Nowotarska Telewizja Kablowa dostanie od miasta Nowy Targ pożyczkę, którą spożytkuje na wprowadzenie nowej usługi: taniego i stałego dostępu do Internetu. Radni na ostatniej sesji upoważnili Zarząd Miasta do udzielenia takiej pożyczki. Jednak niezupełnie jednomyślnie.
Przewodniczący Wydziału Organizacyjnego, który w imieniu Zarządu Miasta referował uchwałę wyjaśnił radnym dlaczego NTvK ubiega się o pożyczkę w samorządzie, a nie w banku. – Wymagany jest zastaw zbywalny, a telewizja ma niewielki zastaw do natychmiastowej sprzedaży – tłumaczył. Pożyczkę z miejskiej kasy określił jako najprostszą formę sfinansowania potrzebnego przedsięwzięcia tuż po dofinansowaniu w postaci objęcia kolejnych udziałów przez miasto – posiadacza większości udziałów.
Bardzo entuzjastycznie do całego przedsięwzięcia podszedł radny Janusz Kawka. – Zastępowanie telewizji satelitarnej mogłoby doprowadzić NTvK do bankructwa – powiedział w trakcie dyskusji. – Z pobieżnych wyliczeń wynika, że opłaty będą wynosić około 2zł 70 gr za całą dobę stałego i szybkiego dostępu do Internetu. Ta inwestycja jest tak samo ważna, jak inwestycja w potencjał ludzi młodych – chwalił “kablówkę” przytaczając jednocześnie przykład drenażu mózgów uciekających z Nowego Targu do większych miast.
Sprzeciwił się natomiast radny Jędrysko, który nie negował trafności inwestycji, ale nie godził się na udzielenie pożyczki. W zamian zaproponował nową uchwałę, by “kablówce” udzielić gwarancji kredytowej. Dał przykład korzystnego kredytu w Banku Przemysłowo-Handlowym, a półżartem powiedział obstającemu za uchwałą Marcinowi Ozorowskiemu by doradził żonie wejście w spółkę z “kablówką” (Ozorowski jako członek Zarządu Miasta nie mógłby tego zrobić osobiście. – Nie wiem Leszku czy ty już pracujesz w BPH? – odciął się zagadnięty.
Nie ustawał w bronieniu nowej inwestycji radny Kawka. – Jest pusty segment na rynku. Jeśli teraz zajmie go kto inny, spółka może zbankrutować. A telewizja pokazała się już jako wiarygodny partner, kiedy stojąc na skraju bankructwa pożyczyła od miasta pieniądze. Zwróciła je, a spółka wypracowuje zysk.
Głos zabrał oburzony radny Andrzej Fryźlewicz. – Dlaczego dla mieszkańców bloków mają być takie luksusy, kiedy np. na ulicy Św. Anny leży niewykorzystany ruraż? – zapytał. Odpowiedział mu Stefan Majerski, zdumiony że radny wprowadza znowu podział na stare i nowe miasto. – A przecież nowe miasto zapłaciło tak samo za gazyfikację, a ma ją tylko stare – dał przykład niestosowności wprowadzania podziałów.
Uchwała jednak mocno podzieliła radnych. Poparło ją 11 członków rady, 9 było przeciw przy 5 wstrzymujących głos. Miasto udzieli pożyczki i tani Internet będzie.
Autor artykułu: rap