągnęli dość znaczną przewagę. Tylko doskonałej postawie Zborowskiego w bramce górale zawdzięczają w tej części gry stracili tylko jednego gola. Za to ostatnie 20 minut rozpoczęły Szarotki z mocnym akcentem. Po raz pierwszy na tafli pojawił się czwarty atak i Biela przepięknym strzałem pod pprzeczkę zmusił do kapitulacji Kiecę. Gospodarze do końca ,próbowali” zmienić niekorzystny rezultat, ale nie mieli koncepcji na sforsowanie defensywy gości.

KTH Krynica – POLONIA Bytom 6:4 (1:0, 3:1, 2:3). Bramki: Daniel Laszkieiwcz 16 i 54 min., Ślusarczyk 24, Słaboń 28, Ilavski 37, Grzegorz Piekarski 60. Sędziował Jacek Chadziński z Krakowa, Ryniak i Czech z Sanoka. Kary: KTH 6 minut, Polonia 8 minut. Widzów: 2500. Stan play off 1:1.

KTH: Jaworski – Preczek, Grzegorz Piekarski, Ślusarczyk, Słaboń, Daniel Laszkiewicz – Sokół, Mintel, Prima, Ilavski, Proszkiewicz – Piksa, Tyczyński, Urban, Voznik, Suchomski. W trzeciej tercji za Primę grał Cieślak).

Mecz wywołał duże zainteresowanie w Krynicy, ale nie zachwycił poziomem licznie zgromadzonych widzów. Pierwsza tercja bardzo chaotyczna, lekką przewagę uzyskało KTH i w 24 minz podania Preczka bramkę zdobył Laszkiewicz. Kilku dogodnych sytuacji gospodarze nie wykorzystali grając dwukrotnie w przewadze. Dobrze bronił w bramce Polonii Włodarczyk. Druga tercja lepsza w wydaniu KTH. Dał znać o sobie reprezentacyjny atak Ślusarczyka. Na 2:0 po podaniu Słabonia podwyższył Ślusarczyk. W 25 min po idealnym podaniu Primy, będąc sam na sam z bramkarzem Polonii nie wykorzystał sytuacji Proszkiewicz. W 28 minucie po podaniu Huba zdobywa Syposz kontaktową bramkę. I jest 2:1. Kryniczanie momentalnie zaatakowali w tej samej minucie Słaboń zdobya trzecią bramkę dla gospodarzy z podania Ślusarczyka. W 31 minucie idealną sytuację, będąc sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Ślusarczyk. W 32 minucie tylko poprzeczka ratuje KTH przed utratą bramki po strzale Sedlaka. W 37 minucie Ślusarczyk z własnej tercji podał do Ilavskiego, który przez połowę lodowiska ograł obrońców Polonii i będąc sam na sam z Włodarczykiem wykorzystał tą sytuację, podwyższając na 4:1.

W trzeciej tercji nieznaczną przewagę mają poloniści. Kryniczanie rozluźnieni prowadzeniem różnicą trzech bramek przy dobrej grze polonistów w ciągu trzech minut tracą dwie bramki. w 42 min bramkę strzela Sobera i w 45 min na 4:3 zmniejsza stan Syposz. W dalszym ciągu Polonia ma przewagę, kryniczanie ograniczają się do wybijania z własnej tercji krążka. W 54 minucie krążek wybija Włodarczyk, ale wprost na kij Laszkiewicza, a ten do pustej bramki zdobywa piątą bramkę. W 55 minucie z podania Huba na 5:4 zdobywa Kuźniecow. 30 sekund do końca meczu Polonia wycofuje bramkarza, wprowadzając do gry szóstego zawodnika w polu. Kryniczanie wykorzystują tą sytuację, przejmując krążek tak we własnej tercji, Ślusarczyk podaje do Grzegorza Piekarskiego, a ten ustala wynik końcowy na 6:4.

Stoczniowiec Gdańsk – GKS Katowice 5:1 (1:0, 1:1, 3:0). Stan rywalizacji play off 1:1.

Autor artykułu: Ja, Stefan Leśniowski, DG