Archive for March, 2001

Na razie bez kolejek

Thursday, March 29th, 2001

Emeryci i renciści urodzeni w 1934 roku mogą odbierać już we wszystkich oddziałach banku PKO BP rekompensaty za pracę w warunkach szkodliwych. Od poniedziałku ruszyła pierwsza w tym roku tura wypłat.

Rekompensaty należą się emerytom i rencistom, którym w latach 1991-1992 niesłusznie odebrano dodatki za pracę w warunkach szkodliwych. Rekompensaty otrzymają też pracownicy budżetówki zatrudnieni od 1 lipca 1991 roku do czerwca 1992. W tym okresie nie zrewaloryzowano im pensji. Mimo że na wybranie ustawowych pieniędzy renciści i emeryci mają pięć lat, najwięcej chętnych zgłasza się zazwyczaj w pierwsze dni.

- W poniedziałek wypłaciliśmy ponad osiemdziesiąt rekompensat. Można pobierać je we wszystkich okienkach kasowych, nie ma więc dużych kolejek – mówi Tadeusz Tryba dyrektor I oddziału PKO BP w Tarnowie. – Aby pobrać zaległe pieniądze wystarczy wziąć ze sobą dowód osobisty z wpisanym Peselem. Rekompensaty może pobrać też osoba krewna lub znajoma uprawnionego. Wystarczy, że okaże dowód uprawnionego oraz poręczenie na papierze.

W ubiegłym roku pierwsze wypłaty trafiły do osób urodzonych pomiędzy 1920 a 1933 rokiem. W trzech oddziałach PKO BP w regionie odebrało je blisko dziewięć tysięcy osób. W tym roku planowanych jest kolejnych siedem tur wypłat, tym razem dla osób urodzonych pomiędzy 1934 a 1940 rokiem.
Uprawnieni do pobierania rekompensat są powiadamiani przez ZUS. Wynoszą one średnio około trzech tysięcy złotych.
Pieniądze mogą odbierać także prawni spadkobiercy. Potrzebne jest do tego prawomocne orzeczenie sądu.

Autor artykułu: (pach)

Wojna o władzę

Thursday, March 29th, 2001

Grupa radnych powiatu dębickiego złożyła wniosek do Prokuratury Rejonowej o popełnieniu przestępstwa przez starostę Tadeusza Kamińskiego. Pod wnioskiem podpisali się prawie wszyscy członkowie komisji rewizyjnej. To kolejny etap wielkiej wojny o władzę nad powiatem.

Spór zaczął się przed rokiem. Już wtedy radny Stanisław Wąsik próbował przekonać kolegów, by nie udzielić zarządowi absolutorium z wykonania budżetu za 1999 rok. Nie doszło jednak wtedy do większego zamieszania. Konflikt zaostrzył się kilkanaście dni temu. Wtedy to grupa radnych podpisała się pod wnioskiem o odwołanie starosty. Do urzędu wkroczyli członkowie komisji rewizyjnej. Rozpoczęła się drobiazgowa kontrola dokumentów. Radnych interesowało dosłownie wszystko. Skontrolowano prawie każdy dokument, na którym widniał podpis starosty.

Dla ,ludzi” Kamińskiego sprawa jest prosta.
- Opozycja za wszelką cenę chce sięgnąć po władzę. Posuwają się do różnych metod, nawet do szantażu. Przed kilkoma dniami jeden z radnych opozycji zaproponował staroście, że jeśli w dniu 23 marca do godziny 12.00 złoży dymisję, to sprawa nie trafi do prokuratury – twierdzi jeden z nich. – Starosta nie ugiął się i sprawa ujrzała światło dzienne.
We wniosku radni napisali: ,É istnieje przypuszczenie fałszowania kart drogowych, wykorzystywania stanowiska do osiągnięcia korzyści majątkowej przez starostę powiatowego”.
Komisja rewizyjna nie dołączyła jednak żadnych dokumentów. Dlaczego?
- Odpowiedź jest prosta, nic nie znaleźli – mówią ludzie starosty.

Opozycja liczy, że uda się przekonać radnych i za kilka dni (5 kwietnia odbędzie się sesja Rady Powiatu) odwołać Kamińskiego i w jego miejsce powołać Józefa Chudego, wójta poddębickiej gminy Czarna. Rozważane są też inne kandydatury m. in. byłego wicewojewody tarnowskiego Jana Pieniądza oraz wójta Brzostka Leszka Bieńka.
- Byłem jednym z tych, którzy podpisali się pod wnioskiem o odwołanie starosty. Komisja rewizyjna zgromadziła niezbite dowody przeciwko staroście. Szczegóły zostaną ujawnione jednak na najbliższej sesji Rady Powiatu. Wiemy, że ludzie z otoczenia starosty robią wszystko, by spacyfikować opozycję. Jestem przekonany, że po ujawnieniu wniosków komisji rewizyjnej radni powiatowi staną ponad podziałami partyjnymi i odwołają Kamińskiego – zapewnia radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej Stanisław Skawiński.
Opozycja twierdzi, że w ostatnich latach niewiele się w powiecie dzieje. Przykładów niekompetencji starosty jest ponoć wiele m. in. rosnące bezrobocie, błędy w polityce inwestycyjnej.
Rządzący powiatem mówią o tym niechętnie.
- Najlepszym komentarzem w tej sytuacji byłby brak komentarza. Zarzuty kompromitują po prostu wnioskodawców. To nieczysta gra polityczna prowadzona przez niektórych radnych. Komisja rewizyjna za wszelką cenę próbowała znaleźć jakiegoś ,haka” na starostę. Kontrolowano dosłownie wszystko od kart drogowych, sprawdzenia bilingu rozmów telefonicznych, po budowę mostu w Straszęcinie – mówi sekretarz starostwa Stanisław Malinowski.
Urzędnicy starostwa nie chcą o tym rozmawiać. Według nich praca urzędu jest sparaliżowana, gdyż cały czas mają ,na karku” członków komisji rewiyzjnej. Non stop żąda się od nich dodatkowych dokumentów, stąd opóźnienia w załatwianiu bieżących spraw.

Autor artykułu: Mirosław KOWALSKI

Historia jednego przystanku

Thursday, March 29th, 2001

Kto by pomyślał, że przystanek autobusowy może stać się przyczyną sporu pomiędzy władzami, a mieszkańcami części Osiedla Młodych. Władze Gorlic, przystanek koło ,Matizolu” zlikwidowały, ludzie uznali to za samowolę samorządu.

- Nikt z nami nie skonsultował tej decyzji – mówi mieszkaniec osiedla Bronisław Augustyn. – A dla nas, szczególnie osób starszych, ów przystanek miał pierwszorzędne znaczenie. Wielu chorych, upośledzonych, miało łatwiejszy powrót do domów ze szpitala, przychodni, aptek, poczty, banków, do których dojście na piechotę jest dla nich niemożliwe. Uważam, że sprawy tego typu powinny być podejmowane po zasięgnięciu opinii najbardziej zainteresowanych czyli społeczeństwa.

Bój o przystanek trwał od sierpnia 2000 roku do 14 marca roku bieżącego. Dla przywrócenia użytkowanego przez 30 lat przystanku trzeba było wykonać szereg odwołań, bezpośrednich wyjaśnień.

Bronisław Augustyn sporządził nawet specjalne kaledarium wydarzeń. Ujął w nim wszystkie pisma, listy i wystąpienia, jakie w sprawie przystanku wysłano ze Starostwa Powiatowego, wydziałów Urzędu Miasta, od specjalistów i prywatnych ludzi do instytucji, które pozostawienie lub likwidację spornego miejsca pod ,Matizolem” uznać miały.

- 14 marca odbyła się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli Dyrekcji Dróg Publicznych w Krakowie, na czele których stał inżynier Krzysztof Łata i wówczas ostatecznie zapadła decyzja, że przystanek autobusowy być tu musi – stwierdza pan Bronisław. Jesteśmy pełni wdzięczności dla mądrej i rozważnej Dyrekcji Dróg Publicznych w Krakowie, za jej bezstronną, obiektywną i roztropną decyzję i tą drogą składamy jej pracownikom serdeczne podziękowania.

Dziękujemy też wszystkim, radnym, zarządowi osiedla i mieszkańcom, którzy wspierali nas w słusznej sprawie.

Autor artykułu: bit

HELENA Nowy Sącz

Thursday, March 29th, 2001

Adres: 33-300 Nowy Sącz. Ul. Klonowa 19, tel. (018) 443 – 04 – 00 lub 0602 12- 87- 34 (Władysław Janik).
Prezes: Władysław Janik. Trener: Wiesław Wójsik. Kierownik drużyny: Jan Filip.

Bramkarze: Dariusz Filipek (78), Sebastian Pędzich (80), Rafał Głąbiński (83)
Obrońcy: Artur Bydłoń (77), Tomasz Fritz (65), Rafał Klok (74), Tomasz Jęczmyk (75), Mateusz Gancarczyk (85), Tomasz Dziubanowski (82), Piotr Ziemnik (83).

Pomocnicy i napastnicy: Krzysztof Górowski (73), Mariusz Krzak (72), Jacek Klok (76), Paweł Zaryczny (71), Dariusz Bodziony (83), Marcin Chronowski (84), Łukasz Filipek (75), Paweł Krzyżak (74), Bogdan Janczyk (83), Robert Buchała (76), Dariusz Migacz (84).
Nikt nie przybył. Ubył: Tadeusz Olchawa (wyjazd za granicę?)

Autor artykułu: DG

Europejscy uczniowie

Thursday, March 29th, 2001

Barwne korytarze, ścieżki dydaktyczne, miasteczko ruchu drogowego, czy też wprowadzenie w I klasie szkoły podstawowej nauki języka niemieckiego to część efektów, jakie przyniósł program Sokrates – Comenius realizowany w Szkole Podstawowej im. Św. Jana z Kęt w Limanowej, wespół z podobnymi placówkami w Niemczech i Anglii.

Nauczyciele z partnerskich szkół gościli w Limanowej. Wizyta stała się okazją do podsumowania dwuletnich osiągnięć w realizacji założeń programowych.

Według informacji przekazanej przez dyrektora SP nr 4 w Limanowej Haliny Golonki, udało się zrealizować główne założenia programu Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji Sokrates – Comenius.

- W celu lepszego poznania się w limanowskiej szkole podstawowej powstał film ilustrujący codzienną pracę placówki, specyfikę lokalnego środowiska i kulturę Polski – powiedziała dyrektor Halina Golonka. – Trafił on do partnerskich szkół w Anglii i Niemczech. Wzajemne kontakty nauczycieli realizujących program sprawiły, że również pomiędzy uczniami zawiązały się przyjaźnie podtrzymywane obecnie korespondencyjnie.

Jednym z głównych założeń programu jest integracja uczniów różnych narodowości. Jednym, ale nie jedynym. To także podniesienie bezpieczeństwa na drogach, zapobieganie przejawom przemocy. W Limanowej sporą część programu już zrealizowano. Temu mogli przyjrzeć się goszczący w szkole nauczyciele z Nienhagen i St. Helens.

- Kładziemy duży nacisk na pielęgnowanie naszej kultury – powiedział dyrektor niewielkiej angielskiej szkoły Kevin Cooney. – Jest to istotne w związku z wszechobecną kulturą amerykańską. To, co tworzy obecnie płaszczyznę pomiędzy naszymi partnerskimi szkołami, to duże zainteresowanie dzieci muzyką. Tutaj zostaliśmy zainspirowani barwnością i wielkością szkolnych korytarzy.

Chcielibyśmy też stworzyć centrum informatyczne, podobne do limanowskiej pracowni komputerowej, dzięki któremu nasi uczniowie mogliby mieć internetowy kontakt ze swoimi polskimi i niemieckimi rówieśnikami.
W angielskiej szkole prowadzona jest w ramach programu współpracy nauka języka polskiego.

- Już pierwsze spotkania nauczycieli naszych szkół partnerskich przyniosły wiele realizowanych obecnie pomysłów – stwierdził Andreas Piesch z Niemiec.

Przedstawiciele partnerskich szkół zauważyli, że limanowska podstawówka może być wzorem dzięki dotychczasowym osiągnięciom w rozwoju systemu edukacji. Współpraca samorządów partnerskich miast Limanowej i Wathlingen przyczynia się w znaczący sposób do wspólnych kontaktów SP nr 4 ze szkołą w Wathlingen – Nienhagen.

Autor artykułu: rm

Szkolna koszykówka

Wednesday, March 28th, 2001

Zakończyły się zmagania w koszykówce chłopców w ramach Krakowskiej Olimpiady Młodzieży – Gimnazjada. Najlepiej spisały się szkoły z Nowej Huty, które zajęły dwie pierwsze lokaty.

W finałach wystartowało osiem zespołów, które grały w dwóch grupach. Z każdej awansowały dwie do półfinałów. Oto wyniki spotkań: Grupa A – Gimnazjum nr. 39 – Gimnazjum nr. 18 67:30, Gimnazjum nr. 39 – Gimnazjum nr. 32 52:28, Gimnazjum nr. 39 – Gimnazjum nr. 9 37:30, Gimnazjum nr. 9 – Gimnazjum nr. 18 59:60, Gimnazjum nr. 9 – Gimnazjum nr. 32 53:36, Gimnazjum nr. 32 – Gimnazjum nr. 18 34:61.

1. Gimnazjum nr. 39 3 6 156:88

2. Gimnazjum nr. 18 3 5 151:160

3. Gimnazjum nr. 9 3 4 142:133

4. Gimnazjum nr. 32 3 3 98:166

Grupa B: Gimnazjum nr. 45 – Gimnazjum nr. 20 20:0, Gimnazjum nr. 45 – Gimnazjum nr. 33 60:38, Gimnazjum nr. 45 – Gimnazjum nr. 1 48:24, Gimnazjum nr. 1 – Gimnazjum nr. 20 56:29, Gimnazjum nr. 1 Gimnazjum nr. 33 37:34, Gimnazjum nr. 33 – Gimnazjum nr. 20 74:24.

1. Gimnazjum nr. 45 3 6 128:62

2. Gimnazjum nr. 1 3 5 117:111

3. Gimnazjum nr. 33 3 4 146:121

4. Gimnazjum nr. 20 3 2 53:150

Półfinały: Gimnazjum nr. 39 – Gimnazjum nr. 1 80:13, Gimnazjum nr. 18 – Gimnazjum nr. 45 39:61.

Mecz o I miejsce: Gimnazjum nr. 39 (Nowa Huta) – Gimnazjum nr. 45 (Nowa Huta) 31:50, o III miejsce: Gimnazjum nr. 1 (Śródmieście) – Gimnazjum nr. 18 (Krowodrza) 39:37.

Autor artykułu: bk

Dyplom na dwa kraje

Wednesday, March 28th, 2001

Na uczelniach technicznych zachodniej Europy, w tym zaprzyjaźnionych z polskimi szkołami Niemiec, brakuje kandydatów. Chętnie witani są tam studenci z Polski, pod warunkiem, że znają język i mają zapał do pracy naukowej. Wczoraj w krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej odbyło się spotkanie informacyjne na temat możliwości studiowania w Niemczech.

W spotkaniu wzięli udział goszczący w Krakowie przedstawiciele wyższych uczelni technicznych m.in. z Aachen, Cottbus, Freiberga, Magdeburga, Mińska i Bremy, które zawarły z AGH porozumienia o współpracy.

- Nie chcę nadużywać słów, więc nie powiem o znaczeniu historycznym, ale naprawdę trudno przecenić rolę tych rozmów – mówi rektor AGH prof. Ryszard Tadeusiewicz. – Mówimy o wejściu do Unii, o Europie bez granic. To, co dziś się wydarzyło, jest właśnie krokiem w stronę takiej Europy. Chcemy wykorzystać fakt, że po naszej stronie granicy jest zdolna, chętna, dobrze umotywowana młodzież, a po drugiej – uczelnie wyposażone w najświeższe technologie i dysponujące wolnymi miejscami.

- Oferta niemieckich uczelni jest bardzo szeroka – mówi prorektor ds. kształcenia prof. Bronisław Barchański, od lat współtworzący międzynarodową współpracę AGH. – Dodatkowym jej plusem jest możliwość studiowania w języku angielskim. Co roku kilkudziesięciu naszych studentów wyjeżdża kształcić się u zachodnich sąsiadów. Podstawę wiedzy zdobywają na pierwszych latach studiów w AGH, końcowe semestry studiów zaliczają w Niemczech i, jeśli wystarczy im wytrwałości, uzyskują podwójny dyplom. Na rynku pracy jest to nie lada atut, gdyż właśnie na takich specjalistów czekają międzynarodowe korporacje.

Przeszkodą dla polskich studentów w kształceniu się za granicą pozostają wciąż wysokie koszty utrzymania się w krajach zachodnich. Pomóc może tu Niemiecka Centrala Wymiany Akademickiej DAAD, która w przyszłym roku ufunduje ok. 300 różnego rodzaju stypendiów dla studentów i młodych naukowców z Polski. Pomocny w uzyskaniu stypendium DAAD jest list zapraszający studenta lub naukowca, wystawiony przez niemiecką uczelnię współpracują ze szkołą polską.

Informacje na temat warunków przyznania stypendium DAAD można uzyskać w warszawskim biurze organizacji pod nr telefonu (0-12) 617-48-47, 616-13-08

Autor artykułu: MP

Podpisy o rozwód partii z budżetem

Wednesday, March 28th, 2001

Z dwudniowym opóźnieniem Platforma Obywatelska w Małopolsce rozpoczęła akcję zbierania podpisów przeciw ustawie o dodatkowym finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa. W całej Polsce trwa ona od niedzieli, u nas przełożono ją z powodu kiepskiej pogody. Platforma chce zyskać podpis 500 tys. Polaków. – To ma być jedynie forma nacisku społecznego na Senat, a nie rozpoczęcie drogi legislacyjnej – wyjaśnia Grzegorz Stawowy z krakowskiej Platformy.

Politycy-ojcowie Platformy uważają, że proponowany, ustawowy zapis o dodatkowym finansowaniu partii z budżetu państwa jest krzywdzący, bo sięga do kieszeni podatników. Inicjatorzy takiego rozwiązania tłumaczą, że lepsze związki partii z budżetem niż z biznesem, bo te drugie już w samym założeniu rodzą korupcję. Posłowie przegłosowali w takim kształcie ustawę o ordynacji wyborczej, teraz wszystko zależy od senatorów.

Platforma Obywatelska nie jest i nie chce być partią – a więc i tak nie mogłaby sięgnąć do państwowej kiesy. Organizując akcję, zamierza stworzyć społeczne lobby mające wpłynąć na stanowisko Senatu.

- Już w czwartek i piątek rozdawaliśmy ludziom plakaty i materiały informacyjne. Ale akcję zbierania podpisów pokrzyżowała nam pogoda. Zainaugurowaliśmy ją we wtorek. Tak jak w całym kraju potrwa do 5 kwietnia. – mówi Grzegorz Stawowy z Okręgu Krakowskiego. – Na razie podpisy zbierane były w siedzibie Platformy przy ul. Marka 22, bo w taką pluchę trudno rozstawić stoliki i rozłożyć na nich papiery.

Kto chce poprzeć stanowisko Platformy wystarczy, że na specjalnym formularzu napisze imię i nazwisko, a obok złoży odręczny podpis. Nie trzeba numeru dowodu ani innych danych, bo to nie inicjatywa mająca mieć skutek prawny. Organizatorzy akcji liczą na podpis 19 tys. krakowian. Również w trzech innych małopolskich okręgach – nowosądeckim, tarnowskim i obejmujących ziemie zachodnie województwa, ludzie Olechowskiego, Tuska, Płażyńskiego wczoraj wyruszą na ulice.

Autor artykułu: KaK

Kto widział napastników?

Tuesday, March 27th, 2001

Mimo, że tarnowska prokuratura umorzyła już dawno postępowanie w sprawie napadu na kobietę w centrum miasta, jej mąż postanowił na własną rękę szukać sprawców.

Sprawą zainteresował znanego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, który zjawił się wczoraj w Tarnowie. – Uważamy, że nie wyczerpano wszystkich możliwości śledztwa. Mamy potwierdzone wiadomości, że region byłego województwa tarnowskiego to teren działania niewielkich gangów i band. Tutaj właśnie popełniane są przez nich bardzo brutalne przestępstwa. – wyjaśnia detektyw – Wszystko wskazuje na to, że w tym przypadku też mieliśmy do czynienia z niewielką grupą brutalnych bandytów. Tutaj nie ma mowy o wyrafinowanych przestępstwach. Oni działali co prawda prymitywnie, ale szybko, zdecydowanie i brutalnie.
Napad, którego wyjaśnienia podjął się warszawski detektyw, miał miejsce 31 lipca 2000 roku na placu Bohaterów Getta w Tarnowie. Teresa M., która chwilę wcześniej wybrała z pobliskiego Prosper Banku sporą kwotę (chodzi o 230 tysięcy złotych) została zaatakowana przez dwóch mężczyzn. Jeden potraktował ją gazem z ręcznego miotacza, a drugi wyłamując palca, zabrał torebkę. Obydwaj zbiegli.

Policja wszczęła w tej sprawie śledztwo, ale mimo przesłuchania świadków, a nawet okazania im osób odpowiadających rysopisom, napastników do dzisiaj nie udało się ująć. Stało się tak pomimo telefonów od anonimowego informatora, który dysponował informacjami na temat sprawców napadu. Po jego informacjach policja udało się odnaleźć, zakopaną nad Wątokiem, torebkę. Ekspertyza potwierdzła, że była to ta sama torebka, w której kobieta przenosiła pieniądze.

Obecnie w Tarnowie sprawą zajmuje się ekipa prywatnych detektywów z Warszawy. Istotnym tropem jest portet pamięciowy jednego ze sprawców. Mężczyzna ów miał ok. 165-170 centmetrów wzrostu. Włosy krótkie, ciemny blond. W momencie napadu ubrany był w ortalionową czerwoną kurtkę. Na razie nie udało się odtworzyć szczegółowego portretu drugiego z poszukiwanych. Wiadomo, że był to potężny mężczyzna (ok. 190 cm wzrostu).

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ustalono już jedną z osób mających bezpośredni związek z napadem. Mąż napadniętej oraz detektyw deklarują wysoką nagrodę dla osoby, która pomoże ustalić sprawców. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że tydzień przed napadem małżeństwo M. otrzymało telefoniczną informację, że są obserwowani i o tym, iż ktoś przygotowuje na nich napad. Wiadomość jednak zlekceważonoÉ

Autor artykułu: (J)

Fałszywe alarmy…

Tuesday, March 27th, 2001

Od początku roku tarnowscy strażacy zanotowali już 14 fałszywych wezwań do pożarów. Podobnych dowcipów w ubiegłym roku było 65.

- Czasami ktoś nudzi się na przystanku, podchodzi do budki telefonicznej i wykręca alarmowy numer 998 – informuje kpt. Piotr Szpunar rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tarnowie.
Niektórzy zawiadomienie strażaków o fałszywym pożarze traktują jako dobrą zabawę.
- Ponosimy z tego powodu ogromne straty finansowe. Czasami wyjeżdża jeden wóz bojowy, czasami kilka. A przecież, kiedy strażacy jadą do fałszywego pożaru, może wybuchnąć pawdziwy pożar, dojść do tragedii – podkreśla kpt. Szpunar.

Pierwszą barierę dla dowcipnisiów stanowi oficer dyżurny. Zadjąc pytania o miejsce pożaru, numer telefonu i nazwisko dzwoniącego może się zorientować, czy zgłoszenie jest prawdziwe. Jeśli dzwoniący nie odpowie i rozłączy się, zgłoszenie jest mocno podejrzane. Podobnie, gdy dyżurny usłyszy w słuchawce, w tle rozmowy, głośną muzykę i radosne ludzkie głosy
Straż pożarna ma obowiązek przyjąć i sprawdzić, każde zgłoszenie o pożarze czy wypadku.

Autor artykułu: (JAS)