Archive for July, 2001

“Śklany świat” Janiny Jarosz

Friday, July 27th, 2001

Do16 sierpnia w galerii Politechniki Krakowskiej “Stara Polana” w Zakopanem prezentowana jest wystawa malarstwa na szkle Janiny Jarosz Walczak “Mój śklany świat” .


Na wystawie w galerii “Stara Polana” przy ul. Nowotarskiej w Zakopanem prezentowanych jest 50?siąt obrazów na szkle o różnej tematyce, namalowanej tradycyjną techniką góralską.
- Wystawa ta w pewnym sensie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba ? żartuje autorkaobrazów. – Początkowo wystawę w tej galerii miałam zaplanowaną w przyszłym roku, ale terminy się zmieniły i wystawa jest teraz. Wystawa została podzielona tematycznie na trzy części: sakralna, gdzie są sceny biblijne, jest namalowana Matka Boska stanu wojennego, wypadków poznańskich z 1956 roku jak i portrety świętych. – Namalowałam również z okazji stulecia krzyża na Giewoncie specjalny obrazek – mówi Janina Jarosz.


Druga tematyka to obrazki obyczajowe czyli: zwyki, polewacka, kolędnicy i andrzejki. Tutaj autorka, co rzadko się zdarza w obrazkach, zaprezentowała dzieci przedstawiające zwyczaje góralskie. Trzeci temat to obrazki pasterskie i zbójnickie.


- Jest obrazek jak się owce strzygą i jak niedźwiedź napada na kierdel owiec – mówi Janina Jarosz Walczak. – Pokazuję w swojej twórczości jak to się kiedyś polowało na Podhalu. Na koniec jako ewenement są dwa obrazki takiej wiecie, pornografii góralskiej, pokazanej tak ładnie, że nic nie widać, a wszystkiego można się domyślić. Jest więc obrazek jak umywają się piękne panny, dziewki pod siklawą, a juhasi spozierają na nie z daleka. Dziewki zasłonięte szmatkami a mimo to pięknie wyszły – cieszy się malarka.


Wystawa prezentowana jest w trzech izbach, tematycznie rozdzielona. To jest ludowe malowanie na szkle – mówi Janina Jarosz – w tej technice są pewne zasady, które trzeba zachowywać. Jest pewna symbolika, nie maluje się na szkle pejzażu. A jeżeli już, to jak to się mówi: na dywanie od góry do dołu, a nie tworzy się tzw. głębi. Celowo i z rozmysłem kontynuuję tradycje malowania na szkle – ocenia autorka – ale oczywiście dopracowałam się i własnego stylu co etnografowie już zauważyli.


Janina Jarosz – Walczak urodzona w 1950 roku w Zakopanem jest związana z góralską tradycją ludową, jej sztukę plastyczną i literaturą. Poezję uprawia od 1969 roku, a na szkle maluje od 1975 roku. W obrazach artystki oprócz tradycyjnych podhalańskich kolorów utrzymanych w odcieniach ciepłej czerwieni, błękitu i żółci, śmiało ze sobą zestawionych, oddzielonych ciemnobrązowym lub czarnym konturem, uwidacznia się tendencja do nadania malowidłom ogólnej tonacji brązów zieleni i fioletów. Artystka ma w swoim dorobku twórczym wiele wystaw indywidualnych i zbiorowych zarówno w kraju jak i zagranicą (Norwegia, Rosja, Słowacja, Japonia, Niemcy, Kanada i Francja). Dla własnej przyjemności gra na gęślach i piszczałce.

Autor artykułu: AN

Rozmowy limitowane

Friday, July 27th, 2001

Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Chrzanowie już nie mogą bez ograniczeń korzystać z telefonów w pracy. Decyzją komendanta powiatowego w niektórych telefonach zablokowano wyjścia na miasto. Ograniczono też telefonowanie na numery zaczynające się od zera.
Zarządzenie dotyczy Komendy w Chrzanowie, a także komisariatu w Trzebini. W tych dwóch jednostkach rachunki były ponoć najwyższe. Ograniczeń nie wprowadzono natomiast w komisariatach w Alwerni i Libiążu.

- Decyzja została podjęta w ostatnich dniach. Chodzi o oszczędności. Miesięczne rachunki za telefony stacjonarne w komendzie i komisariatach sięgają kwoty kilkunastu tysięcy złotych. Np. za czerwiec było to 13 tys. zł. Przy obecnych trudnościach finansowych, z jakimi boryka się Policja, to kolosalna kwota. Do tej pory nie zalegamy z rachunkami, ale nie wiadomo, co będzie dalej ? usłyszeliśmy od zastępcy komendanta powiatowego w Chrzanowie, Stanisława Bodeckiego.
St. Bodecki poinformował nas, że policjanci nadal mogą dzwonić ?na miasto? i na numery telefonów zaczynające się od zera, tyle że z pokojów kierowników, naczelników i komendantów. Wcześniej muszą jednak wpisać do specjalnego zeszyt informację, gdzie i w jakiej sprawie telefonują. Za rozmowy prywatne trzeba teraz płacić z własnej kieszeni.
Dodajmy, że chrzanowska Komenda dysponuje także trzynastoma służbowymi telefonami komórkowymi. Z służbowych komórek korzysta komendant i jego dwaj zastępcy oraz szefowie komisariatów. Ponadto telefony komórkowe pozostają w dyspozycji pięciu naczelników sekcji: kryminalnej, dochodzeniowo-śledczej, przestępczości gospodarczej, prewencji, ruchu drogowego. Służbową komórkę ma również zastępca naczelnika sekcji dochodzeniowo-śledczej oraz rzecznik prasowy.

- Miesięczny abonament, który płaci Komenda za jeden służbowy telefon, wynosi 70 złotych. Ponadto na służbowe komórki ustalono limity rozmów (od 20 do 50 zł miesięcznie). Jeśli dysponujące służbowymi telefonami osoby przekroczą te limity, wówczas płacą za rozmowy z własnej kieszeni ? wyjaśnia rzecznik prasowy, komisarz Adam Bębenek.

Autor artykułu: Agnieszka Filipowicz

Woda zamiast turystów

Thursday, July 26th, 2001

Wczoraj w południe dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, Wojciech Gąsienica Byrcyn ogłosił na terenie parku stan pogotowia przeciwpowodziowego. Dziś pracownicy TPN mają wstępnie oszacować straty, jakie wyrządziły ulewy w górach.


- Wczoraj burmistrz Zakopanego ogłosił stan pogotowia dla miasta, tak więc dyrektor Byrcyn, ponieważ park jest na terenie miasta, również był obowiązany taki stan wprowadzić – wyjaśnia Stanisław Mielczarek, zastępca dyrektora TPN. – Wszyscy leśniczy w związku z tym zostali zobowiązani do przekazywania informacji o wszelkich zagrożeniach związanych z podniesionym poziomem wód w potokach. Do czwartku też mamy oszacować wstępne szkody. Teraz nasze działanie ogranicza się do stosowania środków zapobiegawczych w postaci spuszczania wody tam, gdzie woda płynie całą szerokością drogi, czy szlaku.


Najgroźniej na terenie TPN wygląda sytuacja w Kośnych Hamrach. Tam woda wdarła się do osiedla i zalała m.in. leśniczówkę oraz oczyszczalnię ścieków, co grozi skażeniem wód.


Zalanych jest i podmytych wiele szlaków w Tatrach, a wszystkie stawy tatrzańskie wylały z brzegów, tak więc nie można wokół nich przejść. Najgorzej jest nad Morskim Okiem.
- W górach pusto, ale nie ma się co dziwić! Kto przy takiej pogodzie pójdzie w góry? – pyta Jan Krupski, pracownik Informacji TPN. – Na szlakach zamiast turystów jest woda, np. wodospad Siklawa płynie teraz 10-metrowym korytem, a normalnie ma 2 metry. Zalany jest też ścieżka w dolnej części doliny Roztoki, którędy odbywa się transport żywności do schroniska w Pięciu Stawach.

Autor artykułu: HAK

Jak przed czterema laty

Thursday, July 26th, 2001

Choć powódź z 1997 roku zaznaczyła się wyższymi stanami wód, niektórzy przyrównują obecny stan do tego sprzed czterech lat. Padające cyklicznie rzęsiste deszcze powodują coraz większe zniszczenia. W dwóch powiatach ogłoszono stan alarmowy. Wczoraj odpowiedzialnym za to służbom trudno było nawet oszacować straty, zwłaszcza że na noc z wczoraj na dziś przewidywane były następne opady. I zniszczenia.


Na terenie powiatu nowotarskiego ogłoszono stan alarmowy. Ucierpiała prawie każda miejscowość. Na pytanie, gdzie panuje najgorsza sytuacja, dyżurny oficer straży pożarnej w Nowym Targu odpowiada: – Wszędzie!


Do godziny 16 strażacy interweniowali 55 razy.
- Co z tego, że wypompowujemy wodę, jak za pół godziny jest to samo! Zdarza się i tak, że strażacy wypompowują przez kilkadziesiąt minut, a stan wody nie obniża się. Aby sytuacja poprawiła się, muszą opaść wody gruntowe – mówi oficer dyżurny. Największe zagrożenie niesie Dunajec. Woda przeroczyła stan ostrzegawczy na Kowańcu w Nowym Targu (o 44 centymetry), w Sromowcach Wyżnych (52 cm) i w Krościenku (54 cm). Zagrożenie dla poszczególnych miejscowości stanowią także potoki przez nie przepływające: Czerwonka w Łopusznej, Niedziczanka, Łapszanka. Straż ewakuowała siedmiu mieszkańców Waksmunda oraz trzech mieszkańców Lipnicy Wielkiej, którzy nie zdążyli wydostać się z bacówki. Straż pomogła przewieźć także owce oraz sprzęt. Woda podmyła domy oraz jezdnie m.in. w Nowym Targu (m.in. na Kokoszkowie, Generała Galicy) Waksmundzie i Niedzicy. Zagrożone są zabytkowe kościółki w Łopuszne i Harklowej. Wciąż nieczynna jest droga z Nowej Białej do Kempach, z powodu wyrwy w moście na Białce. Wstępne straty na terenie powiatu nowotarskiego wynoszą milion 46 tysięcy złotych.
- Za wcześnie jednak na dokładne szacowanie strat. Na razie nie ma na to po prostu czasu – mówi Adam Ligęza z Powiatowego Komitetu Przeciwpowodziowego.
Swojego rozgoryczenia nie ukrywali mieszkańcy nowotarskiego osiedla Nadmłynówka, którym woda zalała całą drogę. ?Gazeta Podhalańska? już dwukrotnie, bezskutecznie interweniowała w ich sprawie i nic. Chodzi o sztuczny ciek wodny sprzed lat, który kiedyś odprowadzał wodę z ul. Kasprowicza w stronę Czarnego Dunajca. Mieszkańcy prosili już na sesji rady miejskiej o udrożnienie go z powrotem i nic.


Wczoraj opowiadali “Podhalańskiej”, że jak zadzwonili do starostwa usłyszeli, że przecież woda do góry nie płynie, więc nie mogą być zalani. – Zobaczy pan, woda zejdzie, to sprawa przycichnie aż do następnego razu – złościła się Elżbieta Odziomek pożyczając wędkarskie wodory naszemu reporterowi, który inaczej nie mógłby się poruszać po najmłodszej części osiedla Nadmłynówka. Odprowadzona bowiem z ul. Kasprowicza woda z kanalizacji burzowej wypłynęła dokładnie na położone niżej domy. Jeden z zalanych przyniósł do Sanepidu słoik z wodą ze studni, usłyszał jednak, że próbki muszą pobrać inspektorzy, a ci wczoraj mieli mnóstwo pracy. Nie trzeba jednak być fachowcem żeby poznać, że w tak mętnej wodzie strach się umyć, a co dopiero ją wypić. Mieszkańcy Nadmłynówki pompowali wodę ze swoich piwnic cali w obawach kiedy woda sięgnie do skrzynek elektrycznych i zmuszony sytuacją zakład elektryczny czasowo odetnie prąd.


W całym powiecie tatrzańskim, również na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, ogłoszony został stan pogotowia przeciwpowodziowego, a w dwóch gminach, gdzie sytuacja wygląda najgorzej: w Bukowinie i Białym Dunajcu – stan alarmowy.


- Na wczorajszym posiedzeniu powiatowego komitetu przeciwpowodziowego ustaliliśmy pełne dyżury, stały kontakt między poszczególnymi służbami, zabezpieczyliśmy miejsca ewentualnej ewakuacji – mówi Andrzej Łęcki, inspektor w powiatowym wydziale zarządzania kryzysowego, ochrony ludności i spraw obronnych w Zakopanem. – Niestety, meteorolodzy nadal zapowiadają intensywne opady deszczu, szczególnie na noc. Stan wód wszędzie się szybko podnosi. Na wszystkich rzekach i potokach przekroczone zostały stany alarmowe: na Białce jest 295 cm (alarmowy – 240), na Porońcu – 278 cm (stan alarmowy – 250). Najgorzej sytuacja wygląda w Bukowinie i Białym Dunajcu, gdzie ogłosiliśmy stany alarmowe. Wstępnie oszacowaliśmy straty: w Bukowinie – 4 mln 190 tys. zł, w Białym Dunajcu – 383 tys. zł, w Poroninie – 657 tys. zł, Zakopane oraz Kościelisko nie wykazało nam jeszcze strat, ale wiemy, że i tu będą.

Oczywiście są to na razie szacunkowe kwoty, te sumy będą na pewno znacznie większe.


Groźnie wygląda w Kośnych Hamrach, u uległa zamuleniu i zalaniu oczyszczalnia ścieków. Może dojść do skażenia. Jeżeli deszcze nie przestaną padać, sytuacja może wyglądać dramatycznie, zwłaszcza że podmyta została też kanalizacja na Jasienkówce i zalana sieć kanalizacyjna w Poroninie. Zaczynają wylewać też pojedyncze szamba.


Na terenie gminy Biały Dunajec sytuacja – ze względu na poranne ulewy – jeszcze się pogorszyła. Zalane są domy, drogi, wodociągi, kanalizacja i mnóstwo przepustów. Na Białym Dunajcu utrzymuje się cały czas wysoki stan woda. Zagrożony jest most do Gliczarowa dolnego.


- Oszacowaliśmy straty po ulewach, jakie przeszły w nocy z poniedziałku na wtorek: domy prywatne – na 84 tys. zł, mienie komunalne – na 245 tys. 600 zł – podsumowuje Jan Gąsienica Walczak, wójt gminy Biały Dunajec. Z dzisiaj jeszcze nie mamy naliczeń. Ale już teraz wiemy, że kwoty będą wielokrotnie wyższe. W części domostw jeszcze teraz stoi woda, ale na razie nikogo nie ewakuowaliśmy.


600 strażaków pracuje cały czas.


- Praktycznie od kilku dni zarówno strażacy z PSP, jak i z OSP pracują bez przerwy – mówi Stanisław Bańka, komendant PSP w Zakopanem. – Od 24 godzin w ciągłym pogotowiu pozostają 4 zastępy JRG – 13 osób i wszystkie zastępy OSP z całego powiatu – ogółem 600 osób. W nocy był spokój, zaczęło się dopiero nad ranem, gdy przeszła gwałtowna ulewa nad Podtatrzem. Zakopiańskie ulice zamieniły się w rwące potoki sięgające po kostki. Nie można było przejść np. przez park miejski, bo alejki zalane były na 30 cm.

Mieliśmy ok. 50 zgłoszeń, w Zakopanem głównie do wypompowywania wody z piwnic. Mieliśmy też zgłoszenie, że w Dzianiszu podmyło budynek, a w Białym Dunajcu zalało szkołę, w kotłowni woda sięgała na metr.


Obfite opady deszczu w powiecie suskim postawiły w stan gotowości wszystkie służby. Dziesięć minut po północy poziom wody rzeki Skawy przekroczył stan alarmowy. Starosta ogłosił alarm powodziowy.


Zniszczone są drogi, przepusty i mosty. Strażacy pracują bez wytchnienia przy umacnianiu wałów, usuwaniu gałęzi, wypompowywaniu wody z piwnic. Przez kilka godzin nieprzejezdna była droga na trasie Zembrzyce – Budzów z powodu zamknięcia mostu na Skawie. Ogromne konary drzew niesione przez wodę oparły się na przysiółkach mostu, grożąc jego uszkodzeniem. Bardzo groźna sytuacja powstała w pobliżu Ośrodka Wypoczynkowego Jazzy w Makowie Podhalańskim. Dziesięć zastępów strażaków przez cztery godziny umacniało wał, który groził przerwaniem. Duże zagrożenie stwarzał zatkany przepust w Makowie Dolnym. Woda wylała się na drogę krajową, która zamieniła się we rwącą rzekę. Ruch odbywał się wahadłowo. W chwili zamknięcia dzisiejszego numeru Podhalańskiej sytuacja nie została opanowana. Wody na drodze wciąż przybywało. Rosła również liczba okolicznych posesji z zalanymi ogrodami i piwnicami. Mieszkańcy uzbrojeni w plastykowe łopaty walczyli początkowo z małym strumieniem wody. Ale kiedy przerodził się we rwącą rzekę, zrezygnowali.


Bardzo duże szkody wyrządziła powódź w gminie Budzów. Pozrywana jest większość mostów na rzece Paleczce. Mieszkańcy pozbawieni są dojazdu do swoich domów. – Sytuacja jest dramatyczna. Zaczynamy szacować straty. To będą ogromne sumy – mówi wójt Jan Najdek.


Silna i nagła nawałnica nie tylko deszczu, ale i gradu spowodowała, że nie przejezdna była droga pomiędzy Budzowem a Baczynem.


Również duże starty wielka woda wyrządziła na jordanowszczyźnie. W Jordanowie z osiedla Zagrody Malejowskie ewakuowano mieszkańców dwóch domów wraz z inwentarzem. Budynki stoją bowiem w półtora metrowej wodzie. Dla bezpieczeństwa odcięto również prąd.


O mały włos a nieprzejezdna była by droga Osielec Jordanów, bez możliwości alternatywy objazdu, ponieważ Skawa zaczęła podmywać przysiółki mostu. Ale sytuację udało się opanować.
- Woda zniszczyła 28 odcinków dróg powiatowych, 60 przepustów i 10 mostów. Wstępnie oszacowane straty w mieniu powiatowym wynoszą dwa miliony sześćset tysięcy złotych – mówi Marek Mrugacz z Powiatowego Komitetu Przeciwpowodziowego, w którym całodobowe dyżuru prowadzone są od wtorku i prawdopodobnie będą kontynuowane do końca tygodnia, ponieważ synoptycy przewidują obfite opady deszczu, aż do niedzieli.

Autor artykułu: ASz, HAK, ema, rap

Szansa na studia

Thursday, July 26th, 2001

Na wtorkowym posiedzeniu rząd podjął decyzję o powołaniu Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu. Jest szansa, że już od października młodzież z Podhala będzie mogła na swoim terenie rozpocząć studia zawodowe.


- Rada Ministrów podjęła decyzję o utworzeniu Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu. Decyzja ta wieńczy ponad dwuletni okres przygotowania i prowadzenia wniosku – powiedział nam wczoraj starosta nowotarski Jan Lasyk. – Te dwa lata to również czas wytężonego lobbingu i teraz sukcesu. Inicjatorem, który złożył wniosek o powołanie szkoły jest marszałek województwa małopolskiego Marek Nawara, dlatego dalsze kroki przy tworzeniu szkoły należą do Krakowa – mówi starosta. – Myślę jednak, że już od najbliższego roku akademickiego uda się szkołę uruchomić. Samorząy powiatu nowotarskiego, Nowego Targu, Rabki i Zakopanego będą robiły wszystko, by ta data została dotrzymana. Przypomnijmy, że we wniosku zakłada się, że kształcenie w Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu odbywać się będzie w specjalnościach: język polski, pielęgniarstwo, rekreacja fizyczna i fizykoterapia. Według wstępnych szacunków pierwszy rok akademicki w Nowym Targu rozpoczęłoby prawie 300 studentów. Kadra naukową szkoły zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami stanowić będą profesorowie krakowskich szkół wyższych. Rektorat i główna siedziba uczelni mieścić się będzie w Zespole Szkół Rolniczych na Kokoszkowie. Podstawowa baza dydaktyczna Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej oparta będzie o cztery obiekty: budynek Medycznego Studium Zawodowego w Rabce-Zdrój.


Cześć budynku II Liceum Ogólnokształcącego w Rabce-Zdrój, budynek Zespołu Szkół Rolniczych w Nowym Targu oraz o budynek Zespołu Szkół Budowlanych w Zakopanem.


Kierunki kształcenia w PWSZ będą realizowane pod opieką uczelni krakowskich: Akademii Wychowania Fizycznego, Akademii Górniczo-Hutniczej, Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Politechniki Krakowskiej. Deklarują one daleko idącą pomoc w organizacji szkoły i jej przyszłym merytorycznym funkcjonowaniu.


Województwo Małopolskie oraz gminy i powiaty rejonu Podhala, Spisza i Orawy zadeklarowały zwiększenie udziału finansowego samorządów w finansowaniu PWSZ w Nowym Targu. Już w budżecie powiatu nowotarskiego na rok 2001 zagwarantowano 100 tysięcy złotych na uruchomienie uczelni.

Autor artykułu: AN

Oblężone miasto

Thursday, July 26th, 2001

Jeszcze przedwczoraj setki rodzin zamieszkujących w nowosądeckich dzielnicach położonych nad Łubinką i Kamienicą wartko wzięło się do usuwania szkód powodziowych. Na próżno. Wczoraj z jeszcze większym impetem uderzyły fale tych rzek.

Miasto zostało zupełnie odcięte od świata. Od godz. 7 zamknięte zostały drogi w kierunku: Grybowa, Krakowa, Limanowej, Krynicy, Starego Sącza. Szlaki otwarto dopiero w godzinach południowych.

Kamienica uderzyła z takim impetem, że w dwóch miejscach przerwała wały przeciwpowodziowe.

Pierwszy na wysokości osiedla Wojska Polskiego. Dalej w kierunku biegu wylała się szeroko powyżej mostu wiszącego i w wodzie znalazły się m.in. nowa hala, SP nr 20, pływalnia.

Ulicami Nadbrzeżną, Gwardyjską popłynęła druga wartka rzeka. Kamienica wylała się także poniżej mostu ,lwowskiego”.

Takiego kataklizmu mieszkańcy tych dzielnic jeszcze nie przeżyli.

Podobnie dramatycznie wyglądała sytuacja w dzielnicach leżących nad Łubinką. Rzeka rozlała się szeroko w Piątkowej, w dzielnicach Westerplatte, Barskie, Kochanowskiego, Przetakówce.

Po raz kolejny pod wodą znalazły się osiedla mieszkaniowe, domków prywatnych. Woda wdarła się na prawy brzeg za mostem do Naściszowej i popłynęła ulicą Witosa.

Na lewym brzegu woda przekroczyła ulicę Hallera i wdarła się m.in. do salonu fiata i Klubu World Underground. Ulica Zdrojowa przypominała rwący potok górski. Dramat!

Straż Graniczna użyczyła helikoptera, by przedstawiciele władz miasta na czele z prezydentem Andrzejem Czerwińskim mogli obejrzeć horror z góry.

- Sytuacja wygląda katastrofalnie i trudno już teraz określić straty – mówi prezydent Czerwiński. – Ale z pewnością będą ogromne.

Dotyczy to nie tylko obiektów komunalnych, ale przede wszystkim ludzi, którzy utracili niejednokrotnie dobytek życia.

Wczoraj Nowy Sącz od wczesnych godzin rannych rozbrzmiewał syrenami straży pożarnych, policji, karetek pogotowia. Służby te stanęły na wysokości zadania.

Region wizytowali Marek Biernacki minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, wojewoda małopolski Ryszard Masłowski.

Po południu swoją wizytę zapowiedział Maciej Płażyński, marszałek Sejmu.

Sądeczanie z niepokojem patrzyli wczoraj w południe w pogodne, słoneczne niebo. W późnych godzinach popołudniowych z chmur spadło kilka kropli deszczuÉ

Autor artykułu: Jerzy WIDEŁ

Rzeka wystąpiła z koryta

Thursday, July 26th, 2001

- Było groźnie. Mieliśmy bardzo dużo interwencji. Najgorzej było w Pisarzowej i Męcinie. Na terenie miasta zagrożone były ulice: M.B. Bolesnej, Targowa i rejon dworca PKS. Tam woda wyszła z koryta rzeki.

- Doszło do podtopień. W tej chwili nie ma już zagrożenia. Strażacy usuwają skutki powodzi – informuje Wojciech Jonik ze Straży Pożarnej w Limanowej.

W Limanowej deszcz padał całe popołudnie. Między godz. 20 a 21 rozpętała się burza i ulewa. Przez godzinę w mieście nie było prądu. Górskie uliczki zmieniły się w rwące potoki.

Rzeka przy ulicy M.B. Bolesnej i Targowej wystąpiła z brzegów. Woda zerwała most łączący ulicę Targową z ulicą Wąską. Doszło do podtopień piwnic.

- To była chwila – opowiada mieszkanka ulicy Bulwary. – Wróciłam do domu od koleżanki. Zrobiłam sobie kawę, rozłożyłam papiery i nagle usłyszałam szum. Woda podeszła do ogrodu. Zalała nam piwnice. Dodatkowo strugi wody szły na nas z góry z ulicy Kopernika.

Byliśmy bezradni. Mam żal, że nikt do nas nie podjechał, nikt nas nie ratował. Pomagaliśmy sobie wspólnie z sąsiadami, którzy przeżyli już powódź przed pięciu laty.

Zniszczone ogrody, podwórka na które rzeka naniosła muł, zerwany most, zdewastowane koryto rzeki to obraz po nocnej burzy. W tej chwili trwa usuwanie skutków podtopień i szacowanie strat.

- Są zalane piwnice i domy. Mamy dwa zerwane mosty na Potoku Mordarka. Jeden w centrum, drugi drewniany wybudowany przez wojsko w 1997 r.

Zniszczyło też przejazd do ulicy Kochanowskiego. Prawie w całym mieście jest zamulona burzówka i przepusty. Z jednej strony jest podmyta ulica Bulwary, która była odbudowana i wyasfaltowana po powodzi w 1997 r.

Mamy także podmyty przepust przy torach przy ulicy Polnej. To większe skutki wczorajszej ulewy. Są też mniejsze.

- Mieszkańcy cały czas zgłaszają szkody w swoich prywatnych domach. Powołano specjalną komisję, która szacuje straty – poinformowała zastępca burmistrza Łucja Krzyszkowiak. Można oczekiwać, ze jutro będą znane szacunkowe koszty poniedziałkowej nawałnicy.

Autor artykułu: JBug

Żywioł atakuje

Thursday, July 26th, 2001

Ulica Lwowska w Nowym Sączu, na odcinku między cmentarzem w Gołąbkowicach, a mostem na Łubince była trzy razy atakowana przez wodny żywioł.

Ucierpieli mieszkańcy oraz budynki. Zniszczona została również sama ulica.

Z niepokojem oczekiwano kolejnego przyboru wód w Łubince, bo tym razem woda mogłaby zabrać nie tylko chodniki, ale również jezdnię.

To przerwałoby komunikację samochodową z Nowego Sącza w kierunku Grybowa i Gorlic.

Autor artykułu: sś

Komunikat

Wednesday, July 25th, 2001

Miejski Komitet Przeciwpowodziowy w Gorlicach zawiadamia, że z dniem 23.07.2001 r. od godziny 21 na terenie miasta Gorlice ogłoszony jest stan pogotowia przeciwpowodziowego.

Całodobowo pod numerem telefonu Urzędu Miejskiego 35-36-200 pełniony jest dyżur.

W razie wystąpienia szkód powodziowych lub zagrożenia powodzią fakty te należy zgłaszać pod ten numer telefonu.

W przypadku zanieczyszczenia studni oraz zalania pomieszczeń itp. informacje o sposobie dezynfekcji można uzyskać w Powiatowej Inspekcji Sanitarnej w Gorlicach.

W najbliższym czasie środki dezynfekcyjne będzie można otrzymać w siedzibie Inspekcji przy ul. Michalusa 1 w Gorlicach tel. 353-56-34.

W razie konieczności zapewnienia wody pitnej należy kontaktować się z Miejskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej w Gorlicach tel. 353-56-34.

Z dniem 25.07.2001 r. rozpoczną prace komisje powołane do szacowania zgłoszonych strat powodziowych.

Autor artykułu: bz

Wrócili z sukcesami

Wednesday, July 25th, 2001

W finale prestiżowego turnieju Czech Budweis Cup w Czeskich Budziejovicach wystąpiły dwie nowosądeckie drużyny: Sandecja i Dunajec.

W piątej edycji czeskiego turnieju zwycięstwo w kategorii wiekowej z rocznika 1986 odniosła Sandecja.

Pokonała EJPS Koetzingue 2:0 (1:0). W roczniku 1987 Dunajec wywalczył drugie miejsce pechowo przegrywając finałowy mecz.

W regulaminowym czasie było 1:1 (0:1). Karne: 5:6.

Jacek Ruchała, opiekun piłkarzy Dunajca
- Zagraliśmy w turnieju bardzo dobrze. Chłopcy zaprezentowali się nieźle. W spotkaniu finałowym zmierzyliśmy się z gospodarzami turnieju.

Mecz był wyrównany, ale przegraliśmy pechowo ulegając dopiero w rzutach karnych. W naszym zespole wystąpiło dwóch zawodników z Grybovii – kuzynowie Maciej i Adam Radzik.

Janusz Pawlik, trener Sandecji
- Każde ze spotkań przyszło nam rozegrać na innym boisku. Wszystkie płyty stadionów z wyjątkiem meczu finałowego były bardzo dobrze przygotowane.

Trafiliśmy na atrakcyjnych przeciwków. Każda z drużyn była z innego kraju. Łącznie w U-14 startowało 17 drużyn z 8 krajów.

Straciliśmy tylko jedną bramek w 5 spotkaniach, strzeliliśmy za to 19 goli. Od początku do końca turnieju można być z chłopaków zadowolonym.

Nie tylko z reprezentowania klubu na boisku, ale również w oficjalnych uroczystościach.

Józef Lasyk, kierownik sądeckich ekip
- W turnieju wystartowało 147 zespołów z 14 państw. Najliczniej reprezentowani byli gopodarze oraz zespoły z Danii i Polski.

Dla mnie wzruszającym momentem było rozpoczęcie i zakończenie turnieju, podczas którego odgrywano hymny wszystkich państw.

Drużyny z Polski zaprezentowały się dobrze, gdyż wygrały trzy kategorie na 10 rozegranych.

Sponsorzy wyjazdu sądeckich ekip: Urząd Miasta Nowego Sącza, Telbeskid, Mirex, Mister, Eurocash, Elstop, Danek, Awa, Eko-went, Huzar, Florian Podkarpacie, Jędruś.

Klasyfikacja końcowa turnieju U-14 w którym startowała Sandecja.

1. Sandecja Nowy Sącz, 2. EJPS Koetzingue (Francja), 3. UKS Orlik 14 Radom, 4. BV 08 Hamm (Niemcy), 5. Twyford Spartans FC (Anglia), 6. Slavoj Cesky Krumlov (Czechy), 7. Mladost Poprad (Słowacja), 8. SK Branna (Czachy), 9. Coastal Cougars (Stany Zjednoczone), 10. SCR Altach (Austria), 11. Lokomotiva Czeskie Budejovice (Czechy), 12. American SC (Stany Zjednoczone), 13. Slavia Czeskie Budejovice (Czechy), 14. Kelzer Surge FC (Stany Zjednoczone), 15. SK Rudolfov (Czechy), 16. SG Dornheim (Niemcy), 17. Spartak Trhove Sviny (Czychy).

Klasyfikacja końcowa U-13, w której zagrał Dunajec.

1. SKP Ceskie Budejovice (Czechy), 2. Dunajec – Orlik Nowy Sącz, 3. MFK Svidnik (Słowacja), 4. UKS TOP 54 Biała Podlaska, 5. UKS Orlik 14 Radom, 6. Lejre Osted (Dania), 7. ARS IK (Dania), 8. SK Vcelna (Czechy), 9. Wartenberger SV (Niemcy), 10. PKS Life Siennica, 11. KS Pogoń Krzeszyce.

Sandecja:
Mariusz Baś, Grzegorz Bulanda, Wojciech Binek, Dawid Szufryn, Tomasz Rusin, Piotr Szeliga, Artur Hajduk, Maciej Hajduk, Jerzy Zborowski, Dawid Basta, Tomasz Owsianka, Paweł Rysiewicz, Artur Wójs, Tomasz Szczęsny, Dawid Leśniak, Maciej Korzym, Daniel Wójcik, Dawid Janczyk. Trener Janusz Pawlik.

Dunajec: Paweł Michalik, Wojciech Niepsuj, Łukasz Fałowski, Jakub Janusz, Paweł Zygmunt, Adam Radzik, Przemysław Jurek, Szymon Kmiecik, Paweł Korona, Kamil Lasyk, Maciej Radzik, Karol Nowak, Tomasz Pawłowski, Grzegorz Pogwizd, Jakub Zając, Mateusz Szewczyk, Tomasz Szoma. Trener: Jacek Ruchała. Kierownik ekipy Józef Lasyk.

Autor artykułu: DG